Ankieta #17 – Wyniki

Alola!

Wakacje powoli zbliżają się do końca (okrutny żart, wybaczcie), przyszła więc pora na omówienie naszej najświeższej ankiety, dotyczącej niczego innego jak właśnie wakacji, tudzież urlopu, dla ludzi pracujących. Regiony w świecie Pokemon różnią się od siebie. Niektóre w mniejszym, inne w większym stopniu. W każdej jednak krainie, żądni przygód turyści mogą znaleźć coś dla siebie. Marzy Ci się wylegiwanie na plaży, wsłuchując się w fale szumiącego oceanu? Zapraszamy na Alolę! A może, tak jak ja, należysz do osób zimnolubnych i ciężko znosisz upały? Jeśli tak to Sinnoh będzie dla nas idealnym miejscem! Możliwe, że zamiast opalać się na słońcu czy zdobywać górskie szczyty fascynuję Cię architektura i historia? Już teraz możesz zaklepywać bilet do Johto!

Jak pewnie pamiętacie, pytanie w tej ankiecie brzmiało:

Który region, oprócz Aloli, byłby Twoim zdaniem idealny na wakacje?

W głosowaniu wzięło udział 682 czytelników. Uzyskano następujące wyniki:

Region Głosy [ilość] Głosy [%]
Kanto 43 6,3
Wyspy Pomarańczowe 150 22,0
Johto 14 2,1
Hoenn 64 9,4
Sinnoh 30 4,4
Unova 36 5,3
Wyspy Decolore 54 7,9
Kalos 291 42,7

Omówienie wyników:

Najbardziej popularnym Regionem okazało się być Kalos! Zdobyło ono serca 291 turystów, czyli 42,7% wszystkich urlopowiczów. Niemal co druga osoba wybrałaby na wakacje tą właśnie lokacje. Na drugim miejscu znalazły się Wyspy Pomarańczowe, które zgarnęły 150 głosów, czyli 22% ogółu. Cóż, Wyspy w pewnym sensie przypominały Alolę, nic więc dziwnego, że zajęły wysoką lokatę. Na najniższy stopień podium wskoczyło Hoenn. Do tego regionu udać chciało się 64 podróżnych, czyli 9,4% całości. Przed pojawieniem się Aloli, Hoenn uważane było, za najcieplejszy, najbardziej tropikalny region.

Pierwsze trzy miejsca pokazują, że zdecydowanej większości z Was wakacje kojarzą się z ciepłem, plażą, wyspami i raczej leniwym wypoczynkiem. Zarówno Hoenn jak i Wyspy Pomarańczowe w głównej mierze cechuje gorący klimat, podczas gdy Kalos jest regionem bardziej zróżnicowanym. Na zimne Sinnoh nikt niestety nie miał ochoty…

Geografia:

Nazwa regionu pochodzi od greckiego słowa κάλλος oznaczającego piękno. Kalos, podobnie jak Unova, jest odizolowane od poprzednich krain w dość dużym stopniu. Świadczy o tym fakt, że Ash aby się tu dostać, musiał skorzystać z samolotu. Kalos z zachodu ograniczane jest przez ocean, natomiast na wschodzie i południu wznoszą się wysokie góry. Region jest podzielony na trzy części: Central Kalos, Coastal Kalos, Mountain Kalos, czyli w wolnym tłumaczeniu: Centrum, Wybrzeże oraz Góry. W miejscu, w którym wszystkie trzy „dystrykty” się łączą stoi Lumiose City.

Jednymi z atrakcji, które mogą zachęcać turystów, oprócz oceanu i gór, mogą być zamki i pałace, które w tym regionie są dość powszechne. Przykładem niech będzie tutaj Parfum Palace. W Kalos mamy również do czynienia z ciekawostkami uformowanymi przez naturę, czy też Pokemony. Mowa tutaj chociażby o Reflection Cave. Region jako, że wzorowany jest w pewnym stopniu na Francji, jest też rajem dla wszystkich ludzi interesujących się modą czy lubiących po prostu wystawny styl życia.

Archipelag Wysp Pomarańczowych mieści się na południe od Kanto i jak można się było spodziewać, panuje w nim tropikalny klimat. Złożony on jest z dziesiątek wysp i wysepek, z których większość nosi nazwy różnych odmian cytrusów. Warunki atmosferyczne panujące na Wyspach sprzyjają występowaniu alternatywnie ubarwionych Pokemonów.

Wyspy Pomarańczowe mogły być pewnym prekursorem Aloli. Te dwa regiony, oprócz geografii, łączy też coś innego. Choć w tym pierwszym, byli wprawdzie Liderzy Sal, samo zdobywanie Odznaki wyglądało zupełnie inaczej niż w Kanto. Przypominało trochę alolańską Próbę, niźli standardową walkę.

File:Hoenn ORAS.png

Hoenn oparte jest na japońskiej wyspie Kiusiu i zgodnie z geografią tego kraju, leży całkiem niedaleko Kanto, Johto i Sinnoh. Region jest domem dla wielu skrajności. Znajdują się w nim bowiem lasy deszczowe, ale też pustynie. Pierwszym, co rzuca się w oczy jest przeogromna ilość wody, stanowiąca niemal połowę tego regionu. Na morzach piętrzą się wyspy, do których dostać można się jedynie statkiem bądź za pomocą wodnego Pokemona. By dotrzeć w niektóre miejsca trzeba nawet zanurkować w poszukiwaniu podwodnego wejścia.

Na lądzie dominują lasy i góry, dlatego większość miast położona jest na wybrzeżach. Mieszkańcy muszą przystosować się do warunków środowiskowych, na przykład mieszkając na drzewach. Hoenn kontrastuje z innymi regionami. Jest regionem bardziej surowym i dzikszym, a większość mieszkańców nigdy nie zaznała prawdziwego, miejskiego życia, jakie istnieje na przykład w Kanto czy Johto.

Niewątpliwie największymi atrakcjami w Hoenn jest Mt. Chimney z aktywnym wulkanem, czy Sootopolis, które zostało zbudowane w kraterze. Region jest również rajem dla surferów i wszystkich innych ludzi, uwielbiających sporty wodne.

PokéPisarz Miesiąca #9 – Wyniki

Alola!

Mamy za sobą już dziewiątą edycję PokePisarza, prace zostały sprawdzone i poddane ocenie naszemu Jury, które tym razem wystąpiło w trzyosobowym składzie.  Dołączyła do nas bowiem zwyciężczyni z poprzedniego miesiąca. Zatem w czerwcu zwycięską pracę wybierali:

– Netaro – przewodniczący;

– Ktosiek123;

– My Se.

Po raz kolejny dziękuję jurorom oraz gościowi za to, że poświęcili swój cenny czas na zapoznanie się z pracami, przeprowadzili dyskusję i dokonali wyboru najlepszej z nich. Podziękowania należą się również Wam za to, że PPM wciąż cieszy się sporą popularnością i ciągle nadsyłacie do nas swoje prace. Cieszy nas również fakt, że pojawiają się nowe, nieznajome wcześniej nicki.

W lipcu pojawi się konkurs innego rodzaju, jednakże nastąpi to nieco później. Będą to szybkie i dość proste zmagania, nie wymagające dużego nakładu czasowego. Niech to będzie dla nas wszystkich chwila na złapanie oddechu przed sierpniową, jubileuszową edycją PokePisarza. Więcej info o nadchodzącym konkursie pojawi się wkrótce na facebooku, dlatego zachowajcie czujność!

Nagrody:

Do zgarnięcia tradycyjnie był pluszak. W tym miesiącu nasz wybór padł na Charmandera. Jak to miało miejsce w edycjach poprzednich, do pluszaka do wyboru jest jedna z tych rzeczy:

  • gra z głównej serii Pokémon na 3DS-a (X/Y/OR/AS/S/M/US/UM);
  • TCG Elite Trainer Box (Crimson Invasion, Ultra Prism, Forbidden Light);
  • 10 boosterów TCG Forbidden Light;
  • komplet najnowszych Theme Decków (Tropical Takedown + Twilight Rogue);
  • gra planszowa MONOPOLY w edycji Pokémon;
  • zestaw 12 Promarkerów z serii Manga (Set 1Set 2ChibiFantasySteampunk);
  • Pokémon Go Plus.

Wyniki:

Nie przedłużając, przejdźmy od razu do rzeczy. W tym miesiącu zwycięzca był tylko jeden.

Autorzy zakwalifikowani do II etapu

Absol123, Aile, Ines, Podbijający Bóg, M

[collapse]

Po długich i burzliwych obradach nie udało się jednogłośnie wyłonić zwycięzcy, dlatego zgodnie z regulaminem zarządzono głosowanie, któremu podlegały prace trzecia i piąta (kolejność jak u autorów u góry)

Stosunkiem głosów 2:1 zwycięzcą został/a...

M

[collapse]

Zwycięski tekst możecie przeczytać tutaj. Gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów!

Kukui & Burnet

UWAGA!! Wszystkie biografie zawierają bardzo szczegółowe spojlery! Nie czytaj, jeśli nie jesteś na bieżąco z odcinkami!



Kukui & Burnet:

Znalezione obrazy dla zapytania kukui burnet

Profesor Kukui (z jap. ククイ博士 Kukui-hakase, dosłownie Doktor Kukui) wraz z premierą Sun & Moon dołączył do pokemonowego grona Profesorów. Już sam rzut oka na zdjęcie powyżej sugeruje, że będzie się on różnić od Oaka, Bircha czy Sycamore’a. W końcu, który szanujący się Profesor paradowałby po ulicach z gołą klatą?! Niechże sobie znajdzie koszulę! Jeśli zwrócicie uwagę na jego czapkę, widnieje tam logo przypominające tęczę… Czyżby Profesor miał coś do ukrycia?

Profesor Burnet (z jap. バーネット博士 Burnet-hakase, dosłownie Doktor Burnet) jest drugim Profesorem wprowadzonym w serii Sun & Moon, choć jej debiut w pokemonowym uniwersum miał miejsce cztery lata przed premierą najnowszej serii anime. Jej specjalnością są badania nad Pokemonami, oraz innymi wymiarami, w których mogłyby żyć.


Kukui w anime:

Skupmy się może bardziej na działalności Profesora. W X/Y pojawiły się Mega Ewolucje (z jap. メガシンカ Mega Szynka, tfu, Mega Shinka) toteż tamtejszy Profesor Sycamore specjalizował się właśnie w tej dziedzinie. W Sun & Moon pojawiają się Z-Ataki, więc można się łatwo domyśleć, że nimi właśnie zajmować będzie się Kukui. Poza tym, jest on też nauczycielem w Szkole Pokemon, gdzie próbuje wtłuc w głowy młodzików trochę wiedzy. Poznajemy go jako człowieka optymistycznie nastawionego do życia i Pokemonów, wygląda na to, że lubi to, co robi, chętnie organizuje zajęcia w plenerze. Bardzo często możemy podziwiać jego rozległą wiedzę na temat ruchów i ataków Pokemonów. Kukui pomaga też stawiać pierwsze kroki Ashowi w regionie Alola.

Burnet w anime:

Profesor Burnet w anime ma ścisłe powiązania z Fundacją Aether, a Lusamine wydaje się być jej dobrą przyjaciółką. Kobieta współpracuje z nimi przy badaniach Ultra Tunelów, które rzekomo prowadzić mogą do Ultra Świata, zamieszkiwanego przez Ultra Bestie. Wzbogaca ekwipunek fundacji o cenne urządzenia, które pozwalają miedzy innymi na otwarcie Ultra Tunelu. W odróżnieniu do gier, Burnet w anime jest panną.


Oś czasu:

SM01 – Pierwszy raz spotykamy Profesora Kukui, który okazuje się być nauczycielem w szkole, do której zawędrował Ash. To on zachęca go do bliższego zapoznania się ze szkołą. Możliwe, że po walce Asha i Pikachu z Zespołem Czaszki dostrzegł w nim coś niezwykłego. Po tym, jak Ash zdecydował się zostać na Wyspach Alola, zaoferował mu pokój w swoim domu.

SM02 – Kukui daje Ashowi pusty jeszcze PokeDex.

SM03 – Kukui „instaluje” Rotoma w PokeDeksie Asha, po czym udziela szczegółowych wskazówek na jego temat.

SM05 – Kukui z pomocą Lany organizuje zajęcia w plenerze na temat łapania wodnych Pokemonów.

SM08 – Profesor zadaje pracę domową: opieka nad Jajkiem.

SM09 – Profesor poznaje Asha z Kahuną Wyspy Melemele, Halą.

SM10 – Kukui pełni rolę sędziego podczas pierwszej Wielkiej Próby Asha, udzielając szczegółowych informacji na temat ataków Pokemonów.

SM11 – Pomaga Ashowi trenować Z-Ataki. Sugeruje użycie normalnego Z-Ataku, Breakneck Blitz, przez Rowleta. Jest to pierwszy  Z-Atak wykonany przez tego Pokemona.

SM12 – Profesor organizuje kolejną lekcję w plenerze. Tematem jest obserwacja dzikich Pokemonów. Zajęcia zostają zakłócone przez Mareanie.

SM15 – Ash i Kukui odkrywają nocne walki Rockruffa, który okazuje się nie należeć do Profesora. Ash pomaga Pokemonowi opanować nowy atak. Kukui zauważa, że wytworzyła się między nimi więź i pozwala Ashowi złapać Rockruffa.

SM23 – Kukui okazuje się być fanem grupy DugLeo. DJ Leo jest dawnym przyjacielem Profesora, prawdopodobnie też chciał zostać naukowcem. Zrządzeniem losu jednak spotkał Dugtrio i został Didżejem, co uniemożliwiło mu utrzymywanie kontaktów z Kukuim.

SM24 – Profesor zleca Ashowi publiczne wystąpienie podczas Drzwi Otwartych w Szkole Pokemon. Pierwszy raz też poznaje mamę Asha – Delię, która dziękuje mu za opiekę nad synem. Kukui twierdzi, że to żaden problem i cieszy się z obecności Asha w swoim domu.

SM25 – Kukui wyjaśnia swoim uczniom na czym polegają Z-Ataki. Pokazuje im również „sztuczne” Z-Kryształy i uczy ich odpowiednich Z-póz.

SM30 – Profesor wpada na pomysł by jego uczniowie zamienili się na jakiś czas Pokemonami. Jak się później okazuję, pomaga to im rozwinąć się i zrozumieć nawzajem. Eksperyment największy wpływ na ma Lillie, która przestaje obawiać się Pikachu.

SM31 – Okazuje się, że Kukui jest świetnym sternikiem. Bez większego trudu manewruje łodzią, dostarczając swoją klasę na wyspę Akala.

SM34 – Profesor pragnie, aby oprócz Pokemonów, jego podopieczni poznawali również tradycje regionu Alola. W związku z tym zabiera ich na Festiwal Ognia Wela, odbywający się corocznie u stóp wulkanu.

SM36 – Po raz kolejny, Kukui zostaje sędzią w Wielkiej Próbie, podczas której Ash mierzy się z Olivią. Podczas walki widać, że Profesor w głębi serca kibicuje Ashowi. Nie mniej jednak nie podpowiada mu, ani nie krytykuje go. Jest ciekaw jak chłopak poradzi sobie podczas starcia. Po bitwie, potwierdza słowa Olivii, zwiastujące niechybną ewolucję Rockruffa.

SM37 – W tym odcinku Profesor Kukui jawi nam się jako odpowiedzialny opiekun. Gdy zauważa zniknięcie Asha, natychmiast zaczyna go szukać. Gdy chłopak w końcu się odnajduję, ten udziela mu surowej reprymendy. Widać wziął sobie do serca obietnicę, którą złożył Delii Ketchum. Następnie Kukui towarzyszy Ashowi podczas poszukiwań Rockruffa, jego byłego współlokatora. Po ewolucji Pokemona w nową formę, Profesor nadaje jej stosowną nazwę.

SM38 – Kukui zauważa problem Lycanroka, swojego dawnego podopiecznego, który ma trudności z użyciem kamiennego Z-Ataku. Profesor stawia diagnozę, według której Pokemon nie nauczył się jeszcze kontrolować swojej siły po ewolucji. Twierdzi, że za bardzo się stara i całą swoją energię wypala jeszcze przed użyciem Continental Crush. Sugeruje Ashowi podobny trening, który przeprowadził, gdy chciał nauczyć Rockruffa ataku Rock Throw. „Terapia” okazuje się skuteczna.

