Ostatni cios #2

Pierwsze, co muszę zrobić, to wydostać się z miasteczka… – pomyślał Gaho

Chłopak szybko opuścił rodzinną miejscowość i skierował się w stronę tutejszej dżungli. Rozciąga się ona wzdłuż drogi prowadzącej do wioski zamieszkanej przez rybaków.

Poke Ball, naprzód! – zakrzyknął Gaho. Obok niego pojawił się Pokemon – Espeon. Ojciec podarował go chłopakowi, by mógł złapać jakiegoś stworka na mistrzostwa. Przewaga typu oraz doświadczenie Espeona powinny pomóc w wykonaniu tego zadania. Dwa tygodnie to jednak mało czasu, by znaleźć odpowiedniego kandydata i przeszkolić go na zawody, jednak Gaho był dobrej myśli. Wierzył w to, że się uda. Spokojny spacer przez dżunglę przerwał przeraźliwy krzyk – ktoś miał kłopoty. Gaho szybko udał się w miejsce, z którego pochodził hałas. Okazało się, że jakaś dziewczyna, na oko szesnastoletnia, została zaatakowana przez grupę Rattat. Jej Pokemon, Phantump nie poradził sobie z taką ilością przeciwników.

Szybko, odwołaj go! – krzyknął do dziewczyny. Ta, nie tracąc czasu, odesłała swojego podopiecznego i zaczęła uciekać razem z Gaho, który wcześniej chwycił ją za rękę. Rattaty rozpoczęły pościg za nimi. Trenerzy biegli co sił w nogach, byleby zgubić rozwścieczone Pokemony. Minęli ścieżkę, po której jeszcze chwilę temu przechadzał się chłopak, i wpadli do drugiej części dżungli. Tam napotkali na wielkie drzewo, mające ogromne, wystające ponad ziemię korzenie. Wśród nich znaleźli schronienie. Hałas, jaki wydawały goniące Pokemony, powoli zamierał. Najwyraźniej udało się zmylić pościg.

Dzięki za uratowanie, kolego – powiedziała dziewczyna – Na imię mam Nina.

Gaho, spoko, przechodziłem niedaleko i usłyszałem krzyk. Stwierdziłem, że pomogę. Tak w ogóle to co się stało?

Stwierdziłam, że zrobię trening Phantumpowi. Poszliśmy w tamto miejsce i kazałam mu używać wszystkich ataków, jakie zna. Przez przypadek trafił w legowisko Rattat, co je bardzo rozzłościło. Nie słuchały mnie, tylko od razu się rzuciły na mojego Pokemona. Szybko go pokonały, a później to już sam wiesz, jak potoczyła się historia… A ty dokąd się wybierasz?

Ja? No cóż, poszukuję Pokemona, którego mój ojciec mógłby wystawić na mistrzostwa boksu Pokemon. Stwierdziłem, że może gdzieś w tym rejonie go znajdę i złapię.

Mistrzostwa boksu Pokemon, powiadasz? A to nie jest czasem organizowane u nas? Coś w telewizji na ten temat mówili…

Zgadza się, wiesz, gdzie mogę znaleźć silne Pokemony, zdatne do boksu?

Niby znam tę okolicę, jednak takowych tutaj nie ma bądź na takie się nie natknęłam…

Ta? A te Rattaty? – zaśmiał się Gaho, za co Nina walnęła go w bok.

Haha, bardzo śmieszne. Chodź ze mną, mój dziadek powinien coś wiedzieć na ten temat – powiedziała dziewczyna, po czym wstała. Gaho, niewiele myśląc, podążył za nią w stronę wioski, w której prawdopodobnie mieszkała.

Przyjeżdżam do dziadków co rok na wakacje. Bo widzisz, mieszkam w Kalos i mimo że tam też jest bardzo ładnie, to jednak wolę spędzać ten czas nad morzem, a nie ma miejsca lepszego od Aloli – zagadała Nina

To prawda, możemy się poszczycić najpiękniejszymi plażami. W Kalos nigdy nie byłem, cały czas pomagam ojcu w prowadzeniu szkoły boksu. Przydałyby i mnie się takie wakacje…

Serio? Biedactwo, może jak już pozałatwiasz swoje sprawy, to cię zabiorę na małą wycieczkę… – powiedziała, po czym puściła mu oczko i zaczęła biec. Gaho przez chwilę myślał nad słowami dziewczyny. Gdy skończył rozmyślać, zobaczył, że jest daleko w tyle od niej.

