Ostatni cios #8

Cała trójka udała się na miejsce treningu. Wspólna rozgrzewka, a później próba synchronizacji ruchów człowieka i Pokemona. Nina z uwagą przyglądała się tej dwójce. Gaho był skupiony, trening z Mankey’em był w tym momencie najważniejszy. Lewa, prawa, lewa, prawa, blok – wychodziło im to coraz lepiej i płynniej. Jeszcze trochę i będą jak jeden mąż.

No, chłopcy, wszystko super, ale pora na jakieś jedzonko – powiedziała Nina, po czym bezceremonialnie rozdzieliła Gaho i Mankey’a, podając im jedzenie. Na początku nie wiedzieli, co się dzieje, jednak puste żołądki szybko dały o sobie znać.

Masz rację – powiedział Gaho, który zabrał się za jedzenie. Cała trójka trwała w milczeniu na czas posiłku. Dopiero krzyk spłoszonych i przerażonych Pokemonów poruszył wszystkich.

Oho, coś groźnego zawitało do dżungli – powiedziała Nina.

Nie coś, tylko ktoś. I chyba wiem, kto – Gaho wstał i pobiegł w stronę źródła dźwięku. Jakieś 500 metrów dalej zobaczył spore zniszczenia – połamane drzewa, rozrzucone dookoła owoce, kilka nieprzytomnych Pokemonów.

Co tu się stało? – spytała zaniepokojona Nina.

Patrz! To Bewear! – zakrzyknął chłopak. Faktycznie, w oddali odwrócony plecami do bohaterów stał Bewear. Jego słodki, niewinny wygląd potrafi zwieść. Pod tą kupą różowego futra kryje się tyle siły i mocy, że niejeden Machamp mógłby pozazdrościć temu miśkowi.

Hej! Czemu atakujesz wszystko i wszystkich?! – krzyknął Gaho. Bewear odwrócił się w jego stronę. Niezmienny, tajemniczy wyraz jego pyska budził pytanie – zaatakuje czy zignoruje chłopaka? Dodatkowo poza „chodź, przytulę cię” usypiała czujność, na co liczył Bewear, który szybko pomknął w stronę Gaho. Miał już wyprowadzić cios, jednak zablokował go w ostatniej chwili Mankey. Wywiązała się walka Pokemon. Mankey dzięki swej zwinności mógł z powodzeniem wykorzystać teren, czyli drzewa tropikalnego lasu. Bewear odznaczał się jednak brutalną siłą i systematycznie powalał kolejne drzewa, na których znajdowała się małpka. Po paru minutach Mankey nie miał już możliwości unikania agresora. Zaczęła się prawdziwa walka. Bewear zaszarżował, uderzając to jedną, to drugą łapą. Mankey z trudem unikał tego gradobicia ciosów. Odskoczył na większą odległość, by móc skontra atakować za pomocą swoich kopnięć. Tym razem przeciwnik unikał kontaktu. Wyrównana walka! Kolejny atak Beweara – zamarkował pierwszy cios, by drugim powalić przeciwnika. Mankey, zbity z tropu, nie spodziewał się takiej zagrywki. Leżąc na ziemi, przygnieciony jedną łapą Beweara, panicznie rozglądał się na boki w poszukiwaniu wyjścia z tej sytuacji. Cios kończący zbliżał się nieubłaganie. Coraz bliżej i bliżej, i nagle misiek zamarł. Mankey wydostał się! Co takiego się stało? Mankey ogonem rozpylił piasek, który, jak się okazało, dał cenne sekundy na wydostanie się z potrzasku. Dzięki niszczycielskiej działalności Beweara było trochę ziemi i piasku wokół powalonych drzew. Cóż za doskonałe wykorzystanie terenu! Niektórych może zdziwić brak jakiejkolwiek reakcji Niny, a zwłaszcza Gaho, który jest trenerem Mankey’a. Jeszcze w pamiętny wieczór u Konobashiego dostał radę, by nie ingerować w walki.