SM42 – Profesor daje nam się poznać z bardzo odpowiedzialnej strony. Jak na prawdziwego nauczyciela przystało, on i Samson Oak, organizują wycieczkę do Kanto dla swoich uczniów. Ponadto Kukui doskonale wie o czym marzą jego uczniowie, dlatego stara się o udział specjalnych gości w tym całym przedsięwzięciu. Okazują się nimi Brock i Misty. Profesor korzysta z okazji, chcąc pokazać swoim uczniom rzeczy, których nie znajdą na Aloli, min. Sale. Mało tego, Kukui przygotowuje też specjalną niespodziankę, aranżując walkę Asha i Kiawe, odpowiednio z Misty i Brockiem.

SM43 – Podczas pobytu w Kanto, Kukui zabiera swoją klasę do Azurii, gdzie zachęca swoich uczniów do zmierzenia się z Liderami Sal – Brockiem i Misty. Nauczyciel stara się wzbudzić zainteresowanie walkami Pokemon w swoich podopiecznych, co w znacznej mierze się udaje. Podczas pożegnania na lotnisku, Kukui zdradza swoje marzenie – chce stworzyć na Aloli profesjonalną Ligę Pokemon. Spotyka się to z aprobatą ze strony Profesora Oaka i Dyrektora Oaka. Ten ostatni proponuje mu nawet wspólne wymyślenie Odznak.

SM44 – Ash znajduje dziwnego Pokemona, na którego temat Profesor Kukui nie ma żadnych informacji. Stworek rzekomo został powierzony Ashowi we śnie, przez Solgaleo i Lunalę, co jeszcze bardziej zastanawia badacza. Profesor Burnet po raz pierwszy pojawia się w anime, jako zdobywczyni Nagrody Alolańskiej Damy. Jakiś czas później w domu Profesora Kukui pojawiają się pracownicy Fundacji Aether oraz Profesor Burnet, którą mężczyzna skądś zna.

SM45 – Profesor Kukui po raz kolejny popisuje się kreatywnością, przeprowadzając zajęcia rzeźbienia z gliny dla swoich uczniów. Twierdzi, że dzięki temu, jego podopieczni będą mogli spojrzeć na swoich Partnerów z innej strony. Lekcja zostaje zakłócona przez świeżo odkrytą zdolność Nebby’iego.

SM46 – Ash i spółka spotykają Burnet w Raju Aether, gdzie kobieta pomaga opiekować się Pokemonami Fundacji, między innymi Ditto.

SM48 – Kukui organizuje Imprezę Piżamową dla Asha i jego kolegów z klasy. Do zabawy przyłącza się również Profesor Burnet. Mężczyzna okazuje się być odpowiedzialnym gospodarzem, który początkowo nie pozwala swojej koleżance na zajęcie się gotowaniem. Gdy przygotowane posiłki zostają pożarte przez Munchlaxa, Kukui i Burnet udają się na zakupy. W drodze powrotnej okazuje się, że tych dwoje znają się jeszcze z czasów dzieciństwa, a wspólna impreza ich do siebie zbliża. Burnet odbywa ważną rozmowę z Lillie, próbując jej przekazać prawdziwy obraz jej matki – Lusamine. Po tej rozmowie, dziewczyna zaczyna wierzyć w swoją matkę.

SM50 – Profesor uznaje, że wspólne skakanie przez skakankę w wykonaniu Trenera i Pokemona, pozwoli im się lepiej skoordynować. Organizuję zatem specjalną lekcję dla swoich uczniów. Faba porywa Nebby’ego i korzysta z maszyny Profesor Burnet, by otworzyć Ultra Tunel, co kończy się sukcesem i porwaniem Lusamine przez UB01: Symbiont.

SM51 – Gdy Lillie ucieka z domu w poszukiwaniu sposobu na otworzenie Ultra Tunelu, Profesor Kukui sugeruje Ashowi i reszcie, zasięgnięcie rady Kahuny Hali. Nauczyciel następnie udaje się ze swoimi podopiecznymi aż na Wyspę Poni, gdzie mieści się Ołtarz Słońca.

SM52 – Kukui dostaje wiadomość od Profesor Burnet, która w drodze na Ołtarz Słońca, została zaatakowana przez Hakamo-o i Jangmo-o. Bez chwili wahania, rusza jej z pomocą. Po pięćdziesięciu dwóch odcinkach, Profesor ujawnia swojego partnera, którym jest Braviary. Gdy para wraca na Ołtarz, obserwuje jak Ash i spółka przekraczają Ultra Tunel na grzbiecie Solgaleo.

SM55 – Po powrocie jego podopiecznych z Ultra Świata i rozwiązaniu problemu z Lusamine, Profesor Kukui oświadcza się Profesor Burnet. Kobieta przyjmuję jego propozycję i od tej chwili stają się małżeństwem. Gdy oznajmiają Ashowi, że nie planują ceremonii ślubnej, chłopak i jego przyjaciele biorą sprawy w swoje ręce, organizując wesele-niespodziankę, które prowadzi Samson Oak. Po raz pierwszy w anime Sun & Moon, Kukui przywdziewa koszulę.

SM61 – Profesor Burnet, wraz z Lusamine i Wicke, stanowią wsparcie techniczne Ultra Strażników, którzy wyruszają na swoją pierwszą misją w celu pochwycenia Buzzwole’a. Gdy im się to udaje, Burnet za pomocą skomplikowanej maszynerii, otwiera Ultra Tunel i odsyła Bestie do jej świata.

SM63 – W Battle Royal Dome organizowane jest wydarzenie, w którym publiczność może zmierzyć się z miejscowymi legendarmi, Royal Maskiem oraz jego Incineroarem. Litten Asha wpatrzony w swojego starszego pobratymca, wpada na ring domagając się walki. On, Marowak Kiawe oraz Charjabug Sophoclesa zostają pokonani przez Incineroara. Jakiś czas później, Royal Mask „przypadkiem” trafia na trenującego Asha i Littena i oferuje im rewanż. Mimo ewolucji w Torracata, z walki zwycięsko wychodzi Incineroar Royal Maska. W tym odcinku dowiadujemy się również, że Profesor Kukui posiada Z-Pierścień z Incinium Z.

SM65 – Profesor Kukui spotyka Ilimę, który wrócił na Melemele z Kalos. Wypytuje się go o tamtejszą Ligę Pokemon i zdradza swoje plany utworzenia jej alolańskiej wersji. Profesor proponuje chłopakowi wzięcie udziału w tym wydarzeniu.

SM67 – Profesor, podczas prezentacji Sophoclesa wyjawia, iż urzędujący w Obserwatorium Hokulani naukowiec o imieniu Molayne, jest jego najlepszym przyjacielem. Kukui obiecuje swojej klasie wycieczkę do wspomnianego miejsca, która ma się odbyć w niedalekiej przyszłości.

SM71 – Kukui, zachęcony obecnością Dewpidera, organizuje kolejną lekcje w plenerze, podczas której on i jego uczniowie obserwują Dewpidera, poszukującego swojego nowego lokum.

SM74 – Profesor po raz kolejny przybliża swoim uczniom perspektywę utworzenia Ligi Pokemon. Działania zmierzające w tym kierunku zdają się już trwać. Tym pomysłem najbardziej cieszą się Ash i Kiawe, którzy zobowiązują się wziąć udział w rozgrywkach. Kukui prosi o pomoc swoją klasę, choć jej szczegóły nie są znane. Być może związane jest to z nieobecnością towarzyszy Asha na Ula’ula.

SM79 – Kukui postanawia zaznajomić swoich uczniów z Pokemonem o nazwie Minior. Mogłoby się wydawać, że nie ma w tym nic nadzwyczajnego, lecz w rzeczywistości Profesor przybliża Ashowi i jego kolegom cykl życia i śmierci, pozwalając by spędzili dzień z jednym z nich. Jak się potem okazuję, Miniory giną krótko po spadnięciu na ziemię, co wprawia uczniów w osłupienie i załamanie. Warto docenić tutaj kunszt nauczyciela, który nie szczędzi swoim podopiecznym różnorakich doświadczeń, jakkolwiek smutne by one nie były, chcąc jak najlepiej przygotować ich do dorosłego życia.

SM81 – Masked Royal, podczas jednej ze swoich walk w Battle Royal Dome, przyjmuje wyzwanie od przedstawiciela grupy o nazwie Mściciele, która cieszy się na Aloli złą sławą. Nazajutrz zamaskowany mężczyzna i jego Incineroar podejmują nierówną walkę z przeciwnikiem, który podstępem próbuje ją wygrać. Obserwujący całe zajście Torracat Asha, ponownie wdziera się na ring, pomagając swojemu starszemu koledze. Okazuje się, że osobą finansującą działania Mścicieli jest Bourgain, przedsiębiorca spod ciemnej gwiazdy, który już wcześniej próbował zagarnąć ranczo Kiawe. Ash sprzymierza się z Masked Royalem, a połączone siły Torracata i Incineroara pokonują Electivire’a, Magmortara, inne Pokemony Mścicieli, a na końcu Pangoro Bourgaina, tryumfując w tym niesprawiedliwym starciu. O dziwo, Profesor Kukui, który również wybrał się do Battle Royal Dome, przepadł na cały czas trwania walki, gdyż poczuł gwałtowną potrzebę zrobienia zakupów…


Pokemony:

Kukui:

Rockruff/Lycanroc – Forma Zmierzchu („oddany” Ashowi):

Rockruff jest dzikim Pokemonem, którego Kukui wziął pod swoją opiekę. Gdy spotkał go za pierwszym razem, był wygłodzony i zdezorientowany przez atak Tether Dance. Profesor zaopiekował się nim, zaczął dokarmiać, i tak Rockruff został już pod jego dachem. Zdają się świetnie dogadywać.

W SM15 Rockruff zaczyna potajemnie trenować z innymi Pokemonami, by stać się silniejszym. Imponują mu jego rozwinięte formy – Lycanroc. Z pomocą Asha uczy się ataku Rock Throw i pokonuje swojego oponenta. Koniec końców, Kukui sugeruje Ashowi złapanie Rockruffa, gdyż, jak twierdzi –  sam Pokemon nie mógł wymarzyć sobie lepszego partnera.

W SM 37 Rockruff ewoluował w Lycanroka w Formie Zmierzchu

Znane ataki: Tackle, Bite, Rock Throw, Accelerock

 Braviary:

Profesor Kukui użył Braviary by uratować Profesor Burnet przed stadem Hakamo-o, niedaleko Ołtarza Słońca.

Pokemon pojawił się ponownie jako „drużba” Profesora, podczas jego ślubu.

Znane ataki: Brave Bird

Incineroar:

Pokemon używany przez alter-ego Profesora Kukui, czyli Royal Maska. Jest gwiazdą walk Battle Royal w Battle Royal Dome. Potrafi wykonać indywidualny Z-Atak, Malicious Moonsault.

Znane ataki: Darkest Lariat, Throat Chop, Cross Chop, Bulk Up.

Burnet:

Munchlax:

Munchlax jest jedynym znanym Pokemonem Burnet. Nie bardzo pali się do walki, za to uwielbia jeść, co dało się zauważyć podczas imprezy piżamowej w domu Profesora Kukui.

Znane ataki: brak

Z kim zmierzy się Ash w Lidze Pokemon?

Alola!

Alola, jak zapewne wszyscy wiecie, w znacznym stopniu różni się od pozostałych regionów. Jednym z jej charakterystycznych elementów jest brak standardowych Sal, w których rezydują Liderzy. Zamiast tego, tropikalne wyspy serwują młodym Trenerom Wyzwanie Wysp, czyli pielgrzymkę od Kahuny do Kahuny, podczas której młodzieńcy muszą podejmować Próby i Wielkie Próby. Zarówno ta alolańska tradycja, jak i znane nam dobrze Sale, mają jeden i ten sam cel – pomóc Trenerom w ich rozwoju. W przypadku poprzednich regionów, Liga Pokemon była takim ostatecznym sprawdzianem, który weryfikował to, czego nauczył się Trener podczas swojej podróży. Alola, choć tak odmienna, również doczeka się w końcu swojej wersji tej placówki. Zostało to oficjalnie potwierdzone przez samego Profesora Kukui, dla którego ustanowienie Alolańskiej Ligi Pokemon stało się życiowym celem. W ostatnich odcinkach anime, sporo mówi się właśnie o budowie tej instytucji. Nauczyciel Asha poprosił nawet swoją klasę o pomoc w jej organizacji. Uczniowie odwiedzili już dwa razy Mount Lanakila, czyli miejsce w którym Liga prawdopodobnie powstanie, choć nie jest to jeszcze nic pewnego, gdyż jak wiemy serial lubi drwić sobie z koncepcji gier…

Logo Ligi z czapki Asha

Ciężko wyobrazić sobie Ligę Pokemon bez zaciekłych i interesujących walk, prawda? Do tej pory, wszystkie Ligi w anime wyglądały zupełnie inaczej niż w ich konsolowych odpowiednikach. Zamiast Elitarnej Czwórki, mieliśmy coś w rodzaju turnieju. Myślę więc, że Alola również pozostanie przy tej formie rozgrywki. A jak wiadomo, aby był turniej, potrzebni są zawodnicy. I właśnie w tym wpisie postaramy się wyszukać takich ochotników i ocenić jakie szanse na ich pokonanie miałby Ash, jeśli starliby się oko w oko na polu walki. Zaczynajmy!

Wymagania

W poprzednich regionach, aby móc uczestniczyć w Lidze Pokemon, Trenerzy musieli mieć zebrany komplet (najczęściej) ośmiu Odznak. Na Aloli jednak system Sal nie funkcjonuje, toteż Trenerzy nie mieli by gdzie zdobywać kolorowych blaszek, świadczących o ich zwycięstwie. Mimo tego Profesor Kukui już wymyślił jak mogłoby to wyglądać. Wszyscy Trenerzy, którzy ukończyliby Wyzwanie Wysp, załapywaliby się na udział w Lidze. Wygląda to na bardzo proste i skuteczne rozwiązanie.

Nie zapominajmy jednak po co Kukui pragnie założyć tą instytucje. Jak zapewne zauważyliście, Pokemony na Aloli są traktowane bardziej jak maskotki, a nie partnerzy w bitwach. Profesor pragnie by Alolanie mogli poczuć ten przyjemny dreszcz emocji, który towarzyszy Trenerom w Kanto,  Johto czy innych regionach. Właśnie dlatego zaaranżował wcześniejsze spotkanie z Brockiem i Misty. Chciał pokazać swoim uczniom, może nie wliczając Asha i Kiawe, bo oni doskonale o tym wiedzą, że walki Pokemon są najwspanialszą rzeczą na świecie.  Drugim z jego celów jest pokazanie światu alolańskich Pokemonów. Dlaczego o tym wspominam? Otóż, wydaje mi się wysoce prawdopodobne, że w pierwszych rozgrywkach Ligi będą mogły wziąć udział również utytułowane osoby z innych regionów. Wszystko na specjalne zaproszenie Profesora. W ten sposób będzie on w stanie odpowiednio „zareklamować” tutejsze stworki. Zanim przejdziemy więc do szukania rywali dla naszego dziesięcioletniego, niedoszłego Mistrza Pokemon, ustalmy sobie jasne wymagania:

By uczestniczyć w Alolańskiej Lidze Pokemon należy:

  • ukończyć Wyzwanie Wysp, jeśli jesteś mieszkańcem Aloli;
  • dostać specjalne zaproszenie od Profesora Kukui.
Mount Lanakila i trwające pracę nad Ligą Pokemon

Rywale

Potencjalnych rywali Asha podzielę na kilka grup według prawdopodobieństwa ich wystąpienia. W pierwszej grupie znajdą się te postacie, które oficjalnie potwierdziły swoją chęć wzięcia udziału w Lidze w anime, zostały zaproszone przez Profesora Kukui, bądź nie wyobrażam sobie tego turnieju bez ich udziału. W drugiej grupie ulokuję rywali, które w pośredni sposób związani są z Ligą, Wyzwaniem Wysp bądź walkami Pokemon. Trzecią cześć stanowić będą postacie, które są zafascynowane starciami stworków w niewielkim stopniu, lecz w miarę ich rozwoju w kolejnych odcinkach, mogą zdecydować się wziąć udział w Lidze. Znajdą się tu również postacie, które w anime jeszcze się nie pokazały. Czwarta grupa… no cóż, jej nazwa mówi sama za siebie.

Rywale o najwyższym prawdopodobieństwie zostaną przeze mnie krótko omówieni.

