TOM II


CZĘŚĆ II


EPILOG



 – Pozwólcie, że wam przedstawię…! – krzyknęłam, unosząc ręce w kierunku środka sceny. – Absol! Wybieram cię!

Pokemon pojawił się na drewnianym podwyższeniu. Prowizoryczne reflektory, które obsługiwane były przez Munchlaksa i Sylveon rzuciły na niego nieco światła. Absol wyprostował się, strosząc sierść. W przeciwieństwie do reszty moich Pokemonów, które z reguły witały się uśmiechem, ten zmrużył lekko oczy i zmierzył wzrokiem widownie. Musiałam przyznać, że wyglądał przy tym imponująco. Wczorajsza kąpiel, którą mu zaserwowałam dała zjawiskowe efekty. Pokemon był czysty i lśniący, biel jego futerka nie była zmącona najmniejszą skazą. Pazurki i ogon odbijały światło reflektorów, oślepiając zgromadzonych. Majestatu ujmował mu jedynie złamany róg, co było dla niego sporym zmartwieniem. Bałam się, że straci przez to pewność siebie, ale póki co, zachował się idealnie. 

 – No to prezentacje mamy za sobą… – powiedziałam po cichu. – A teraz tak jak wczoraj ćwiczyliśmy… Pangoro, zgaś światła!

Pokemon wykonał poznaną niedawno kombinację i za pomocą Stone Edge i Dark Pulse wypełnił całą salę mrokiem. Gdy gwizdnęłam, Sylveon i Munchlax wyłączyli sztuczne oświetlenie i zrobiło się strasznie ciemno. Bałam się, że Absol zacznie panikować. Z niewiadomej przyczyny bał się ciemności, co było przecież dość dziwne. Nie wiedziałam, czy wcześniej też tak miał, czy stało się to dopiero po utracie tego felernego rogu. Uznałam jednak, że wytrzyma te kilka sekund.

 – Pangoro, Bullet Punch! Absol, Iron Tail, a potem Will-O-Wisp!

Pangoro zerwał się błyskawicznie z miejsca i wymierzył w Absola. Ten z kolei uskoczył do góry i wykręcając salto w powietrzu uderzył ogonem w pięści swojego udawanego oponenta. Zetknięcie się Bullet Puncha z Iron Tailem wznieciło kaskadę iskier, które niczym krople z fontanny, rozsypały się po całej scenie, rozpraszając nieco ciemność. Absol następnie niepostrzeżenie użył ruchu Will-O-Wisp, który spowodował powstanie pierścienia ognia wokół nas. Wyglądało to tak, jakby iskry z poprzedniego ataku ułożyły się idealnie po okręgu i zapaliły, tworząc przy tym zjawiskową kombinację. Pangoro i Absol zaczęli prowadzić reżyserowaną walkę, okładając się wzajemnie Bullet Punchem i Iron Tailem. Podczas treningu Absol często zapominał, że nie ma już rogu i próbował nim walczyć, co psuło całą misternie kreowaną choreografię. Nie mieliśmy czasu na więcej ćwiczeń, dlatego tej części obawiałam się najbardziej. Gdy po Pokemonach widać było udawane zmęczenie, należało przejść do wyczekiwanego finału.

 – Absol, Night Slash! Pangoro, Stone Edge!

Gdy ataki Pokemonów już miały się zetknąć, ognisty pierścień oświetlający ich sceny walki nagle zgasł. Publiczność usłyszała tylko jeden wielki huk i jęk obu Pokemonów. Jako, że znajdowaliśmy się w ogromnej piwnicy, dźwięki wypełniły całe pomieszczenie  i zaczęły się na siebie nakładać, tworząc przy tym złowrogą kakofonię. Trąciłam Braixen, dając jej znać, że czas na nią. Pokemon wyciągnął ze swojego ogona kijek, zapalił go siłą tarcia i rzucił w mrok. Różdżka została złapana przez Absola, który w tym momencie miał użyć Dark Pulse’a. Pomarańczowo-czerwony płomień na kijku zmienił swoją barwę na błękitno-granatową. W ten sposób nie rzucał za dużo światła i tak naprawdę do końca nie było wiadomo, skąd ów płomień się wziął. Absol następnie wykonał slalom między ludźmi zasiadającymi na widowni. Błękitny płomień wędrował po głowach, ramionach czy kolanach kolejnych widzów. Niektórzy piszczeli, inni byli zaciekawieni, a ci najodważniejsi chcieli ten ogień złapać. Gdy w końcu zgasł, niemal wszyscy wstrzymali oddech. Końcówka należała do Sylveon. Pokemon zaczął włączać i wyłączać reflektory, bawiąc się przy tym jak małe dziecko, a gdy światło zapaliło się na stałe, nie było mnie już na scenie. Siedziałam obok Darkii, jednej z nowych członkiń Zespołu SM.

