Ostatni cios #3

Bohaterowie po chwili ruszyli w stronę łodzi dziadka Niny. Była ona mniejsza, ale sprawiała wrażenie solidnej. Gaho sprawdził jej wyposażenie i gdy stwierdził, że ma wszystko, co przyda się na morzu, zachęcającym gestem zaprosił Ninę, by weszła do łodzi.

– No to w drogę! – powiedział chłopak, po czym uruchomił silnik. Dziewczyna stanęła na samym przedzie łodzi, wpatrywała się w bezkresny błękit alolańskiego morza. Od zawsze kochała to miejsce, czuła się tutaj swobodnie. Mentalność tutejszych ludzi też robiła swoje. W Kalos ludzie nie różnią się od tych z innych regionów. Na Alola wszystko jest wesołe, człowiek nie martwi się niczym, żyje chwilą. Koniec wakacji sprawi, że znowu będzie musiała opuścić to miejsce. Przez chwilę zastanawiała się, czy będzie tu przyjeżdżać, gdy dziadkowie umrą. W końcu mają swoje lata, licho nie śpi, jak to mówią. Niby zdążyła zaprzyjaźnić się z ludźmi z wioski, na pewno by ją ugościli, gdyby nie miała gdzie się podziać. No, jeszcze pozostałby dom po dziadkach, który zapewne by odziedziczyła. Bez nich byłby pusty, już by nie słuchała opowieści dziadka z dawnych, młodzieńczych lat. Nie jadłaby znakomitej malasady, którą zawsze robi babcia w czasie pobytu jej wnuczki. Bez tego wszystkiego pobyt w rajskiej Aloli byłby pusty, to nie byłoby to samo.

– Ej, Nina, nad czym ty tyle myślisz, co? – głos Gaho oderwał ją od dalszych rozmyślań.

– A to co, człowiek nie może sobie porozmyślać? Nie interesuj się! – odpowiedziała z uśmiechem na ustach. Łódź płynęła dość szybko, co zauważył Gaho, który co chwila sprawdzał mapę. Powoli się zbliżali do zaznaczonego miejsca. Na horyzoncie rysowały się pierwsze kształty bezludnej wyspy. Według podań, mieszkali kiedyś tam ludzie, jednak podobno zatracili się w przemocy i pozabijali nawzajem. Kto za tym stał, tego do dziś nie wiadomo. Jedni mówią, że ludzie po prostu oszaleli, inni natomiast twierdzą, że to wina Pokemona, którego kultywować podobno mieli mieszkańcy wyspy. Oczywiście przybywali na wyspę śmiałkowie chcący odkryć tę tajemnicę, jednak wracali oni z pustymi rękoma. Niektórzy po pobycie zmienili się – byli bardziej agresywni. Z czasem zaprzestano ją odwiedzać, a tajemnica wyspy miała zostać na zawsze nierozwiązana.

Wooow, Gaho, patrz, jaki widok! – krzyknęła podekscytowana Nina. Ich oczom ukazało bogactwo wyspy. Widoczna była ogromna dżungla, w kilku miejscach, zwłaszcza na wybrzeżu, ruiny pokazywały, że kiedyś mieszkali tu ludzie. Dopłynęli do małej zatoczki, przy której zostawili łódź. Bohaterowie wyruszyli w głąb dziczy.

Oi, Gaho, a co, jeśli się zgubimy? – zapytała dziewczyna

Luzik, mamy kompas i mapę. Ponadto mamy nasze Pokemony. Bardziej obawiałbym się tutejszych stworków. Nie wiemy, jak bardzo są silne.

W końcu trafili na pierwszy ślad – starą, kamienną drogę, która czasy świetności miała już dawno za sobą. Porastały ją chwasty, w kilku miejscach rosły nawet młode drzewka. Szli tak w milczeniu, dopóki nie usłyszeli dziwnego wycia.

Co to było?! – spytała przerażona Nina

Hm, pewnie potwór… Nie patrz tak na mnie, skąd mam wiedzieć? – odpowiedział Gaho, którego ręka powędrowała w stronę Poke Balla. Tak, Espeon dany mu przez ojca miał mu pomóc w zadaniu, jednak czy jest na tyle silny? Wiedział, że typ psychiczny jest efektywny na walczący. Co się stanie, jeśli to nie będzie Pokemon tego typu? Czy poradzi sobie z potencjalnym przeciwnikiem? Oczywiście może złapać jakiegoś innego Pokemona, jednak czy to coś zmieni? Dalsze rozmyślania przerwała mu Nina.

… może jednak powinniśmy wrócić, wiedziałam, że będzie to zły pomysł, a ja głupia popłynęłam… Ej, czy ty mnie SŁUCHASZ?!

Co? Jak? Coś mówiłaś?

No nie słuchał… Powtórzę raz jeszcze. Może pora wracać? To wycie, gęsta dżungla, jakieś ruiny. Boję się, wiesz?

No tak, bo ja taki odważny jestem, że pójdę walczyć ze wszystkim, co tu się rusza… Nina, ja też się trochę boję, nie wiemy, co może nas tu spotkać … – nagle drogę zagrodził im dziki Mankey. Był znacznie większy niż zwykły.

No i wykrakałeś – rzuciła Nina, po czym cofnęła się i schowała za chłopakiem. Ten, niewiele myśląc, rzucił Poke Ballem.

Espeon, Psybeam! – Pokemon posłuchał komendy, skierował promień w stronę przeciwnika. Ten jednak był szybszy. Uniknął ataku i wyprowadził kontrę w postaci Cross Chopa. Espeon nie spodziewał się takiego obrotu sprawy i dlatego Mankey go trafił. Pokemon poleciał w stronę ogromnego drzewa. Siła uderzenia plus trafienie w przeszkodę sprawiło nieliche poruszenie u chłopaka. Spora dawka obrażeń jak na takiego Pokemona. Mimo to Espeon podniósł się i był gotowy do ataku.

Jeszcze raz, Psybeam! – atak tym razem trafił przeciwnika. Mankey próbował odpowiedzieć na to Low Kickiem, jednak Espeon zdążył zrobić unik i wykonać Quick Attack. Agresor mimo obrażeń nadal jakoś się trzymał. Rzucił się na Espeona i zaatakował Thrashem. Ten natomiast raz za razem unikał ataków, aż po raz kolejny użył Psybeam. Atak ten położył dzikiego Pokemona. Gaho, niewiele myśląc, rzucił w niego Poke Ballem. Niby to była chwila, jednak chłopakowi wydawało się, że wieczność. Złapał pierwszego Pokemona na wyspie – Mankey’a. W dodatku wyjątkowego, bo znacznie większego. Gaho zaczął się zastanawiać, czy na wyspie jest więcej takich Pokemonów. Czy może to być przyszły champion? A może czeka on na niego w głębi wyspy? Cóż, pozostało to tylko sprawdzić…

5 komentarzy do wpisu „Ostatni cios #3

  1. Przygoda Niny i Gaho, zaczyna się rozkręcać, teraz tylko czekać na kolejną część, ta opowieść coraz bardziej zaczyna mi się podobać, gratulacje BasteQ! Coraz przyjemniej się czyta ten artykuł/opowieść!

Dodaj komentarz

wp-puzzle.com logo