Prawdopodobieństwo: wysokie

Gladion

Pierwszą postacią, oprócz Asha, która przychodzi mi na myśl jest oczywiście Gladion. W ogóle wydaję mi się on idealnym kandydatem na pierwszego alolańskiego Czempiona i będę mu gorąco kibicować, aby ten cel osiągnął. Chłopak, choć nie ma tak pejoratywnego nastawienia do Asha jak miał Gary, Paul czy Trip, wykazuje pewne cechy łączące go z tymi postaciami. Wydaję się być takim zimnym profesjonalistą, trochę zamkniętym w sobie i zdecydowanie zbyt pewnym siebie. Świadczy o tym chociażby próba samodzielnego odbicia Lusamine, poprzez ucieczkę z domu na Ołtarz Słońca, bez informowania absolutnie nikogo. 

Wiemy również, że prawdopodobnie teraz Gladion jest w trakcie swojego Wyzwania Wysp. Zamiar jego ukończenia wyjawił Ashowi przed ślubem Profesora Kukui i Profesor Burnet. W anime sprawia wrażenie zaprawionego w bojach Trenera, a posiadanie wyjątkowego Pokemona jakim jest Silvally na pewno uczyniłoby walki z jego udziałem bardziej interesujące. Aktualnie znamy jedynie trzy Pokemony chłopaka, co i tak jest dużą liczbą, patrząc na pozostałą obsadę serialu.

Pokemony:

 

Midnight Lycanroc – choć lepszą odpowiedzią na tego Pokemona byłby Rowlet, a zwłaszcza jego ewolucja, czyli Decidueye (który traci typ latający), nie ma większych wątpliwości, że starcie Gladion vs Ash to walka dwóch odmiennych form Lycanroka. Ich rywalizacja została zawiązana już w odcinku dwudziestym siódmym. Oba wilki posiadają dostęp do kamiennych Z-Ataków z tym, że Pokemon głównego bohatera może użyć Splintered Stormshards. Nie wiadomo czy Gladion też będzie w stanie zdobyć Lycanium Z do momentu rozpoczęcia Ligi. Możemy zatem liczyć na wściekłe starcie pazurów, kłów i kamiennych ostrzy.

Umbreon – o tym Pokemonie w arsenale Gladiona powiedzieć dużo nie można. Jego mroczny typ pozwoliłby mu na w miarę efektywną walkę z ewentualnym Decidueyem. Ash aktualnie nie posiada żadnego stworka dysponującego efektownym atakiem walczącym, robaczym czy baśniowym, więc na super-efektywne obrażenia nie mógłby liczyć. Jego Lycanroc posiada wprawdzie ruch Counter, jednak wymaga on by przeciwnik zaatakował Pokemona w zwarciu, a Umbreon do takich Pokemonów raczej nie należy. Jednak jak wiemy z doświadczenia, chłopakowi za bardzo najpewniej by to nie przeszkadzało.

Silvally – najciekawszy towarzysz Gladiona. Dzięki zamianie Pamięci, mógłby dostosować się do każdej walki i stanowić zagrożenie dla każdego z Pokemonów Asha. Choć odcinek w którym Gladion co chwilę rzucałby dyskami brzmi komicznie, myślę, że to byłoby największe wyzwanie dla głównego bohatera. Silvally, na wczesnym etapie rozwoju nazywany Beast Killer, byłby świetnym oponentem dla Naganadela.

Oprócz tych trzech Pokemonów Gladion może oczywiście mieć coś jeszcze w zanadrzu. Wiemy, że w przeszłości w jego willi żyły Herdiery, a w grach chłopak posiada takie Pokemony jak Crobat, Weavile, Porygon Z czy Lucario. Niemal każdy z nich może stanowić jakąś odpowiedź na obecne Pokemony Asha. Teoretycznie podchodząc do tego starcia, wydaje mi się, że większe szanse miałby tu Gladion i to on powinien wygrać tą walkę…

Kiawe

Kiawe sam zapowiedział, że wraz z Ashem weźmie udział w Lidze. Wyraźnie się na nią napalił po walce z Brockiem w Kanto. Od pierwszych odcinków anime, twórcy starają się przedstawić Kiawe jako takiego szkolnego rywala Asha. Szkoda tylko, że chłopak z Akali dość słabo się rozwija w porównaniu do głównego bohatera. Na początku miał być jego guru po alolańskich tradycjach i Z-Atakach, ale wygląda na to, że Ash szybko wyprzedził go w zdobywaniu wiedzy. Osobiście najbardziej boli mnie to, że Kiawe nie zdobył żadnego nowego Z-Kryształu, a przecież Turtonator chętnie przytuliłby Dragonium Z.

Kiawe, choć ucieleśnia alolańskie wierzenia i tradycje, według mnie nie nadaje się zbytnio na pierwszego Czempiona Aloli. Mimo dużej pewności siebie i świetnych, silnych Pokemonów, wydaję mi się on średnio rozgarnięty, a samo ograniczanie się do jednego typu, również może być przeszkodą w walce o mistrzostwo Aloli. Ogniste Pokemony nie za bardzo lubią ataki wodne, ziemne i kamienne. Ash mimo braku wodnych czy ziemnych Pokemonów, posiada Lycanroka, który w teorii powinien poradzić sobie z każdym z Pokemonów Kiawe.

Pokemony:

Turtonator – tego Pokemona ratuje tutaj wyjątkowo silna defensywa i podtyp smoczy, który daję mu odporność na elektryczne ataki Pikachu, nie mówiąc już o Rowlecie czy Torracacie. Problemem dla niego na pewno byłby Lycanroc, lecz jak wiemy z retrospekcji Kiawe, Turtonator już raz pokonał Lycanroka Olivii, więc teraz mógłby powtórzyć ten wyczyn. Gorzej miałby z ewentualnym Naganadelem. Jak wspomniałem wyżej, Dragonium Z bardzo pomogłoby temu Pokemonowi w walce z Ashem.

Marowak – ten stworek również nie miałby większych szans w starciu z Ashem. Oprócz Lycanroka, świetną odpowiedzią na niego byłby Incineroar, ze swoim mrocznym typem. Marowak byłby w stanie zagrozić wyłącznie Rowletowi i jego ewentualnym ewolucjom. 

Charizard – cóż, nie owijajmy w bawełnę: Lycanroc, Lycanroc i jeszcze raz Lycanroc. Problem z Charizardem jest taki, że tak naprawdę jeszcze nie widzieliśmy na co stać tego Pokemona. Może na jakąś Mega Ewolucję z rękawa liczyć nie możemy, ale Charizard Kiawe wciąż może nas czymś zaskoczyć. Osobiście chciałbym zobaczyć Mega Charizarda Y z Solar Beamem, jako odpowiedź na Lycanroka Asha, ale to zapewne marzenia ściętej głowy.

 

Ilima

Genialny uczeń Szkoły Pokemon również potwierdził chęć uczestnictwa w alolańskiej Lidze Pokemon. Nie pałał może aż tak wielkim entuzjazmem jak Kiawe, ale obiecał Profesorowi Kukui, że na imprezie się pojawi. Choć Ilima nie sprawia wrażenia wojownika, a raczej dobrze wychowanego młodzieńca, przejawiającego zainteresowanie sportowymi konkurencji, on też może stanowić pewne wyzwanie dla Asha. Ośmielałbym się nawet zaryzykować stwierdzenie, że ma on całkiem spore szanse na zostanie Czempionem. 

Ciężko stwierdzić, czy Ilima specjalizuje się w normalnych Pokemonach. Na pewno stawia na prostotę, dlatego w jego arsenale powinniśmy zobaczyć kilka przedstawicieli tego typu. Jako „prostotę” możemy rozumieć również niewyewoluowane Pokemony bądź takie, które ewolucji w ogóle nie posiadają. Warto zwrócić uwagę, że Ilima związany jest również z regionem Kalos, dlatego w jego drużynie mogłyby się pojawić również stworki z tej krainy.

Pokemony:

Eevee – czyli odpowiednik Pikachu Asha. Obaj Trenerzy zdecydowali nie ewoluować swoich ulubieńców, zamiast tego próbując wydobyć jak najwięcej z ich podstawowej formy. Niewątpliwie największym atutem Eevee jest tylko jedna podatność i Extreme Evoboost. Żeby pokonać Ilimę, Ash musiałby wymyślić jak skontrować ten Z-Atak. Cokolwiek przyjdzie mu do głowy, mam tylko nadzieję, że będzie to coś kreatywnego, a nie brutalne ataki aż do skutku.

Smeargle – o tym Pokemonie dużo powiedzieć nie można. Wiemy, że jego jedynym atakiem jest Sketch, który zdaje się działać trochę inaczej niż w grach. W anime bardziej przypominał ruch Mimic, gdyż Pokemon natychmiast używał ataku, który sobie „narysował”. Jeśli jednak trzymać się logiki z Ultra Sun & Ultra Moon i Smeargle po odcinku z turniejem tenisowym powinien znać Counter, Drain Punch i High Jump Kick. Myślę, że największą zaletą tego stworka jest własnie to, że nie wiadomo czego się po nim spodziewać.

Furfrou – Pokemon wyssany trochę z palca, bo zarówno w anime, jak i grach Ilima nie posiadał tego Pokemona. Wydaję mi się jednak, że Furfrou bardzo dobrze pasuje do Ilimy. Jest typem normalnym, nie posiada żadnych ewolucji, pochodzi z Kalos, lecz występuje również na Aloli. W grach można go złapać zaraz centralnie przed rezydencją chłopaka.

 

Myślę, że w drużynie chłopaka sprawdziłby się również Ditto, choć przeczyłby on stwierdzeniu, że prostota jest najlepsza. Różowa galaretka jest bowiem bardzo skomplikowanym Pokemonem i wymaga znajomości niemal wszystkich istniejących na świecie stworków. Szanse Asha w starciu z Ilimą oceniam na średnie. Wydaję mi się, że absolwent Szkoły Pokemon byłby dla chłopaka na pewno większym wyzwaniem niż Kiawe, ale może mniejszym niż Gladion.

Prawdopodobieństwo: średnie

Molayne

Molayne’a poznaliśmy w anime całkiem niedawno i nie wiemy o nim zbyt dużo. Istotnym faktem jest to, że wraz z Profesorem Kukui ukończył w młodości Wyzwanie Wysp, co naturalnie uprawniałoby go wzięcia udziału w Lidze. Mężczyzna ma również smykałkę do różnych technicznych aspektów, dlatego konstruowanie Ligi Pokemon powinno go interesować chociażby z tej perspektywy. Skoro jest najlepszym przyjacielem nauczyciela ze Szkoły Pokemon, na pewno nie odmówiłby staremu druhowi. Ponadto w Ultra Sun & Ultra Moon, Molayne jest jednym z członków Elitarnej Czwórki.

W grach Molayne specjalizował się w stalowych Pokemonach, protagoniście wręczał nawet Steelium Z. Podobna sytuacja ma miejsce w anime, choć ujawniono dopiero jednego stworka naukowca, którym jest Magneton. W konsolowych produkcjach posiadał on jeszcze Metagrossa, Klefki, Bisharpa oraz Alolańskiego Dugtrio. Niemal wszystkie te Pokemony stanowiłby idealne ofiary dla Incineroara, Zważając na ten fakt, jak również na to, że Molayne jest raczej drugorzędną postacią dla fabuły i nie będzie odgrywał w niej takiej roli jak Kiawe czy Gladion, Ash powinien sobie z nim z łatwością poradzić, być może nawet w pierwszych rundach Ligi.

Masked Royal

Image result for unknown person png

Masked Royal czyli zamaskowany, tajemniczy mężczyzna, również może pojawić się w rozgrywkach Ligi Pokemon. Jemu też, z pewnych oczywiście względów, powinno zależeć na tym, by rozpropagować alolańską Ligę najbardziej jak to tylko możliwe. W tym mogłaby pomóc jego sława. Gdyby Alolanie dowiedzieli się, że ich zamaskowany idol weźmie udział w czymś zwanym „Ligą Pokemon” na pewno przybyliby by go zobaczyć. 

Zapaśnik posiada oczywiście Incineroara, który jest zdolny wykonać indywidualny Z-Atak, Malicious Moonsault. Oprócz tego podobno widziano go razem z Braviarym. Incineroar Masked Royala zdążył już zawiązać rywalizację z Littenem, a później Torracatem Asha, więc naturalnie aż prosi by przenieść to współzawodnictwo na areny Ligi. Briaviary natomiast, przynajmniej w teorii, powinien bardzo spodobać się Pikachu lub Lycanrokowi.

Kahili

Z Kahili mogłoby być całkiem podobnie jak z Molayne’m. W grach Sun & Moon jest ona członkinią Elitarnej Czwórki i dosłownie mówi, że została ściągnięta przez Profesora Kukui. Dziewczyna jest obecnie zawodową golfistką, a wcześniej była jedną z najbardziej utalentowanych osób, które ukończyły Wyzwanie Wysp. Fakt, że w anime nie pojawił się jeszcze Z-Atak typu latającego, czyli Supersonic Skystrike, może wskazywać na to, że Kahili jednak trafi do serialu.

Wszystkie Pokemony kobiety łączy typ latający. Walka z nią powinna być zatem istnym festiwalem piorunów w wykonaniu Pikachu, którego wspomagałby Lycanroc ze swoim Stone Edge’m. Jedynym zagrożeniem jakie tu widzę jest Skarmory, zdolny pokarać nawet wilka chłopaka.

Tajemnicza osoba z Ultra Świata

Ash nie wie jeszcze, że w Ultra Świecie żyją ludzie, a wydaje mi się, że prędzej czy później się o tym fakcie dowie. Może to być za sprawą Ultra Recon Squadu, znanego z gier Ultra Sun & UItra Moon. Członkowie tego oddziału badają sprawę Necrozmy, który już został wspomniany w anime i na pewno się pojawi. Gdyby przybyli na Alolę, niewątpliwie wpadliby na chłopaka, być może gdy ten uganiałby się za kolejną Ultra Bestią. Dla ludzi z URS Alolanie są pewną intrygującą tajemnicą. Ich życie zdecydowanie różni się od tego z Ultra Świata, dlatego wydaję się ono być godne poznania. W grach Ultra Recon Squad chętnie przygląda się festiwalowi w Wiosce Iki, potem łapie nawet Furfrou, a następnie wyzywa protagonistę do walki. Członkowie oddziału wykazują wyjątkowe zainteresowanie Z-Pierścieniami i Z-Kryształami, co również mogłoby skłonić ich do występu w Lidze. Oczywiście na specjalne zaproszenie Profesora, bądź dzięki wpływom Lusamine.

Trochę dziwna sytuacja miałaby miejsce z partnerami Ultra Recon Squadu, gdyż nie uznają oni posiadania Pokemonów na właśność. Dla nich wszystkie ich stworki są wspólne. Można powiedzieć, że żyją z nimi jak Rockruff żył z Profesorem Kukui. Na pewno po ich stronie moglibyśmy się spodziewać Poipole’a, który jest czymś w rodzaju startera w Ultra Świecie. Niewykluczone, że spotkalibyśmy też jego pierwszą formę ewolucyjną. Co do pozostałych Pokemonów, aż prosi się by posiadali oni jakieś Ultra Bestie. Ash w zasadzie nie miał możliwości stoczenia walk z Bestiami, poza krótkim spięciem z Buzzwolem, a same UBeki jawią się do tej pory trochę nieporadnie. Być może byłaby to pierwsza okazja, gdzie mogłyby zaprezentować swoje prawdziwe umiejętności.

Poza tym, skoro w Ultra Świecie Lunala czy Solgaleo są dośc pospolite, Ultra Recon Squad mógłby mieć właśnie jednego z tych Pokemonów. Niewykluczone, że w ich arsenale znalazłby się również jakiś nowy stworek, pochodzący już z ósmej generacji.

Prawdopodobieństwo: niskie

Brock

File:Brock SM.png

Podczas pobytu Asha w Kanto, Brock i Misty obiecali, że odwiedzą go na Aloli. I właśnie Liga Pokemon mogłaby być do tego idealnym miejscem. Wydaję mi się, że ta dwójka mogłaby wziąć w niej nawet udział, jako przedstawiciele regionu Kanto, na którym Kukui się przecież wzoruje. Nie sądzę aby Ash ponownie zmierzył się z Misty, lecz tym razem trafiłby na Brocka. Być może w jakimś ćwierć czy półfinale. Gdyby twórcy zaserwowali nam pełną, dwuodcinkową walkę 6 na 6 między Ashem, a Brockiem, mogłoby to wyglądać po prostu wybornie.