Hej! Zaczekaj na mnie! – krzyknął i zaczął gonić dziewczynę. Ta natomiast z uśmiechem na ustach znowu zaczęła mu uciekać.

No co tak długo?! – zapytała Nina chłopaka, który przybiegł ledwo żywy – Zobacz, tu mieszkają moi dziadkowie.

Wioska liczyła zaledwie pięć drewnianych chatek. Przy każdej z nich znajdował się mały pomościk, do którego przywiązane były łodzie. Pomimo niewielkich rozmiarów wioski panował gwar. Ludzie i Pokemony wspólnie pracowali. Niektóre stworki pochodziły z innych regionów.

Co, nie widziałeś takich Pokemonów? Ten tutaj to Tyrogue – typ walczący. Ten tutaj to Ampharos – często pomaga nam w nocy. Robi za chodzącą latarnię morską – zaśmiała się Nina. Złapała chłopaka za rękę i zaprowadziła do domku stojącego najdalej od drogi. W progu stał staruszek, ubrany w podkoszulek w niebieskie paski oraz szorty.

Cześć, dziadku! – krzyknęła Nina – Przyprowadziłam kolegę. Starszy pan długo przyglądał się chłopakowi, aż w końcu przemówił:

Jesteś synem Taho?

Skąd pan wie?

– Jesteście do siebie podobni. Gdy był w twoim wieku, wyglądał bardzo podobnie. Co u niego słychać?

– Szykuje się na mistrzostwa boksu Pokemon. Stwierdziłem, że ci ze szkoły są za słabi, by ich wystawić, dlatego też udałem się w podróż. Chcę znaleźć odpowiedniego kandydata. Nina opowiadała, że pan wie wiele na temat Pokemonów. Czy żyją tu jakieś silne stworki, mogące brać udział w zawodach?

Oblicze staruszka wykazywało, że próbuje sobie coś przypomnieć. Niewątpliwie ten człowiek wie znacznie więcej niż niejeden mieszkaniec Aloli. Po długiej chwili ciszy w końcu przemówił:

Posłuchaj, istnieje takie miejsce w pobliżu naszej wyspy, gdzie Pokemony zbierają się, by walczyć ze sobą. Samo dotarcie tam jest sprawdzianem siły i wytrzymałości, dlatego tylko najlepsi są w stanie tam zawitać. Kiedyś widziałem, jak zebrane tam Pokemony organizowały coś na kształt zawodów. Nie używały one żadnych ataków – liczyły się pięści, niczym jak w boksie. Masz może mapę? – zapytał

Gaho wyciągnął ją z plecaka i podał staruszkowi. Ten po chwili zaznaczył mu wcześniej opisane miejsce. Znowu zapanowała cisza.

Weź moją łódź, przyda ci się. Nino, jeżeli chcesz, możesz towarzyszyć koledze. Może złapiesz sobie Pokemona z Alola? Przynajmniej będziesz miała więcej niż jednego w drużynie – powiedział staruszek, po czym poszedł do domu. Gaho i Nina stali tak jeszcze przez chwilę – jedno było pewne, wyprawa ta zmieni życie tych nastolatków…

By |2017-09-13T10:37:01+00:00Wrzesień 12th, 2017|Inne|6 komentarzy

6
Dodaj komentarz

avatar
6 Liczba wątków
0 Liczba odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najwięcej reakcji
Najgorętszy wątek
6 Komentujący
Mr. RowletteKatakuriKarolBartolomioKilluś Ostatni komentujący
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Mr. Rowlette
Gość
Mr. Rowlette

Może znajdzie jakiegoś boksera, ale bez typu walczącego?
Świetny artykuł 😉

Katakuri
Gość
Katakuri

Zgaduje na kandydatów Passimian, Kommo-o albo zaprzyjaźni się z Marshadow’em

Karol
Gość
Karol

Tak zdecydowanie życie tych nastolatków się zminieni oj tak na pewno, coraz bardziej przyjemnie czyta się tą opowieści, czekam na kolejne odsłoy tej opowieści. Już sobie wyobrażam ich wspólne przygody. ?

PS: Zgaduje że nie tylko ja. ?

Bartolomio
Gość
Bartolomio

Ciekawie ułożone. Dobra historia. Coraz bardziej mi się podoba.

Killuś
Gość
Killuś

No rzeczywiście fajnie jakby było trochę dłuższe, ale wiadomo, to dopiero początek. Fajnie się czyta.

Hiveli
Gość
Hiveli

Krótkie, ale fajne. Części powinny pojawiać się częściej.