Posłuchaj, Gaho, może cię to troszeczkę zaskoczyć, ale gdy zaczniesz trening, nie wydawaj komend Mankey’owi. Wiem, że wszyscy naokoło mówią, żeby wydawać polecenia w czasie walk, ale ty tego nie rób. Nie mieszaj się do walki. To Pokemon walczy, zostaw jemu to wszystko. Musi nauczyć się decydować, jaka strategia jest najlepsza na danego przeciwnika. Jeżeli zaczniesz się mieszać, to twój Mankey stanie się owszem silnym Pokemonem, ale nie będzie umiał sam podjąć decyzji, a to istotne w walce. Twoja rola ogranicza się do treningu i ewentualnej rady przed walką.

Dlatego też Gaho nie wtrącał się do walki Mankey’a. Wracając do niej, Pokemon Gaho wydostał się i rozpoczął kontratak. Szybkość jego ciosów rosła z sekundy na sekundę. W końcu udało mu się trafić Beweara! Pierwszy celny cios delikatnie zakłócił jego równowagę, jednak kolejne były coraz bardziej efektywne, aż przeciwnik złożył się jak origami! Taak, Bewear, postrach dżungli, padł po pięknym, kończącym ciosie w szczękę.

Hurra, Mankey, udało ci się! – krzyknął Gaho, który od razu podbiegł do zmęczonego jak diabli Pokemona. Rzeczywiście, Mankey ledwo stał, poziom adrenaliny zaczął spadać, dał o sobie znać ból i zmęczenie.

– No to, panowie, dzisiejszy trening aż zanadto wykroczył poza wasz program. Chodźcie do Centrum, a później przyda się odpoczynek – powiedziała Nina – Mankey’owi, oczywiście, bo ty, Gaho, stałeś jak jakiś Miltank na pastwisku.

Nie czepiaj się, na mistrzostwach nie będę mógł ingerować w walkę. Poza tym zobacz, Mankey to inteligentny Pokemon, użył piasku, by oślepić Beweara.

– Dlatego jemu się należy odpoczynek. Ty co najwyżej możesz dziś mniej przebiec kilometrów – odpowiedziała wyraźnie rozbawiona Nina.

Cała trójka udała się do Centrum Pokemon, gdzie po pewnym czasie Mankey odzyskał zdrowie. Cały wieczór Gaho, Nina i Mankey spędzili u dziadków dziewczyny. Uspakajający szum morza, dobre jedzenie i towarzystwo Niny napawały chłopaka optymizmem. Turniej niebawem, a nie jest powiedziane, że nie może powalczyć o mistrzostwo. Po przygodzie z Bewearem nikt już nie niepokoił trenujących w dżungli. Od czasu do czasu docierały informacje o tym, że kolejni uczestnicy mistrzostw przybyli na wyspę.

I nadszedł oczekiwany dzień mistrzostw. Duży kompleks sportowy, chyba największy na Aloli, tego dnia przyciągnął masę ludzi. 14 ekip ze wszystkich regionów zebrało się na placu. Większość posiadała Pokemony charakterystyczne dla danego regionu. Dlatego też ekipę z Kanto reprezentował Hitmonchan i Machoke, a takie Hoenn Hariyama. Alolę, gospodarza mistrzostw, reprezentowali dumnie ojciec i syn – Taho z Crabominable i Gaho z Mankey’em. Po kilku wystąpieniach nastąpiło losowanie par turniejowych. Gaho trafił na reprezentanta Sinnoh – Lucario. Widać było, że to silny i wymagający przeciwnik, jednak chłopak wierzył w swojego podopiecznego. W tym optymizmie utrzymywała go również Nina, z którą zaczął spędzać coraz więcej czasu. Walka Mankey – Lucario miała odbyć się jako trzecia.

Czeka nas ciężka przeprawa, Mankey. Wiem, że dasz sobie radę – powiedział Gaho do swojego Pokemona, po czym udał się do szatni…

By |2018-05-16T19:03:03+00:00Maj 16th, 2018|Inne|0 Comments

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o