Brock, mimo iż jest Trenerem kamiennych Pokemonów, posiada w swojej drużynie wiele różnych typów. Pomijając najsilniejszego Steeliksa z możliwością Mega Ewolucji oraz wiernego Geodude’a, chłopak ma do dyspozycji również Crobata, Forretressa, Ludicolo, Marshtompa, Sudowoodo, Croagunka oraz Chansey. Widzimy zatem, że jego zespół jest bardzo zróżnicowany. Dodatkowo, przez czas jego nieobecności w anime, część z jego Pokemonów mogła ewoluować. Ciężko znaleźć tutaj nawet jakiś złoty środek, tego idealnego Pokemona Asha, który śmiało mógłby stawić czoła swoim oponentom. 

Walka Asha z Brockiem, gdyby obaj dali z siebie wszystko, mogłaby być jednym z najlepszych starć w historii serii. Sporą rolę do odegrania mieliby tu twórcy. Nie wolno byłoby im zrobić z Brocka żółtodzioba. Powinni go pokazać jako silnego, pewnego siebie, byłego Lidera Sali, który dysponuje szeroką wiedzą odnośnie Pokemonów, jest sprytny i nieprzewidywalny i gdzieś tam w rękawie ma ukrytego haka na swojego dawnego kompana. Powiem szczerze, że nie obraziłbym się nawet, gdyby Lider z Marmorii pozbawił Asha marzeń o zdobyciu tytułu Czempiona, przypominając mu tym samym pierwsze, niemrawe walki w jego życiu.

Lillie & Lana

Ten wybór może być dość dziwny, ale sugeruje się tym, że obie dziewczyny będą (prawdopodobnie) w stanie używać Z-Ataków. Niestety obie też, mają zaledwie po jednym Pokemonie. Lillie w ostatnim odcinku jakby złączyła swój los z Pokemonami, a Lanę natomiast fascynują rzeczy typowo przewidziane dla chłopców. Lubi walki Pokemon, jest w nich całkiem sprytna i z reguły skuteczna. Dodatkowo jest zafascynowana Masked Royalem, a w Kanto była pod wrażeniem Misty. Te rzeczy mogą ją pchnąć do wzięcia udziału w Lidze. 

Nie mniej jednak ani Lanie, ani Lillie nie wróżyłbym dużego sukcesu. W najlepszym przypadku wygrają swoje pierwsze walki, a potem przegrają. To jednak być może pozwoli im spojrzeć na swoją przyszłość i znaleźć cel w życiu, czego pragnie zwłaszcza ta druga. Osobiście chciałbym zobaczyć starcie tych właśnie dziewczyn. W anime z reguły oglądaliśmy walki Ash vs Kiawe, podczas gdy bitwa Lana vs Lillie również mogłaby ciekawie wyglądać.

Prawdopodobieństwo: nadzieja matką głupich

Na sam koniec zostawiłem coś, co prawdopodobnie nigdy się nie stanie. Chciałbym aby w alolańskiej Lidze wziął udział któryś z poprzednich rywali Asha. Z Alolą najprędzej można skojarzyć Garego, który przecież jest krewniakiem Samsona. Dyrektor mógłby posłać po niego, a znając chłopaka, nie odpuściłby on okazji do zlania Asha. Dodatkowo moglibyśmy zobaczyć jak Trener rozwinął się przez tyle odcinków jego nieobecności, a stara, prawdziwa rywalizacja, mogłaby w końcu odżyć. 

Wspomnę tutaj jeszcze o poprzednich towarzyszach podróży Asha, którzy mogliby pojawić się na Aloli na podobnej zasadzie co Brock, czy właśnie Gary. Ilima wypłynął na studia do Kalos, dlatego istnieje spora szansa, że mógł poznać tam Clemonta i Bonnie. Być może zabrałby ich na Alolę, chociażby w roli kibiców. Osobiście marzę po cichu o krótkim powrocie May. Jeśli spojrzymy na jej Pokemony, dziewczyna mogłaby również zaprezentować nam ciekawą walkę z Ashem i jego składem. Co do uwielbianej przez większość Sereny, wydaję mi się, że w Sun & Moon dziewczyna się już nie pojawi. Trenerka z niej była żadna więc Liga nie powinna jest zbytnio interesować chyba, że dowiedziałaby się o Ashu albo wraz z Ligą na Alolę ściągnięto by również Pokazy Pokemon. 

Podsumowanie

Seria Sun & Moon wyjątkowo szczędzi nam dobrych i widowiskowych walk, ukazując bardziej zabawne perypetie głównych bohaterów. Uważam jednak, że było w niej kilka wspaniałych starć, jak chociażby Wielka Próba Olivii i mam nadzieję, że odcinki dotyczące Ligi Pokemon będą obfitować wyłącznie w nie. Liga jest końcem serii, końcem generacji, czymś na co czeka się przez cały sezon. Twórcy raczej nie pozwolą sobie by w tym miejscu zawieść swoich fanów. Walki w Lidze po prostu muszą być. I muszą być dobre. Chociażby jak te w serii XY & Z.

A wy co sądzicie o zaprezentowanych przeze mnie potencjalnych rywalach Asha? Pominąłem kogoś konkretnego? A może macie swoje propozycje? Która z wymienionych postaci stanowiłaby największe wyzwanie dla Asha? Kto może sięgnąć po tytuł Czempiona Aloli? Na wasze odpowiedzi czekam w komentarzach!

06. Hai, Sensei!

Alola!

Zapewne zdecydowana większość z Was niedawno zakończyła swoje zmagania w roku szkolnym, być może niektórzy ruszyli już na zasłużone wczasy bądź się do nich właśnie przygotowują. W każdym bądź razie przed Wami dwa bądź trzy miesiące błogiego lenistwa. Wiedzcie jednak, że nie wszyscy maja tak dobrze. I nie, nie chodzi mi tutaj o studentów przygotowujących się do kampanii wrześniowej. Mam tu na myśli naszych japońskich rówieśników, którzy w momencie publikacji tego wpisu wracają dopiero do domu, po dniu ciężkiej i żmudnej pracy. Mamy świadomość, że nie powinniśmy przypominać Wam o szkole w wakacje, ale doszliśmy do wniosku, że lepiej zrobić to na ich początku niż na końcu. A zatem witajcie w szóstym wpisie z naszego „japońskiego” cyklu. Jego ostatnia odsłona ukazała się… rok temu, zatem mamy teraz dobry pretekst do jego kontynuacji! ^^

W anime Sun & Moon po raz pierwszy w historii serii Ash uczęszcza do szkoły. Jeśli oglądacie inne anime, na pewno wiecie, że jest to bardzo popularny motyw w japońskich „kreskówkach”. Szkolne życie często jest motorem napędowym, nadającym sens życiu animowanych bohaterów. Nawet w najbardziej absurdalnych produkcjach, gdzie do czynienia mamy z kosmicznymi mocami, tajemniczymi stworzeniami, magią, wampirami i czym tylko dusza zapragnie, motyw szkoły może być dość mocno zaznaczony. W Pokemonach jest troszkę inaczej, gdyż przygody Asha nie ograniczają się tylko do Wyspy Melemele i klasy Profesora Kukui, która, swoją drogą, jest bardzo nieliczna. We wpisie postaramy się rzucić nieco światła na system edukacji w Japonii, skupiając się głównie na jego początkowych szczeblach. Zamiast stawiać tylko na suche informacje, przyjrzymy się życiu japońskiego ucznia, porównując je z naszymi realiami. W podsumowaniu zestawimy sobie różnice w oświacie, a na koniec chciałbym, abyście sami się zastanowili, czy warto zamienić szkołę, którą znacie, na jej japoński odpowiednik. Zaczynajmy!

System edukacji w Japonii

Struktura pierwszych trzech etapów edukacji w Japonii

Japoński system nauczania dzieli się na cztery etapy:

  • shōgakkō – odpowiednik naszej „starej” podstawówki, nauka trwa tu 6 lat, a dzieci rozpoczynają ją w wieku 6 lat;
  • chūgakkō – nasze „stare” gimnazjum, podobnie jak u nas, nauka trwa tu 3 lata;
  • kōtōgakkō – podobnie jak wcześniej, odpowiednik naszego liceum ogólnokształcącego, młodzi Japończycy uczą się tutaj również przez 3 lata;
  • daigakuuniwersytet, trwa 4 i więcej lat, w zależności od stopnia, o który stara się student.

Rok szkolny

Rok szkolny w Japonii zdecydowanie różni się od naszego. Japończycy zdają się bardzo poważnie traktować pracę, co znajduje odzwierciedlenie już w początkowych etapach ich edukacji. Zanim przejdziemy do konkretnych informacji, wspomnę tylko, że japońskie dzieci spędzają w szkołach więcej czasu niż my, a ich system edukacji jest momentami bezlitosny, wymagając od uczniów niezwykłej wytrwałości i zaciętości.

  • rok szkolny rozpoczyna się 1 kwietnia, a kończy 30 marca, niezależnie od stopnia edukacji;
  • średnia ilość dni szkolnych w ciągu roku wynosi 210, choć większość szkół, ze względu na liczne festiwale i zajęcia kulturowe, dodatkowo rozszerza je o kolejne 30 dni; daje to nam zatrważającą liczbę 240 dni szkolnych, podczas gdy w Polsce jest to zaledwie 180 dni;
  • uczniowie chodzą do szkół od poniedziałku do piątku, choć w niektórych szkołach praktykowane jest nauczanie również w soboty.

Tak jak widzicie, żywot japońskiego ucznia nie jest taki różowy, mimo iż zaczyna się w okresie kwitnienia japońskich sakur, czyli drzew wiśni. Dzieci spędzają w szkole dwa pełne miesiące więcej niż my, muszą brać udział w różnego rodzaju aktywnościach pozalekcyjnych, a w dodatku niektórzy uczęszczają do szkół także w soboty, mając zaledwie jeden pełny dzień na odpoczynek. Skoro już przy wolnym jesteśmy, przyjrzyjmy się feriom Japończyków. Mają oni bowiem tylko trzy dłuższe wypoczynki w ciągu roku:

  • 6-tygodniowe wakacje zaczynające się w połowie lipca i trwające do początku września;
  • ferie zimowe w okresie od 26 grudnia do 7 stycznia;
  • krótką przerwę po zakończeniu roku.

Dla porównania, my mamy:

  • 2-tygodniowe ferie;
  • przerwę bożonarodzeniową, która przy dobrych wiatrach może trwać i przeszło 2 tygodnie;
  • przerwę wielkanocną, trwającą zwykle 6 dni;
  • 9-tygodniowe wakacje;
  • weekend majowy;
  • inne święta okolicznościowe, takie jak Dzień Niepodległości, Wszystkich Świętych, Boże Ciało, Trzech Króli czy nawet Dzień Nauczyciela.

Jak widzicie, wcale nie mamy tak źle. Zdajemy sobie sprawę, że jak dużo by tego wolnego nie było, zawsze będzie nam go mało. Jednak jeśli kiedykolwiek złapie Was podobna myśl, przypomnijcie sobie wtedy o Waszych rówieśnikach z Japonii. Oni to dopiero mają przerąbane! ^^

Różowe sakury zwiastują początek roku szkolnego w Japonii

Życie japońskiego ucznia

Żywot młodego Japończyka, przynajmniej z naszej perspektywy, nie jest usłany różami. Wystarczy, że wspomnę o pracy domowej zadawanej na ferie, a nawet wakacje, a już zaczyna robić się niesmacznie, prawda? Jednak to jeszcze nie wszystko!

Lekcje

Standardowy szkolny dzień w podstawówce trwa 6-7 godzin lekcyjnych, które dzielą z reguły 5-minutowe przerwy i jedna dłuższa, przeznaczona na drugie śniadanie czy też obiad. Każda klasa ma swoją… cóż… klasę, do której przychodzą nauczyciele od poszczególnych przedmiotów. Nie wiem, czy dalej tak jest, ale za moich czasów to my musieliśmy latać do klas nauczycieli. Japończycy podchodzą do szkoły bardzo poważnie. Opuszczają zajęcia jedynie w wyjątkowych sytuacjach, takich jak poważna choroba. Dzieci nawet rzadko kiedy spóźniają się na lekcje i niemal gdy tylko wejdą do klasy, są gotowe do chłonięcia nowej wiedzy. U nas, zanim rozpoczną się zajęcia, uczniowie muszą się usadowić, potem jest szansa na zgłoszenie nieprzygotowania, sprawdzenie listy i zrobienie kawy przez panią nauczycielkę.

Jedną z rzeczy, która podoba mi się w japońskim szkolnictwie, jest sposób prowadzenia zajęć. Japończycy wierzą, że najlepszą metodą utrwalania wiedzy jest przekazywanie jej komuś innemu. W ten sposób dany materiał można przyswoić ponoć w 90%, podczas gdy naturalne, „nasze” metody pozwalają ogarnąć go zaledwie na 40%. Wyobraźmy sobie zatem lekcję zapewne uwielbianej przez Was matematyki. Pan czy Pani wypisuje na tablicy jakiś przykład i każe samemu go rozwiązać w zeszycie. Gdy zgłasza się pierwsza osoba, nauczyciel podchodzi do niej i sprawdza poprawność wykonania zadania. Jeśli jest ono dobrze, uczeń wstaje i idzie do… kąta. Gdy następna osoba podnosi rękę, sygnalizując wykonanie zadania, to nie nauczyciel, a ów pierwszy uczeń podchodzi do niej i sprawdza jej pracę. Jeśli jest to potrzebne, wprowadza odpowiednie poprawki i korekty. W ten sposób dzieciaki uczą się jednej i tej samej rzeczy, wpierw samemu ją rozwiązując, a potem pomagając w tym innym. Nie ma się co dziwić, że potem więcej zostaje w głowie. Jeśli już jesteśmy przy matematyce, uczeń piątej klasy podstawówki, czyli jedenastolatek, jest podobno w stanie rozwiązać układ równań z kilkoma niewiadomymi. Jeśli tego jeszcze nie mieliście, musicie uwierzyć mi na słowo, że nie jest to takie trudne, jak brzmi i po odpowiednim przygotowaniu polscy uczniowie też daliby radę to zrobić.

Klasa w japońskiej podstawówce

W „podstawówce” i „gimnazjum” dzieci nie mogą uciec od nauczyciela nawet podczas przerwy na posiłek. Zarówno uczniowie, jak i wychowawca jedzą razem w klasie. Ma to służyć wspólnej integracji i zacieśnianiu więzi, jak również dawać nauczycielowi okazję do wykładu na temat zdrowego odżywiania się. To zjawisko bardzo dobrze widać było w niektórych odcinkach Sun & Moon, gdzie Ash i reszta zsuwali ławki ze sobą i wspólnie jedli tzw. bentō.

Zajęcia pozalekcyjne

Wyobraźmy sobie, że własnie zabrzmiał ostatni dzwonek. Co robimy? Przebieramy się i czym prędzej uciekamy ze szkoły! Zapewne tak to wygląda w przypadku większości polskich uczniów, zapewne tak wyglądało to w przypadku mnie. Jednak w Japonii jest nieco inaczej. Dzieciaki, chcąc czy nie chcąc, muszą angażować się w różne zajęcia pozalekcyjne. Warto teraz wspomnieć o wyposażeniu szkół. Niemal każda placówka posiada swój własny gabinet lekarski z personelem medycznym, bogate wyposażenie sportowe, bibliotekę, najczęściej kilka boisk, a ponad 3/4 szkół ma swój własny basen. Tak wiele rzeczy wymaga stosownej opieki, którą zajmują się… uczniowie. Może z wyjątkiem jakichś specjalistycznych prac, wszyscy uczący się w danej szkole Japończycy są za nią odpowiedzialni. Zamiatanie podłóg, sprzątanie sali, konserwacja sprzętu, szorowanie łazienek, zajmowanie się szkolnymi zwierzakami czy roślinami – wszystko to leży w obowiązkach uczniów. W szkołach niemal nie zatrudnia się oddzielnego personelu do tych rzeczy. Nie spotkamy tam zatem żadnej „pani woźnej”.

Sprzątanie po lekcjach

Można by pomyśleć, że 6-godzinny dzień zajęć da się jakoś przeżyć. Nawet wliczając w to te dodatkowe obowiązki, powinno nam zostać jeszcze kilka wolnych godzin, które moglibyśmy przeznaczyć na zabawę, prawda? Cóż, nieprawda. Przynajmniej dla większości japońskich uczniów, którzy swoje popołudnia spędzają na warsztatach zajęciowych, czyli, powiedzmy, korepetycjach. Choć termin „egzamin wstępny” w Polsce pojawia się głównie dopiero na studiach, to w Japonii występuje on niemal przed każdym szczeblem systemu edukacji. Rodzice starają się, by ich pociechy dostały się do najlepszego gimnazjum, a potem liceum. Wysyłają je więc na zajęcia dodatkowe, za które z reguły muszą płacić niebagatelne sumy. Widok maluchów wracających do domu wieczorem nie dziwi tam więc nikogo. Podsumowując, wyobraźcie sobie zatem, jakbyście każdy powszedni dzień spędzali na nauce, zaczynając o 8 rano, a kończąc o 19-20. O zgrozo! Mnie osobiście przerażałaby taka wizja!

Egzaminy

Egzamin wstępny. Bardzo powszechna fraza w Japonii. Jak wspomnieliśmy wcześniej, są one niemal wszędzie. W skrajnych przypadkach nawet przed przyjęciem do szkoły podstawowej. Co ciekawe, zarówno w japońskiej podstawówce, jak i gimnazjum i liceum, promocja do następnej klasy jest automatyczna, nie zdarza się, żeby jakiś uczeń powtarzał rok. Każda szkoła ma na celu przygotowanie do egzaminu wstępnego na następnym szczeblu edukacyjnym, który tak naprawdę jest największym sprawdzianem dla wszystkich uczniów. Dostanie się do renomowanej szkoły o wysokim miejscu w rankingu jest w teorii gwarantem dobrej pracy w przyszłości bądź zwiększa szansę na pójście na studia.

Egzaminy wstępne

Szczeble systemu edukacyjnego

Przedszkola

Przedszkola i żłobki nie wchodzą w skład oficjalnego systemu edukacji, jednak ponad 90% dzieci w wieku do pięciu lat korzysta z tych instytucji. Co ciekawe, większość japońskich maluchów chodzi do przedszkoli prywatnych, które z reguły uważane są za lepsze niż publicznie. Mimo iż w przedszkolach dzieci głównie „uczą się przez zabawę”, już na tym etapie są one przyzwyczajane do współzawodnictwa. Rodzice, wysyłając swoje pociechy do prywatnych placówek, chcą zapewnić im jak najlepszy start w „wyścigu szczurów”, który rozpoczną wraz z pierwszą klasą podstawówki.

Shōgakkō

Japońska podstawówka trwa dokładnie tyle samo lat co nasz „stary” odpowiednik, czyli 6 lat. Dzieci, które skończyły szósty rok życia mają obowiązek uczęszczania do szkoły. Większość rodziców posyła je do podstawówek publicznych, choć istnieją również prywatne, na które często trzeba zdać specjalne egzaminy wstępne! Trudno w to uwierzyć, ale dzieci zaczynają ze sobą rywalizować już na samym początku swojej edukacji. Nie jest to może taki rodzaj współzawodnictwa jak w jakiejś sportowej konkurencji. Chodzi tutaj bardziej o presję społeczeństwa. Gdy taki maluch rozpocznie naukę w podstawówce, przestaje się z reguły przedstawiać swoim wiekiem. Nie mówi „Jestem Ash i mam dziesięć lat”, tylko „Jestem Ash i jestem uczniem piątej klasy podstawówki”. Wygląda na to, że w japońskiej kulturze pozycja społeczna jest najważniejsza, nawet na pierwszych etapach rozwoju japońskich dzieci.

Czego jak czego, ale japońskiemu szkolnictwu nie można odmówić dobrego zorganizowania. Nauka w podstawówkach jest bezpłatna, a potrzebne podręczniki i ćwiczenia finansuje Ministerstwo. Nie wiem, jak jest z tym teraz, ale za czasów mojej edukacji rodzice musieli wydawać porządny pieniądz na książki. Dodatkowo plecak wypełniony stertą książek był zdecydowanie za ciężki. Japońskie pomoce naukowe są z reguły kompaktowe i łatwe w użyciu. Klasa liczy średnio około trzydziestu uczniów, a kadrę nauczycielską tworzą z reguły kobiety czy świeżo upieczone absolwentki uniwersytetów. Do władzy, jak to w Japonii bywa, pchają się za to panowie, dlatego widok „Pani Dyrektor” jest z reguły bardzo rzadki. Sytuacja kobiet w Kraju Kwitnącej Wiśni ulega jednak poprawie, więc, drogie panie, nie traćcie wiary! ^^

Pierwsze trzy lata podstawówki kładą nacisk na wychowanie i maniery. Dzieciaki uczą się szanować innych ludzi, zwierzęta i otaczająca ich przyrodę. Dowiadują się, co to szczodrość, współczucie czy empatia. Wyrabiają sobie charakter i pewność siebie, uczą się nad sobą panować, a także próbują wykształcić w sobie poczucie sprawiedliwości. Podstawówka kładzie główny nacisk również na pisanie i czytanie. Maluchy muszą nauczyć się hiragany i katakany w pełni, jak również poznać pierwsze tysiąc znaków kanji, co wcale nie jest taką łatwą sztuką. O japońskim „alfabecie” pisaliśmy w poprzednich odsłonach tego cyklu.

Przedmioty w japońskiej podstawówce:

  • język japoński;
  • nauki społeczne;
  • arytmetyka;
  • nauki ścisłe;
  • (dodatkowe) zajęcia techniczne, muzyczne, domowe, fizyczne;
  • (dodatkowe) moralność.

Co ciekawe, japońskie szkoły podstawowe wysyłają do rodziców pierwszaków specjalne listy, w których informują, jakich zachowań ich pociecha powinna być nauczona, zanim rozpocznie pierwszy rok swojej edukacji. Przykład na poniższym obrazku.

Pierwszak powinien:

  • aktywnie słuchać, gdy ktoś mówi;
  • grzecznie się witać i odpowiadać głośno na zadawane pytania;
  • siedzieć prosto;
  • mieć świadomość, że to co należy do innych, nie jest jego;
  • ustawiać ładnie buty w szafce;
  • mieć schludne i niewygniecione ubranie (najczęściej jest to mundurek);
  • zachować porządek na biurku;
  • chodzić wcześnie spać i budzić się bez pomocy rodziców;
  • jeść zdrowe śniadania;
  • zawsze myć zęby;
  • nigdy nie oszukiwać;
  • nie urażać innych dzieci;
  • pomagać innym z ich problemami;
  • nie obgadywać kolegów;
  • bawić i uczyć się ze wszystkimi, a nie tylko z ulubionymi;
  • nie bawić się samemu;
  • przebywać dużo na świeżym powietrzu;
  • przepraszać za swoje błędy.

Jak widzicie, wymogów jest sporo, a niektóre są ciężkie do spełnienia nawet dla dorosłego człowieka, inne są moim zdaniem po prostu dziwne. Wiadomo, że nie zawsze udaje nam się mówić wyłącznie prawdę, a i chętniej spędzamy czas z tymi osobami, które po prostu lubimy. Zatem zmuszanie nas do bawienia się ze wszystkimi na siłę wydaje mi się być kiepskim pomysłem. Również zakaz samodzielnej zabawy by u mnie osobiście nie przeszedł.

Chūgakkō

„Gimnazjum” w systemie japońskiego szkolnictwa obejmuje trzy lata nauki i jest ostatnim obowiązkowym etapem w kształceniu młodego Japończyka. Po zdaniu tej szkoły, czyli w wieku 15 lat, uczniowie mogą od razu przystąpić do poszukiwania pracy. Jednak prawie 96% z nich kontynuuje naukę w liceum. Podobnie jak było to w przypadku podstawówki, istnieją placówki publiczne i prywatne. Kadra nauczycielska również ulega znacznej zmianie. 2/3 nauczycieli to mężczyźni. Gimnazjum w Japonii zaliczają wszyscy, nie ma możliwości nie zdania do następnej klasy. Klasy w „gimbazie” są liczne, często sięgają około 40 uczniów. Nauczanie opiera się głównie na działaniu w niewielkich zespołach. Na tym etapie edukacji duży nacisk kładzie się na język angielski, który staje się coraz popularniejszy wśród młodych Japończyków.

Kōtōgakkō

„Liceum”, czyli miejsce, w którym z reguły rozgrywają się przytoczone na początku tekstu anime. Szkoły średnie wyższego stopnia nie są obowiązkowe i w związku z tym są odpłatne. Zarówno prywatne, jak i publiczne. Sumy, które muszą płacić rodzice za każdy rok liceum wynoszą średnio, w przeliczeniu na złotówki, ok. 17 tysięcy w przypadku placówki publicznej i 35 tysięcy w przypadku prywatnej. Zatem za cały okres licealnej edukacji rodzice płacą od 55 do 110 tysięcy złotych. Możecie sobie wyobrazić, jak kolosalna suma to jest. Miesięcznie wychodzi to od 1,4 do 2,8 tys. złotych. A do tego dochodzą również inne koszta, które muszą ponosić rodzice. Podsumowując, rok w japońskim liceum publicznym kosztuje więcej niż rok studiów na polskich uczelniach. Istotnym elementem w wyborze liceum przez młodych Japończyków jest ranking szkół, tworzony na podstawie ilości absolwentów, którzy dostają się do renomowanych uczelni wyższych. Nie trzeba nawet wspominać, że szkoły prywatne zajmują w tym zestawieniu górne miejsca, dlatego tak wiele uczniów chcę się do nich dostać.

Po pierwszym roku w japońskim „liceum” uczniowie wybierają kierunek, w którym chcą się dalej kształcić: ogólny bądź specjalistyczny. Pierwsza opcja przygotowuje ich do egzaminów wstępnych na studiach i traktuje praktycznie o wszystkim, natomiast druga to taki trochę odpowiednik naszej „zawodówki”, gdzie Japończycy są kształceni w kierunku wykonywania odpowiednich zawodów. Ponad 70% uczniów decyduje się jednak na studia, a pozostałej części liceum pomaga w znalezieniu zatrudnienia, dlatego procent bezrobocia w tej grupie wiekowej jest wyjątkowo niski. Uczęszczanie do liceum wiąże się z pewnym rygorem, który muszą spełniać uczniowie. Często dotyczy on również ich życia pozaszkolnego. Nie wspominając o obowiązku noszenia mundurków, Japończycy muszą się odpowiednio zachowywać, nosić godne fryzury czy podejmować tylko określoną pracę dorywczą. Również sposób, w jaki bawią się w swoim wolnym czasie jest ściśle definiowany przez szkołę.

Piekło egzaminacyjne

Koniec liceum jest początkiem tzw. piekła egzaminacyjnego, podczas którego uczniowie starają się dostać do najlepszych uniwersytetów w Japonii. Prawdopodobnie większość z Was nie przeżyła jeszcze „sesji”, więc to uczucie będzie Wam obce, dlatego postaram się to trochę wytłumaczyć. W czasie egzaminacyjnego piekła Japończycy niemal całkowicie poświęcają się nauce, zakuwając od świtu do zmierzchu. Pomimo nieustannego wkuwania, przerywanego jedynie na modlitwę przy ołtarzach shinto, ponad dwie trzecie niedoszłych studentów odpada już na wstępie. Egzaminy na japońskie uniwersytety polegają głównie na popularnej zasadzie „zakuj i zapomnij”, dlatego coraz częściej są one krytykowane przez opinię publiczną. Uważa się, że japoński system edukacji kształci sobie trutnie, które w przyszłości mają stać się idealnymi pracoholikami. Zabija się w ten sposób kreatywność młodych Japończyków, skazując ich na gnicie w korporacjach po dwanaście (lub więcej) godzin dziennie. Statystyczny Japończyk w ciągu roku bierze jedynie 8 dni wolnego, a zwolnienie chorobowe jest tam tak rzadkie, jak zwycięstwo naszych piłkarzy w meczu fazy grupowej na mundialu. Przejście przez egzaminacyjne piekło gwarantuje jednak pewną nagrodę, czyli wakacje życia. Takim terminem określa się okres studiowania w Japonii. Ludzie uważają, że jest to czas na złapanie ostatniego oddechu przed zanurzeniem się w wir pracy.

Ritsumeikan Uji High School (Uji, Kyoto, Japan).JPG
Ritsumeikan Uji High School
University of Tokyo

Przykład japońskich mundurków
O-soji (sprzątanie) w szkołach

Podsumowanie

Uff! Udało nam się dobrnąć do końca tego tekstu. Jeśli wytrzymaliście – gratulacje. Cały wpis został oparty na wykładzie z PJA (link niżej) oraz zagranicznych artykułach, które, łagodnie mówiąc, mogą być trochę podkoloryzowane. Czytając komentarze pod wymienionymi źródłami, nabrałem przekonania, że rzeczywistość w pewnym stopniu odbiega od tego, co zostało w nich opisane. Osobiście przyznam, że chciałbym chociaż na miesiąc wcielić się w rolę japońskiego nauczyciela (bo na ucznia jestem już za stary ^^), by zobaczyć jak to wszystko funkcjonuje w praktyce.

Wydaje mi się, że japoński system edukacji na pewno nie sprawdziłby się w Polsce, gdyż w zasadzie jest on warunkowany przez styl pracy Japończyków. Jak zostało wcześniej wspomniane, japońskie szkoły zdają się przyzwyczajać swoich uczniów do bycia pracoholikami. Wyobraźcie sobie teraz, że nagle nakazują, aby w Polsce wszyscy dorośli pracowali po 12-14 godzin dziennie, przez 6 dni w tygodniu. Na pewno całkiem szybko pojawiłby się jakiś bunt. Być może zabrzmi to trochę zbyt krytycznie, ale w Japonii dzieciaki od najmniejszych lat są nauczani, że żyje się po to, by pracować, a praca jest sensem życia. Być może dlatego są oni w stanie wytrzymać taki styl życia. Mimo iż w kontraktach często zapisaną mają pracę po 8h dziennie, w większości stanowisk zmienia się to w 12 bądź więcej godzin. Również japońska kultura jest ukierunkowana na pracę, doprowadzając do takich skrajności, że szeregowy pracownik wychodzi z pracy dopiero po swoim przełożonym, bo przecież inaczej byłoby „niekulturalnie”.

Dzieciaki niemal od małego uczą się przez całe dnie, często spędzając je najpierw w szkole, a potem na jakichś dodatkowych zajęciach czy korepetycjach. Co za tym idzie, nie są obecni w domu tak często jak my. Można się zatem domyślać, że szkolne środowisko w jakimś stopniu zaczyna zastępować im rodzinę, biorąc odpowiedzialność za ich wychowanie. Rodzice mają zatem na pewno mniejszy wpływ na kształtowanie swoich pociech niż w Polsce. Często skupiają się oni na zarabianiu pieniędzy, by opłacić dzieciakom korepetycje czy szkołę, które wcale nie są takie tanie, jednak Japończycy też zarabiają więcej od nas (dwudziestokilkulatek zarabia 110-120 tys. złotych rocznie). Odpowiedź na pytanie, czy powierzanie losu swoich dzieci szkole, a w zasadzie państwu, jest dobrym wyborem, zostawiam Wam. Osobiście uważam, że nie jest to za mądra decyzja. W ten sposób ładujemy wszystkich maluchów do „jednego wora”, zabijając tym samym ich indywidualność i charakter.

W ocenie zdolności matematycznych czwartoklasistów podczas badania TIMSS w 2015 r., Japonia i jej system nauczania znalazły się na piątym miejscu, podczas gdy Polska na siedemnastym (na 49 krajów biorących udział). Nasz wynik można więc uznać za średni, jeśli ktoś jest optymistą, może powiedzieć, że jest nawet dobry. Wspominam o tym dlatego, żebyście mieli świadomość, że wcale nie jest tak, że jesteśmy nie wiadomo jak słabi w porównaniu do Japończyków. Nasz system edukacji jest, jaki jest (choć przechodzi właśnie reformy), ale jak mawia poeta „Polacy nie gęsi, swój rozum mają” ^^

Na koniec, jeśli ktoś z Was chciałby poczuć namiastkę wyidealizowanej japońskiej szkoły, nie ruszając się z fotela, najprostsze, co możecie zrobić, to odpalić sobie jakiekolwiek anime o szkolnym życiu. Ze swojej strony polecam takie tytuły jak: Toradora, Golden Time czy Bang Dream. A jeśli dysponujecie konsolą PlayStation, gorąco polecam Wam gry z serii Persona, dzięki którym możecie poczuć się jak japoński licealista. W maksymalnym uproszczeniu, produkcja opowiada o uczniach, którzy za dnia parają się egzaminami, zaliczeniami i ogólnie pojętą nauką, w nocy zaś walczą ze złem i występkiem.

Mam nadzieję, że ten kilkuminutowy powrót myślami do szkoły nie zepsuł Wam całkiem wakacji. Pamiętajcie, że rzeczywisty obraz japońskiego systemu edukacji można mieć dopiero, gdy się w nim uczestniczy. Niemniej jednak myślę, że czytając ten wpis, udało nam się zajrzeć chociaż na chwilę do japońskiej klasy i zobaczyć jak bardzo różni się ona od naszej. Do szkół wrócimy jeszcze przy okazji omawiania klubów, jednak wszystko w swoim czasie ^^

JAPONIA

Wiek: 6-7 lat

Początek roku szkolnego: 1 kwietnia

Koniec roku szkolnego: 31 marca

Obowiązkowa edukacja: do 15 roku życia

Ilość ferii: 3 (wakacje + ferie zimowe + koniec roku)

Ilość dni szkolnych: ok. 210 (240)

POLSKA

Wiek: 7 (lub 6) lat

Początek roku szkolnego: 1 września

Koniec roku szkolnego: koniec czerwca

Obowiązkowa edukacja: do 18 roku życia

Ilość ferii: 4 (wakacje + ferie zimowe + 2x ferie świąteczne)

Ilość dni szkolnych: ok. 180


Źródła informacji:

http://edu.pjwstk.edu.pl/wyklady/hkj/scb/HKJ/edukacja/Japonia/index.htm

https://www.tokyo-icc.jp/guide_eng/educ/01.html

https://brightside.me/wonder-places/10-distinctive-features-of-the-japanese-education-system-that-made-this-nation-the-envy-of-the-world-214655/

https://soranews24.com/2018/01/31/japanese-elementary-schools-list-of-behavior-requirements-would-be-hard-for-most-adults-to-clear/

Źródła grafik:

Schemat: https://www.tokyo-icc.jp/guide_eng/educ/img/illust_edu2.gif

Sakury: https://files.brightside.me/files/news/part_21/214655/5911255-HimejiCastle_Spring-1470374131-650-d35eec9458-1492170681.jpg

Japońska podstawówka: http://jpninfo.com/wp-content/uploads/2015/06/Japanese-Elementary-School2.jpg

Sprzatanie: https://zenstatic.blob.core.windows.net/blog/p1bm17k35a9cp16fv1gk91b5p143vi.png

Egzaminy wstępne: https://www.japantimes.co.jp/wp-content/uploads/2013/12/p3-fyi-a-20131203-870×582.jpg

Wymogi dla pierwszaków: https://pbs.twimg.com/media/DUn_G4vVMAAPGT_.jpg

Ankieta #16 – Wyniki

Alola!

Jak zapewne wiecie, jakiś czas temu zapowiedziano nowe gry z serii Pokemon na konsolę Nintendo Switch. Nosić one będą nazwy Pokémon Let’s Go, Pikachu! oraz Pokémon Let’s Go, Eevee!. Zgodnie z tradycją marki, produkcje zostaną wydane w dwóch bliźniaczych wersjach. W jednej z nich rolę naszego startera pełnić będzie Pikachu, a w drugiej Eevee. Pokemony będą towarzyszyć nam nieustannie w czasie naszego podboju Kanto i pomogą nam najlepszym być, jak nigdy dotąd nikt. Stworki, oprócz oczywistej roli bitewnej, będą chodziły (a właściwie siedziały na ramieniu/głowie) za nami jak Pikachu w Pokemon Yellow. Podobnie jak w produkcji na Game Boy’a, także i tu będziemy mogli z nimi „rozmawiać”. Ponadto zajmiemy się również kreowaniem wdzianek dla naszych starterów. Nie ma zatem wątpliwości, że wybór pierwszego Pokemona mieć będzie ogromne znaczenie.

W związku z tym zapytaliśmy Was od razu, którego z nich wolicie. Mimo iż Pikachu jest niewątpliwie najbardziej rozpoznawanym Pokemonem na świecie, Eevee wcale nie ustępuje mu dużo i może stanowić niesamowitą konkurencję dla żółtego szczurka. Pytanie w ankiecie brzmiało więc niezwykle banalnie:

Pikachu czy Eevee?

W ankiecie udział wzięło 612 osób. Uzyskano następujące wyniki:

Pokemon Głosy [ilość] Głosy [%]
242 39,5
370 60,5

Omówienie wyników:

Prawdę mówiąc, w dniu, w którym oficjalnie zapowiedziano te gry wydawało mi się, że podczas premiery półki z Let’s Go Eevee będą świeciły pustkami, a te z Let’s Go Pikachu będą uginały się pod ciężarem opakowań. No cóż, ankieta dowodzi, że być może nie będzie aż tak źle. Wprawdzie wygrał Eevee, ale nie odniósł jakiejś wyjątkowo kolosalnej przewagi. Stosunek głosów wyniósł niemalże 3:2 na niekorzyść Pikachu. Eevee zdobył 370 głosów, czyli 60,5% ogółu. Pikachu podbił 242 Waszych serduszek, czyli 39,5% całości. Nie będziemy się tutaj może rozwodzić specjalnie nad tymi wynikami, gdyż oba Pokemony są niezwykle popularne i wszystkim doskonale znane. Spróbujmy sobie odpowiedzieć tylko na pytanie, co mogło przyczynić się do zwycięstwa Eevee.

Uniwersalność. W jednym z naszych poprzednich wpisów, traktującym o konkurentach dla Pikachu do roli maskotki marki (klik!), zwróciliśmy uwagę, że największym atutem Eevee jest jego uniwersalność. Dzięki ogromnej liczbie możliwych ewolucji praktycznie każdy znajdzie w tym Pokemonie coś dla siebie. Dodatkowo w (Ultra) Sun/(Ultra) Moon, dzięki dodaniu Extreme Evoboost, sama podstawowa forma Eevee jest teraz bardziej „grywalna”, udowadniając, że Pokemona wcale nie trzeba ewoluować, by był silny. Co się zaś tyczy ewolucji, to tematem jednej z pierwszych ankiet na stronie była własnie ulubiona Eeveelucja. W ramach przypomnienia, jej wyniki możecie znaleźć tutaj.

Świeżość. Eevee, choć tak jak Pikachu pochodzi z pierwszej generacji, jest od elektrycznej myszy świeższy i w mojej opinii ciężej się nim znudzić. Nie oszukujmy się, ale zapewne dla części fanów (w tym i mnie) Pikachu jest po prostu zbyt oklepany. Przy Eevee natomiast twórcy cały czas coś „majstrują”, czy to przez dodanie nowych ewolucji, czy wspomnianego Z-Ataku. Pikachu dostał wprawdzie alolańską ewolucję w siódmej generacji, a także preewolucję w drugiej. Oprócz tego twórcy wpakowali w niego aż 2 indywidualne Z-Ataki (3, jeśli liczyć i Raichu), ale według mnie to wciąż za mało. Te wszystkie unowocześnienia nie powodują jednak żadnej zmiany w sposobie postrzegania tego Pokemona. Podczas gdy wszelkie wprowadzane nowinki u Eevee pozwalają mu dotrzeć do większej grupy odbiorców.

Tajemniczy specjalny Pokemon. Oficjalnie potwierdzono, że Pokemon Let’s Go wprowadzi całkiem nowego Pokemona. Podejrzenia skupiają się na czymś powiązanym z Eevee. Być może będzie to nowa ewolucja bądź jakaś inna mechanika. Lisa, jedna z postaci z nadchodzącego filmu Pokemon, posiadać będzie właśnie Eevee, co tylko rodzi więcej pytań. Premiera filmu w Japonii za troszkę ponad miesiąc, więc na dniach powinniśmy się dowiedzieć czegoś więcej o tym tajemniczym Pokemonie. Z drugiej strony może on w ogóle nie być powiązany z Eevee, jednak jeśli będzie, lada chwila powinniśmy się o tym dowiedzieć…

A na koniec, jeśli naprawdę chcecie przekonać się, który z tych Pokemonów jest lepszy, odsyłam Was do odcinka 116 serii Pokemon, w polskim dubbingu zatytułowanego „Kto będzie lepszy?”. Po jego obejrzeniu wszystko będzie jasne! ^^

PokéPisarz Miesiąca #9 – Czerwiec 2018


KONKURS ZAKOŃCZONY 

ZWYCIĘŻCZYNIĄ ZOSTAŁA M.



 – Zróbmy to, Lycanroc! – krzyknąłem, wyciągając ręce przed siebie. – Skały skąpane są w księżycowym blasku Z-Pierścienia, otaczając ten kruchy świat! Żryj to! Contintenal Crush!

Pokemon zawył wściekle i wyskoczył w powietrze, formując na swojej łapie głaz kilkadziesiąt razy większy od niego samego. Gdy uznał, że jest już odpowiednich rozmiarów, cisnął go w swojego przeciwnika. Lycanroc był rozgoryczony i wściekły. Z drugiej strony jednak jeszcze chyba nigdy nie widziałem takiej determinacji w jego oczach. Nawet podczas walki z Ashem czy wtedy, w Ultra Świecie. Mimo wszystko ta walka mu się podobała. Pokemon, gdy był przyparty do muru, stawiał jeszcze większy opór i wydobywał z siebie jeszcze więcej siły. Umbreon, a nawet Silvally zostali pokonani. Miało to być starcie trzy na trzy, tymczasem nie udało mi się znokautować jej ani jednego Pokemona. Poprzysiągłem sobie, że nawet jeśli polegniemy, pociągniemy tego Garchompa za sobą.

 – Jakiś ty wulgarny… – długowłosa blondynka uśmiechnęła się. – Będę musiała porozmawiać z twoją matką. Garchomp, nie mamy za wiele czasu, dlatego musisz przestać się bawić. Dragon Rush! Rozbijmy ten kamyczek!

Pokemon wystrzelił jak rakieta i kręcąc się w powietrzu niby wiertło, wbił się w Z-Atak Lycanroka. Po kilku sekundach z olbrzymiego głazu wielkości kortu do tenisa powstał deszcz drobnych odłamków, które rozbiły się o ziemię. Continental Crush unicestwiony zwykłym atakiem. Byłem zdziwiony, zażenowany i zły. Starałem się nie dawać jednak tego po sobie poznać. Mój Z-Atak. Mój as z rękawa. Starty na proszek. A ona nawet jeszcze…

 – Nieźle, ale w Lidze Sinnoh byś się musiał bardziej postarać – odparła kobieta, wskazując na ozdoby czy spinki we włosach. – A ja nawet nie użyłam jeszcze tego…

Miała rację. Pokonała mi dwa Pokemony, nie używając przy tym ani Z-Ataków, które nie miałem pojęcia, czy zna, ani Mega Ewolucji. Sądząc po kamieniu, który Garchomp miał osadzony na płetwie, musiała mieć ją opanowaną. Więc taką siłą dysponuje Czempion Ligi Pokemon. Ona niewątpliwie jest dużo silniejsza od Hali czy nawet Olivii. W zasadzie nie mogę sobie przypomnieć nikogo o podobnych umiejętnościach z Aloli. Być może pomysł Profesora Kukui nie jest taki zły i nam też przyda się Liga. Liga, którą ja wygram.

 – Zamyśliłeś się? Cóż, w takim razie zakończmy to – westchnęła. – Garchomp, Earthquake!

Zmierzający ku ziemi Pokemon przyśpieszył, zupełnie jakby odpalił jakieś silniki odrzutowe. Gdy był już tuż-tuż, wykręcił salto i gruchnął w nią nogami z całej siły. Miałem wrażenie, że cały Raj Aether się trzęsie. Przez chwilę słyszałem nawet jakąś syrenę ewakuacyjną, ostrzegającą o tsunami. Lycanroc zakołysał się i padł na jedno kolano.

 – Lycanroc, wstawaj! – próbowałem go zachęcić. – To jeszcze nie koniec! Wciąż możesz walczyć, prawda? Prawda?

Pokemon posłał mi takie spojrzenie, że aż mi włosy na plecach dęba stanęły. A to się rzadko zdarza w moim wypadku. Właściwie… był to chyba pierwszy raz. W spojrzeniu tym było trochę wyrzutów, dużo złości, spowodowanej niemocą zrobienia czegokolwiek, i coś jeszcze. I właśnie to „coś” nie dawało mi spokoju. Nie wiedziałem kompletnie, o co chodzi, a wyrazy oczu Lycanroka znałem niemal na pamięć. Czasami patrzył się na mnie z wyrzutem, chcąc jakby powiedzieć, że to ja zawaliłem. Czasami był zły na siebie, albo i na mnie. Rozumiałem to i akceptowałem, ale teraz? O co mogło mu chodzić?

 – Lycanroc jest niezdolny do walki! – oznajmiła Wicke, gdy mój Pokemon padł na ziemię. – To oznacza, że zwycięzcą tej walki jest Garchomp oraz Cynthia!

Spuściłem wzrok i odwołałem swojego partnera. Dawno z nikim nie przegrałem tak dotkliwie. Zacisnąłem pięści i odwróciłem się, gotów udać się w sobie tylko znanym kierunku. Tak jak to było w moim zwyczaju. W głowie miałem tylko dwa słowa. Trening i rewanż. Trening i rewanż. Trening i rewanż. Jak najszybciej, zanim stąd odjedzie. Muszę. Muszę jej pokonać choćby tego Garchompa. Nagle spotkał mnie rzadki widok. Moja matka opuściła swoje biuro!

 – I jak? – krzyczała już z daleka. – Jak poszło mojemu małemu synkowi? Wygrał?

 – Nie znam tej kobiety… – mruknąłem, zażenowany.

 – N-nie całkiem… – zakłopotała się Cynthia. – Przegrał, ale to była dobra i… naprawdę widowiskowa walka. Myślę, że ma du…

 – Nie wciskaj mi takich kitów – odparłem ze spokojem. – To nie była żadna dobra walka. To była żenada. Wszystkie moje trzy Pokemony wykończone z taką łatwością. Umbreon nie postał nawet minuty. Silvally, choć dwa razy zmieniłem mu typ na baśniowy, a potem lodowy, uległ twojemu Garchompowi, zanim zdążył cokolwiek zrobić. A Lycanroc? Postawiłem wszystko na Z-Atak, myśląc, że to załatwi sprawę. A tymczasem… Nie! To nie była dobra walka!

 – G-gladion! – Lusamine nie wiedziała za bardzo, co powinna w takiej chwili powiedzieć dobra i kochająca matka. – Jestem pewna, że dałeś z siebie wszystko!

 – Hmph! – parsknąłem, po czym zwróciłem się do Cynthii. – Długo pani u nas jeszcze zabawi?

 – Ciężko mi to teraz określić. Jutro wyruszam z twoją mamą, a moją dawną przyjaciółką, do Ołtarza Księżyca – zamyśliła się blondynka. – Chcę zbadać trochę alolańskich mitów i legend, zwłaszcza tych o stworzeniu waszego światła. Chcę się dowiedzieć, czy Solgaleo i Lunala mają jakiś związek z Arceusem, a jeśli tak, to jaki. Pewnie trochę mi z tym zejdzie. Gdy zakończę swoje badania, wrócę tu jeszcze na kilka dni, a potem odlecę do Sinnoh.

 – Będę czekać – odpowiedziałem stanowczo. – Ja i moje Pokemony.


Nazajutrz, po podleczeniu swoich partnerów, zdecydowałem, że czas na specjalny trening. Przedtem jednak udałem się na lądowisko dla helikopterów, by pożegnać matkę, Profesor Burnet i Cynthię, które właśnie odlatywały do Ołtarza Księżyca. Nie dlatego, że byłem sentymentalny, nie dlatego, że balem się o Lusamine. Po prostu wciąż nie mogłem zaufać Fabie po tym, co zrobił. Wolałem mieć go cały czas na oku. Przywołałem do siebie swoje Pokemony.

 – Umbreon, Silvally… Lycanroc – ten ostatni ponownie zmierzył mnie takim samym wzrokiem jak wczoraj. – Myślałem nad tym całą noc. W-wymyśliłem nam specjalny trening. Udamy się do…

Mimo że trzymałem odpowiedni dystans, Czempionka z Sinnoh zauważyła mnie.

 – Rozumiem, że ta deklaracja z wczoraj jest zapowiedzią naszego rewanżu? – zapytała z uśmiechem, wchodząc mi w pół słowa.

 – Będę trenować – odpowiedziałem z kamienną twarzą, przyłapując się na tym, że powoli zaczynam zachowywać się jak Ash. – Życzę owocnej pracy.

 – Masz, weź to – Cynthia wręczyła mi czerwono-biały Poke Ball. – Być może znajdziesz dla tego jakieś zastosowanie. Ja również życzę ci udanego treningu. Do następnego razu. Mój Garchomp będzie na was czekać.


 

Przyglądałem się chwile jak Cynthia odchodzi po czym spojrzałem z niechęcią na Poke Balla i schowałem go do kieszeni.

 – Nie potrzebujemy pomocy, sami sobie damy radę… – mruknąłem i spojrzałem na Lycanroca – Teraz nam się uda, co? – starałem się być miły, ale Pokémon nie zareagował.

 – Coś nie tak? – ze złośliwym uśmiechem zapytał Faba. – Twojemu Lycanrocowi chyba się coś nie podoba. Mogę go zabrać i spraw-

 – Ani mi się waż! – Przerwałem mu po czym odwołałem stworki i odszedłem.


 – Profesorze, czy to nie Gladion? – Usłyszałem głos Asha, który już do mnie biegł coś krzycząc.

 – Cześć Gladion! Trenujesz?

Nie, wkurzyłem się na piasek i teraz ma za swoje. Czemu ten dzieciak jest taki irytujący?

 – Może się przyłączę?

Jeszcze tego mi brakowało, ale mogłem się tego spodziewać, w końcu Ash często spaceruje po plaży. Najpierw blondi od Garchompa się nade mną lituje, teraz nie mogę w spokoju trenować. Trudno może ta walka mi się przyda… Może pomoże mi on z Lycanrociem?

 – Jak chcesz…Może zawalczymy? – Spytałem.

 – Jasne! Profesorze nie czekaj na mnie! Możesz też zabrać Poipola ze sobą?

 – Eee…Mam jeszcze takie pytanie. Wczoraj stoczyłem walkę z Cynthią i chyba wymagałem zbyt wiele od mojego Lycanrocka… T-teraz jest chyba na mnie strasznie zły – nie wierzyłem, że proszę o pomoc Asha, ale nie miałem wyboru, musiałem załatwić to szybko – Ty dogadujesz się ze swoimi Pokémonami bardzo dobrze, więc może byś mi pomógł?

 – Hmm… A rozmawiałeś z nim?

 – No… tak. Tylko, że mnie nie słucha.

 – Przywołaj go, może podczas walki lepiej się dogadacie.

 – Wybieram cię! – Krzyknąłem i zobaczyłem jasne światło wydobywające się z lecącej kuli.


 – Chciałam porozmawiać o Gladionie. – zaczęła Lusamine – Wiem, że jesteś bardzo silnym trenerem, ale miałam nadzieje, że jednak sobie poradzi…

 – On też jest silny, miał dobrą strategie. Myślę, że jeśli trochę potrenuje i zastosuje się do moich wskazówek, które wręczyłam mu dziś rano, będzie miał szansę mnie pokonać.

 – Wskazówek?

 – Dałam mu Poke Ball, w którym schowałam pluszaka substytuta. Przypomniało mi się jak kiedyś gdy rozmawiałyśmy przez telefon, przestraszyłaś się takiej zabawki, gdy rzucił ją w ciebie mały Rockruff. Opowiadałaś mi potem przez pół godziny jak to Gladion i Rockruff ciągle bawią się takim pluszakiem. – roześmiała się Cynthia. – W zabawce ukryłam karteczkę z wiadomością, aby udali się do pewnego silnego trenera.

 – Ale skąd mają wiedzieć, że w środku jest wiadomość?

 – Jeśli otworzą Poke Ball to najprawdopodobniej Lycanroc rozpruje pluszaka, kiedy zacznie się nim bawić. Jeśli Gladion w ogóle nie weźmie mojej pomocy pod uwagę podczas treningu to już jego sprawa. Może dadzą sobie radę bez niej, ale wczoraj twój syn nie dogadywał się za dobrze ze swoim Pokémonem.

 – Jak to?! – Zawołała Lusamine – Przecież zawsze byli tacy… hmm… zgrani…

 – Wydaje mi się, że Gladion wymagał od niego zbyt wiele. Wydawało mi się też, że o czymś sobie przypomniał… Może zdarzyło mu się kiedyś coś nieprzyjemnego? – ze spokojem zapytała Cynthia.

 – Muszę się zastanowić…


 – Ale przecież twoje Pokémony stoją za tobą. – Zdziwił się chłopak.

 – Ugh! To pewnie ten Poke Ball od Cynthi!

W istocie był to prezent od rywalki.

 – Czy to nie zabawka substytut? – Zapytał ze zdumieniem Ash. – mój Lycanroc miał taką, gdy był jeszcze Rockruffem. – Zaśmiał się.

 – M-mój też… – Przypomniałem sobie. – Jak kiedy byliśmy mali na okrągło się nią razem bawiliśmy. Ach! – Przypomniałem sobie coś jeszcze!

Podbiegłem do Lycanroca

 – Czy chodzi o tą walkę? – Spojrzałem na Pokémona przepraszającym i pytającym wzrokiem.

 – Jesteśmy na miejscu! – Usłyszały kobiety po czym wysiadły z helikoptera.

 – Od czego zaczniemy? – Spytała Lusamine

 – Może przejdziemy się po Ołtarzu Księżyca, a ty w tym czasie opowiesz mi trochę o Ultra Bestiach czy alolańskich legendarnych Pokémonach? Ja mogę podzielić się tylko legendami. – Roześmiała się Cynthia. – Zagłębiłam się nieco w temat, więc może którejś nie znasz.

 – Dobry pomysł! Pewna historia wydarzyła się na całkiem niedawno i dotyczy Ultra Bestii oraz Asha.

 – Och, ten chłopak jest niesamowity. Jest mocnym trenerem i jego więź z Pokémonami jest naprawdę silna! A zdążyłam tylko raz z nim zawalczyć, ale to zauważyłam!

 – Tak, Ash i jego przyjaciele ze szkoły kochają swoje pokemony i są naprawdę mili. – odparła Lusamine. – Ale wracając do tematu, kiedy Nihilego…


 – Lycanroc czy jesteś na mnie zły dlatego, że przypomniało ci się to, jak kiedy jeszcze byliśmy mali i nie mogłeś już walczyć, ja powiedziałem, żebyś wstał?

Pokémon chwilę się wahał, ale potem spojrzał na mnie normalnym wzrokiem i zaczął szczekać.

 – Tak, wiem. Bardzo cię przepraszam! – Przytuliłem go. – Już nigdy tak nie powiem gdy będę widział, że nie możesz już walczyć. Chciałem cię tylko zachęcić. Wybaczysz mi?

Lycanroc zaszczekał jeszcze kilka razy, uśmiechnął się i polizał mnie po twarzy. Było to do niego niepodobne, ale chyba długo go to gryzło.

 – To jak, zawalczymy? – Z uśmiechem na twarzy podszedł do nas Ash.

 – Jasne! To co Lycanroc, tym razem wygramy, nie? – Ugh… Znów zacząłem zachowywać się jak on!

 – Zawalczmy dwa na dwa, bez wymian, okej?

 – Okej! Lycanroc dawa- – zawołałem, ale złapał mnie okropny skurcz w prawej ręce. – No cóż Ash, złapał mnie… skurcz, będę musiał trzymać tą rękę przez całą walkę, ech…

 – Ehehe… no dobra. – Zaśmiał się zakłopotany trener, którego najwyraźniej nigdy podczas walki nie złapał skurcz, a przecież od tego rzucania Poke Ballami i machania rękoma naprawdę może się coś stać! -Lycanroc pokaż na co cię stać! Rock Throw! – Zawołał Ash.

 – Tyle lecących kamieni… Powstrzyma je tylko Counter! A potem Stone Edge! – Ash wykonał pierwszy ruch, ale ja byłem szybki.

 – Wyskocz w górę Accelerockiem i zaatakuj Rock Throwem! – On też nie był najwolniejszy.

 – Lycanroc wszystko dobrze? – Pokémon został uderzony, ale zapewnił mnie, że wszystko w porządku. – Podbiegnij i ugryź go jak najmocniej potrafisz, Crunch!

 – Tak tego nie załatwisz! Stone Edge. – Ash nie zdawał sobie z tego sprawy ale ja miałem plan!

 – Omijaj je, wiem, że dasz radę. Jesteś bardzo szybki! – Zachęcałem stworka.

 – J-jak?! Omija atak z taką szybkością?

 – Teraz! – Chłopak wraz z Pokémonem był zdezorientowany co wpłynęło na naszą korzyść. Lycanroc wbił swoje zęby wzmocnione atakiem w przeciwnika. – Szybko Counter!

 – Niee! – Ash był zły, że przez swoją nieuwagę zaraz przegra pierwszą walkę.

 – Zakończ to Stone Edgem!

Pokémon był niezdolny do walki, a wszystko dzięki naszemu sprytowi. Nawet nie musieliśmy używać Z-ataku!

 – Lycanrock, dziękuję. Bardzo dobrze się spisałeś. Pomożesz nam Torracat?! – Wykrzyknął Ash, po czym cisnął Poke Ball w niebo. Wydobyło się z niego jasne światło, po czym u stóp chłopaka wylądował czerwono-czarny kot. – Flame Charge!

 – Unik! – Zawołałem zaskoczony tym nagłym atakiem. – Stone Edge!

 – Wyceluj Ember w te skały! – Torracat, cisnął silnym atakiem, w równie mocne, wyrastające z ziemi skały. Niestety atak Pokémona okazał się silniejszy i skały rozbiły się w drobny pył. – A teraz Fire Fang w przeciwnika!

 – Och! – Nie zdążyłem nawet krzyknąć co ma zrobić mój partner, kiedy Lycanroc został trafiony. – Dasz radę walczyć?! – Pokémon spojrzał na mnie spokojnym wzrokiem. – To dobrze, uderz Counterem w piasek, by ograniczyć widoczność, a potem Stone Edge!

Kątem oka zauważyłem, że mama wraz z Cynthią mi się przyglądają. Ciekawe kiedy zdążyły przyjść? Uff… Dobrze, że mój skurcz już przeszedł.

Ach, Torracat dasz radę walczyć? To dobrze, a więc zaczynajmy, to nasza ostatnia szansa! Użyjmy Z-ataku typu normalnego! – O nie! Tego nie mieliśmy jak uniknąć! – To nasza… pełna siła!

Widziałem jak Torracat pędzi w stronę mojego przyjaciela! Lycanroc jest niezdolny do walki! Jak to się mogło stać? Byliśmy tak blisko zwycięstwa. No cóż… Teraz mam tylko z górki, wykończę go jednym, małym atakiem mojego Silvallyego.

 – Lycanroc, powrót! Świetnie się spisałeś, teraz dokończę to, a to wszystko dzięki tobie. – Pochwaliłem kompana. – Silvally twoja kolej! – Wyrzuciłem Poké Ball w górę i krzyknąłem tak, aby usłyszała mnie cała okolica. – Teraz to wygramy! Ukarz swoją siłę wraz z typem wodnym! – Pokémon groźnie wyskoczył w stronę przeciwnika. – Szybko Swords Dance wraz z Crush Clawem! – Był tak szybki i zwinny, że Ash nie zdążył mrugnąć, a jego towarzysz nie mógł walczyć.

 – Eeech, może następnym razem uda mi się z tobą wygrać. – Mrukną Ash przywołując z powrotem swojego Pokémona i dziękując mu, za to jak dobrze się spisał.

 – Widze, że ciężko dziś trenowałeś i zastosowałeś się do mojej rady? – Podeszła do mnie Cynthia wraz z moją matką.

 – Rady? – Zdziwiłem się.

 – Noo… Żebyś poszedł do Asha. – Jeszcze bardziej zdziwiona i zakłopotana odpowiedziała mi kobieta.

 – Nic takiego mi Pani nie mówiła.

 – Nic nie mówiłam, ale ukryłam karteczkę w zabawcę, którą dostałeś w Poke Ballu!

 – Aaa… – Teraz to ja byłem zakłopotany. – Nie za bardzo jej używaliśmy… Mogę oddać w nienaruszonym stanie! – Podałem pluszaka i skarciłem się w myślach, że staję się Ashem, choć… nie przeszkadzało już mi to tak bardzo.

 – Ach, nie trzeba! Zostawiam ją dla was na pamiątkę. Może jeszcze kiedyś was odwiedzę i zawalczymy.

 – Dzień dobry! – Mój przeciwnik dopiero teraz do nas podbiegł.

 – Ooo, to ty! Miło Cię znowu widzieć. – Uśmiechnęła się liderka.

 – A-ale jak to może jeszcze kiedyś zawalczymy? – Byłem nieco zaniepokojony.

 – Okazało się, że muszę natychmiast wracać, gdyż znalazłam cenne skamieliny Pokémonów i muszę je jak najprędzej zbadać i zabezpieczyć dlatego wracam do Sinnoh jutro rano. Akurat, wracałyśmy do domu, ale twoja mama powiedziała, że musimy na chwilę tu przylecieć, by zabrać też ciebie.

 – A skąd wiedziałyście, że tu będę?!

 – Przez pół ranka dopracowywałeś swój super trening na plaży i ciągle o nim mamrotałeś. – Zaśmiała się Cynthia.

 – A czy nie możemy jeszcze zawalczyć, skoro wraca pani dopiero jutro?! – Rozpaczliwie, próbowałem ją namówić, bo nie po to trenowałem i walczyłem z Ashem przez cały dzień, żeby nie pokazać jaki jestem silny!

 – Twój Lycanroc nie jest teraz w dobrej formie, a ja zobaczyłam już, że jesteś bardzo silny. Pokonałeś Asha, który pokonał mnie kilka dni wcześniej!

 – Cooo?! Ty pokonałeś Cynthie, a ja nie?!

 – Ehehe… no wiesz… – Zaśmiał się nieco zakłopotany Ash.

 – Musiałeś popracować nad więzią z Lycanrociem i tyle – Łagodnie uśmiechnęła się trenerka. – Jesteś naprawdę dobrym, silnym trenerem!


Nazajutrz wszyscy pożegnaliśmy się z Cynthią. Ja, Pokémony, Lusamine, Lillie i nawet Ash, specialnie przyleciał na lotnisko.

 – Dziękuję pani za wszystko! – krzyknąłem gdy wsiadała do samolotu. Pomachaliśmy jej wszyscy.

 – Nie ma za co! Powodzenia trenerzy! Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy. – Pomachała nam.

Koniec

PokéMajówka 2018 – WYNIKI

Alola!

Po majówce nie został wprawdzie już prawie żaden ślad, a zapewne większość z Was już wypatruje upragnionych wakacji, wróćmy jeszcze na chwilę do tych chłodnych majowych dni. PokéMajówka w ubiegłym miesiącu zastępowała PokéPisarza. Dla odmiany, zamiast pisać, uczestnicy musieli coś narysować. Otrzymaliśmy łącznie siedemnaście prac. Niestety musieliśmy na wstępie odrzucić trzy z nich, gdyż nie spełniały one warunków konkursu. W informacjach było jasno napisane, że na rysunku powinna znaleźć się postać Trenera oraz dokładnie sześć Pokemonów. Na niektórych pracach zabrakło Trenera bądź wystąpił niepełny skład stworków.

W skład Jury weszli:

  • Lisek765;
  • hubcioskubcio;
  • admin (czyli ja).

Zanim ogłosimy zwycięzcę, chcielibyśmy podziękować i pogratulować talentu wszystkim osobom nadsyłającym zgłoszenia. Bez Was ten konkurs nie mógłby się udać. A przyznam szczerze, że początkowo byłem troszkę zmartwiony, gdyż zmagania zdawały się nie cieszyć zbytnią popularnością. Najwięcej prac przyszło jednak w trzy ostatnie dni. Chciałbym podziękować Lisek i hubciowi za poświęcenie swojego czasu i pomoc w wyborze najlepszej pracy. Wasze rysunki były świetne! Wszystkie z nich, nawet te, które nie zostały zakwalifikowane z powodu niespełnienia wymogów konkursu, możecie już teraz zobaczyć w galerii.

Jeśli chodzi o nagrody, zwycięzca zgarnia dwa upominki. Pierwszym jest pluszowy Dartrix. Do maskotki dorzucamy jeszcze jedną z poniższych nagród (do wyboru):

  • gra z głównej serii Pokémon na 3DS-a (X/Y/OR/AS/S/M/US/UM);
  • TCG Elite Trainer Box (Burning Shadows, Crimson Invasion, Ultra Prism, Forbidden Light);
  • 10 boosterów TCG Forbidden Light;
  • komplet najnowszych Theme Decków (Tropical Takedown + Twilight Rogue);
  • gra planszowa MONOPOLY w edycji Pokémon;
  • zestaw 12 Promarkerów z serii Manga (Set 1Set 2ChibiFantasySteampunk);
  • Pokémon Go Plus.

Wyniki:

Tradycyjnie, by nie przedłużać, przejdziemy od razu do konkretów.

Zwycięską pracą jest...

[collapse]

Gratulujemy!

PS Oczekuj od nas wiadomości email, w której zawrzemy informacje odnośnie wyboru nagrody i jej wysyłki.

Nowe funkcje

Pokemon Let’s Go, Pikachu! oraz Pokemon Let’s Go, Eevee! będą w dość znaczny sposób różniły się od gier głównej serii, w które mieliśmy okazję zagrać na 3DS-ie. Choć w produkcjach w dalszym ciągu chodzić będzie o łapanie i trenowanie nowych stworków, sama mechanika tych czynności zostanie zmieniona. Pojawią się też rozwiązania znane ze starszych gier czy właśnie z Pokemon Go.

Łapanie dzikich Pokemonów

Tutaj czeka nas chyba najbardziej drastyczna zmiana. Z tego, co zaobserwowaliśmy, sporo z Was wyrażało do niej niechęć w komentarzach. Jest to w pełni uzasadnione, gdyż twórcy zdecydowali się zerwać z jedną z fundamentalnych zasad świata Pokemon. A zatem, podsumowując wszystkie informacje, które do tej pory się pojawiły:

  • łapanie Pokemonów przypominać będzie mechanikę znaną z Pokemon Go;
  • nie będzie walk z dzikimi Pokemonami;
  • łapanie dzikich Pokemonów będzie opierało się jedynie na rzucie Poke Ballem;
  • rzut kulką wykorzystywać będzie sensory Joy-Conów czy nowego gadżetu, więc „rzucać” w telewizor będziemy naprawdę;
  • podczas łapania będziemy mogli posłużyć się przedmiotami, które w domyśle będą pewnie tę czynność ułatwiać;
  • Pokemony nie będą już wyskakiwać z trawy znienacka, zamiast tego będziemy widzieć ich modele w świecie gry;
  • łapanie Pokemonów będzie dawało doświadczenie stworkom w naszym zespole;
  • w trybie co-op będziemy mogli łapać razem tego samego Pokemona.

Podążające Pokemony

Tak jak miało to miejsce w Pokemon Yellow, HeartGold i SoulSilver, Pokemony będą za nami podążać. Na niektórych, tych wyjątkowo dużych, będziemy mogli jeździć czy latać. Przykładem niech tutaj będzie Onix i Charizard ze zwiastuna. Ride Pokemony wprowadzone w SM stają się powoli nieodłącznym elementem marki. Pikachu lub Eevee, czyli „główne” Pokemony w produkcji, będą miały specjalne względy. Podróżować one będą na czapce bądź ramieniu Trenera i będziemy mogli z nimi „rozmawiać”, tak jak mogliśmy to robić z Pikachu w Pokemon Yellow.

Tryb co-op

W każdej chwili do naszej przygody dołączyć będzie mógł znajomy. Wystarczy że damy mu Joy-Cona, a jego postać zmaterializuje się w świecie gry. Niestety bieżące informacje wskazują na to, że będzie mógł on korzystać wyłącznie z puli złapanych przez nas Pokemonów. W rzeczywistości więc nie będzie drugim, pełnoprawnym Trenerem, a kopią naszej postaci. Obserwowany w zwiastunie rzut dwoma Poke Ballami w tego samego Pokemona będzie miał zatem charakter bardziej rozrywkowy niż użyteczny. W trybie co-op walki z postaciami sterowanymi przez komputer zmienią się w starcia dwóch na jednego.

Obecnie nie wiadomo, czy tryb współpracy będzie niósł za sobą jakieś konkretne plusy i minusy, oprócz tych oczywistych. Nie ma również informacji na temat tego, czy da się grać w ten sposób z internetowym znajomym. Choć jest za wcześnie, by ocenić ten tryb, ja osobiście cieszę się, że w końcu wprowadzili coś takiego. Daje to nadzieję na rozwinięcie tego rozwiązania w przyszłości.

Inne funkcje

System Magazynowania Pokemonów

Popularny „komputer” w Pokemon Center wreszcie sobie odpocznie. Pokemony bowiem będzie można z niego wyciągać w (prawie) każdym miejscu w świecie gry, zwyczajnie otwierając ekwipunek.

Statystyki

Gry stawiać mają na prostotę. Dlatego wszystkie zawiłe statystyki, premie, bonusy i tym podobne będą obrazowane przez tzw. Combat Points, czyli CP, które na pewno znacie i pamiętacie z Pokemon GO.

Łączność internetowa

W grze istnieć będzie możliwość wymiany i walki Pokemonów przez Internet, aczkolwiek nie będzie ona tak rozbudowana jak w Ultra Sun & Ultra Moon. Zabraknie takich opcji jak GTS, Battle Spot oraz Wonder Trade. Twórcy chcą, by wszystko było jak najprostsze i przystępne dla młodych graczy, mimo tego, że w trailerze pokazywali niemal samych „staruchów”. By korzystać z opcji internetowych, będzie konieczne opłacanie subskrypcji Nintendo Switch Online…

Wpis będzie aktualizowany na bieżąco.

Na Skrzydłach Marzeń 5 – Epilog


TOM II


CZĘŚĆ II


EPILOG



 – Pozwólcie, że wam przedstawię…! – krzyknęłam, unosząc ręce w kierunku środka sceny. – Absol! Wybieram cię!

Pokemon pojawił się na drewnianym podwyższeniu. Prowizoryczne reflektory, które obsługiwane były przez Munchlaksa i Sylveon rzuciły na niego nieco światła. Absol wyprostował się, strosząc sierść. W przeciwieństwie do reszty moich Pokemonów, które z reguły witały się uśmiechem, ten zmrużył lekko oczy i zmierzył wzrokiem widownie. Musiałam przyznać, że wyglądał przy tym imponująco. Wczorajsza kąpiel, którą mu zaserwowałam dała zjawiskowe efekty. Pokemon był czysty i lśniący, biel jego futerka nie była zmącona najmniejszą skazą. Pazurki i ogon odbijały światło reflektorów, oślepiając zgromadzonych. Majestatu ujmował mu jedynie złamany róg, co było dla niego sporym zmartwieniem. Bałam się, że straci przez to pewność siebie, ale póki co, zachował się idealnie. 

 – No to prezentacje mamy za sobą… – powiedziałam po cichu. – A teraz tak jak wczoraj ćwiczyliśmy… Pangoro, zgaś światła!

Pokemon wykonał poznaną niedawno kombinację i za pomocą Stone Edge i Dark Pulse wypełnił całą salę mrokiem. Gdy gwizdnęłam, Sylveon i Munchlax wyłączyli sztuczne oświetlenie i zrobiło się strasznie ciemno. Bałam się, że Absol zacznie panikować. Z niewiadomej przyczyny bał się ciemności, co było przecież dość dziwne. Nie wiedziałam, czy wcześniej też tak miał, czy stało się to dopiero po utracie tego felernego rogu. Uznałam jednak, że wytrzyma te kilka sekund.

 – Pangoro, Bullet Punch! Absol, Iron Tail, a potem Will-O-Wisp!

Pangoro zerwał się błyskawicznie z miejsca i wymierzył w Absola. Ten z kolei uskoczył do góry i wykręcając salto w powietrzu uderzył ogonem w pięści swojego udawanego oponenta. Zetknięcie się Bullet Puncha z Iron Tailem wznieciło kaskadę iskier, które niczym krople z fontanny, rozsypały się po całej scenie, rozpraszając nieco ciemność. Absol następnie niepostrzeżenie użył ruchu Will-O-Wisp, który spowodował powstanie pierścienia ognia wokół nas. Wyglądało to tak, jakby iskry z poprzedniego ataku ułożyły się idealnie po okręgu i zapaliły, tworząc przy tym zjawiskową kombinację. Pangoro i Absol zaczęli prowadzić reżyserowaną walkę, okładając się wzajemnie Bullet Punchem i Iron Tailem. Podczas treningu Absol często zapominał, że nie ma już rogu i próbował nim walczyć, co psuło całą misternie kreowaną choreografię. Nie mieliśmy czasu na więcej ćwiczeń, dlatego tej części obawiałam się najbardziej. Gdy po Pokemonach widać było udawane zmęczenie, należało przejść do wyczekiwanego finału.

 – Absol, Night Slash! Pangoro, Stone Edge!

Gdy ataki Pokemonów już miały się zetknąć, ognisty pierścień oświetlający ich sceny walki nagle zgasł. Publiczność usłyszała tylko jeden wielki huk i jęk obu Pokemonów. Jako, że znajdowaliśmy się w ogromnej piwnicy, dźwięki wypełniły całe pomieszczenie  i zaczęły się na siebie nakładać, tworząc przy tym złowrogą kakofonię. Trąciłam Braixen, dając jej znać, że czas na nią. Pokemon wyciągnął ze swojego ogona kijek, zapalił go siłą tarcia i rzucił w mrok. Różdżka została złapana przez Absola, który w tym momencie miał użyć Dark Pulse’a. Pomarańczowo-czerwony płomień na kijku zmienił swoją barwę na błękitno-granatową. W ten sposób nie rzucał za dużo światła i tak naprawdę do końca nie było wiadomo, skąd ów płomień się wziął. Absol następnie wykonał slalom między ludźmi zasiadającymi na widowni. Błękitny płomień wędrował po głowach, ramionach czy kolanach kolejnych widzów. Niektórzy piszczeli, inni byli zaciekawieni, a ci najodważniejsi chcieli ten ogień złapać. Gdy w końcu zgasł, niemal wszyscy wstrzymali oddech. Końcówka należała do Sylveon. Pokemon zaczął włączać i wyłączać reflektory, bawiąc się przy tym jak małe dziecko, a gdy światło zapaliło się na stałe, nie było mnie już na scenie. Siedziałam obok Darkii, jednej z nowych członkiń Zespołu SM.

 – Finisz… – szepnęłam jej do ucha, a dziewczyna aż podskoczyła. – I co? Wyglądało to trochę inaczej niż zwykle?

Wodząc oczyma po reszcie osób stwierdziłam, że czegoś takiego się nie spodziewali. Być może było to trochę inne, może i nawet trochę słabsze, niż to do czego ich przyzwyczaiłam, ale przynajmniej spróbowałam czegoś nowego. Nie pokazałam im jeszcze mojego „słodko-kwaśnego” stylu, ale nie zamierzałam od razu ujawniać wszystkich swoich kart. Część z nich na pewno zaciekawiłam. Finał tego mini-pokazu nie miał być efektowny, ale interesujący. Chciałam wzbudzić w oglądających inne emocje niż zwykle, chociaż kilku osobom się to raczej nie spodobało. Pewien chłopak o blond włosach siedział zdenerwowany za stołem, gotowy rzucić nim we mnie w każdej chwili. Zdecydowałam więc, że nie będę do niego podchodzić. Pod ścianą zaś stał inny Trener, który całe przedstawienie oglądał spod byka, tym samym mnie pesząc. Jego też wolałabym nie pytać o zdanie. 

 – No, no… – znikąd pojawiła się May. – Spójrz tylko na nich. To było całkiem ciekawe doświadczenie. Nie spodziewałam się czegoś takiego z twojej strony. Tylko czemu nie pokazałaś im układu, który ćwiczyłaś przez cały tydzień?

 – Chciałam koniecznie wystąpić z Absolem, skoro dzisiaj jest nasz ostatni wspólny dzień. Miałam więc tylko wczorajszy wieczór na przygotowania i musiałam wybrać coś mało skomplikowanego. 

 – Czyli jednak zamierzasz go wypuścić? – dziewczyna zapytała, niemal ze łzami w oczach. – Nie pozwolisz mi go złapać?

 – Obiecałam, że go wypuszczę. – spojrzałam na Absola, który z uśmiechem odbierał właśnie gratulacje od innych Pokemonów. – Chociaż teraz…

 – Przypatrz się. Czyż nie wygląda na szczęśliwego?

Odwróciłam się.

 – Absol! – zawołałam Pokemona, milczałam chwilę, w końcu westchnęłam. – Absol… Twój stan zdrowia znacznie się poprawił. Po starych ranach nie ma już ani jednego śladu. No, poza tym rogiem oczywiście, ale Joy powiedziała, że z czasem sam odrośnie. W związku z tym, nie mogę cię dłużej więzić. Dlatego… zwracam ci wolność.

Wycelowałam Poke Ballem w Absola. Spowił się na kilka sekund niebieskim światłem, po czym mignął kilka razy. Spróbowałam go odwołać, by sprawdzić czy wszystko zadziałało. Poke Ball nie reagował. Wyraz twarzy Pokemona ze szczęśliwego momentalnie zmienił się na smutny. Żałował tego, co zrobiłam. Bałam się, że ja też za chwilę zacznę. Teoretycznie wywiązałam się ze swojej obietnicy i Absol był teraz dzikim Pokemonem. Mogłabym go wyzwać do walki i złapać w klasyczny sposób. Wtedy już na zawsze byłby ze mną. Problemem była May. Wyszłabym w jej oczach na osobę niegodną zaufania, a nie mogłam sobie na to pozwolić. Ten Pokemon jest jej marzeniem i z trudem zaakceptowała moją decyzję o jego uwolnieniu.  

 – Chodźmy, Absol! Odprowadzę cię! – powiedziałam, po czym zaczęłam iść w kierunku drzwi.

 – Cz-czekaj! – krzyknęła May. – M-Mam pewien pomysł!

 – Mówiłam, że zdanie nie zmie…

 – Nie o to chodzi! – przerwała mi. – Pamiętasz Zespół R?

 – Jak mogłabym zapomnieć?

 – No własnie! Oni mieli tam Meowtha, prawda? Z tego co kojarzę, był on dzikim Pokemonem, który po prostu się z nimi trzymał.

 – Chyba tak. – przyznałam rację. – I co w związku z tym?

 – Nie łapiesz? Absol może zostać z nami! Nie będzie ani moim, ani twoim Pokemonem, ale będzie z nami! Jeśli uzna to za konieczne, w każdej chwili będzie mógł od nas odejść. Będzie… wolny! A przecież na tym ci zależało prawda?

Pokemon zadarł głowę i spojrzał na mnie. Wesoły wyraz jego twarzy zdradzał, że pomysł May bardzo mu się spodobał. Absol niewątpliwie przyzwyczaił się przez ten tydzień do mnie, do życia w mieście, a także do pokazów. Mało tego, te ostatnie bardzo go interesowały. Mógłby zatem być razem z nami szczęśliwy. No i ktoś dbałby o niego w nocy, nie musiałby się bać ciemności. Być może ostrzegł by nas też tym nadchodzącym zagrożeniem.

 – Absol? Chcesz z nami zamieszkać? – Pokemon kiwnął głową twierdząco, a ja zwróciłam się do May. – Nie podoba mi się to. Za bardzo zaczynamy przypominać Zespół R. Mamy swoją organizacje, swojego dzikiego Pokemona… Co będzie dalej? Jednolite uniformy? Wygłaszanie motta?

 – Skoro już o tym mówisz… – zaczęła May. – Już dawno miałam cię o to zapytać. 

 – O co?

 – Czemu ty właściwie nie masz jeszcze Mega Pierścienia, Bransolety czy czegoś podobnego? 

 – Jakoś nigdy nie było okazji by je zdobyć. – przyznałam. – Poza tym, byłam bardziej Artystką, a nie Trenerką, toteż nigdy się tym zbytnio nie interesowałam. 

 – W Hoenn Mega Ewolucje odgrywają istotną rolę w Pokazach…

 – Nawet jeśli, to wciąż nie mam Pokemona, który mógłby megaewoluować…

 – Masz Swablu! W dodatku alternatywnie ubarwionego! – uśmiechnęła się, klaszcząc w dłonie. – Jeśli ewoluujesz go w Altarię… staniesz się naturalną rywalką Lisii! 

 – Myślałam, że to ty chcesz nią być…

 – C-Co? Ja…? – May strasznie się speszyła. – S-Skąd! Nie rozmawiajmy o tym, wróćmy do ciebie! Myślę, że czas odwiedzić miasto Ever Grande!

 – A co tam jest?

 – Zobaczysz… – przygryzła wargę. – Oj, zobaczysz…


KONIEC


Spoiler

W poprzednim głosowaniu mieliśmy remis między dwiema pierwszymi opcjami. Zatem spontanicznie pojawiło się inne, czwarte rozwiązanie.

[collapse]