 – Finisz… – szepnęłam jej do ucha, a dziewczyna aż podskoczyła. – I co? Wyglądało to trochę inaczej niż zwykle?

Wodząc oczyma po reszcie osób stwierdziłam, że czegoś takiego się nie spodziewali. Być może było to trochę inne, może i nawet trochę słabsze, niż to do czego ich przyzwyczaiłam, ale przynajmniej spróbowałam czegoś nowego. Nie pokazałam im jeszcze mojego “słodko-kwaśnego” stylu, ale nie zamierzałam od razu ujawniać wszystkich swoich kart. Część z nich na pewno zaciekawiłam. Finał tego mini-pokazu nie miał być efektowny, ale interesujący. Chciałam wzbudzić w oglądających inne emocje niż zwykle, chociaż kilku osobom się to raczej nie spodobało. Pewien chłopak o blond włosach siedział zdenerwowany za stołem, gotowy rzucić nim we mnie w każdej chwili. Zdecydowałam więc, że nie będę do niego podchodzić. Pod ścianą zaś stał inny Trener, który całe przedstawienie oglądał spod byka, tym samym mnie pesząc. Jego też wolałabym nie pytać o zdanie. 

 – No, no… – znikąd pojawiła się May. – Spójrz tylko na nich. To było całkiem ciekawe doświadczenie. Nie spodziewałam się czegoś takiego z twojej strony. Tylko czemu nie pokazałaś im układu, który ćwiczyłaś przez cały tydzień?

 – Chciałam koniecznie wystąpić z Absolem, skoro dzisiaj jest nasz ostatni wspólny dzień. Miałam więc tylko wczorajszy wieczór na przygotowania i musiałam wybrać coś mało skomplikowanego. 

 – Czyli jednak zamierzasz go wypuścić? – dziewczyna zapytała, niemal ze łzami w oczach. – Nie pozwolisz mi go złapać?

 – Obiecałam, że go wypuszczę. – spojrzałam na Absola, który z uśmiechem odbierał właśnie gratulacje od innych Pokemonów. – Chociaż teraz…

 – Przypatrz się. Czyż nie wygląda na szczęśliwego?

Odwróciłam się.

 – Absol! – zawołałam Pokemona, milczałam chwilę, w końcu westchnęłam. – Absol… Twój stan zdrowia znacznie się poprawił. Po starych ranach nie ma już ani jednego śladu. No, poza tym rogiem oczywiście, ale Joy powiedziała, że z czasem sam odrośnie. W związku z tym, nie mogę cię dłużej więzić. Dlatego… zwracam ci wolność.

Wycelowałam Poke Ballem w Absola. Spowił się na kilka sekund niebieskim światłem, po czym mignął kilka razy. Spróbowałam go odwołać, by sprawdzić czy wszystko zadziałało. Poke Ball nie reagował. Wyraz twarzy Pokemona ze szczęśliwego momentalnie zmienił się na smutny. Żałował tego, co zrobiłam. Bałam się, że ja też za chwilę zacznę. Teoretycznie wywiązałam się ze swojej obietnicy i Absol był teraz dzikim Pokemonem. Mogłabym go wyzwać do walki i złapać w klasyczny sposób. Wtedy już na zawsze byłby ze mną. Problemem była May. Wyszłabym w jej oczach na osobę niegodną zaufania, a nie mogłam sobie na to pozwolić. Ten Pokemon jest jej marzeniem i z trudem zaakceptowała moją decyzję o jego uwolnieniu.  

 – Chodźmy, Absol! Odprowadzę cię! – powiedziałam, po czym zaczęłam iść w kierunku drzwi.

 – Cz-czekaj! – krzyknęła May. – M-Mam pewien pomysł!

 – Mówiłam, że zdanie nie zmie…

 – Nie o to chodzi! – przerwała mi. – Pamiętasz Zespół R?

 – Jak mogłabym zapomnieć?

 – No własnie! Oni mieli tam Meowtha, prawda? Z tego co kojarzę, był on dzikim Pokemonem, który po prostu się z nimi trzymał.

 – Chyba tak. – przyznałam rację. – I co w związku z tym?

 – Nie łapiesz? Absol może zostać z nami! Nie będzie ani moim, ani twoim Pokemonem, ale będzie z nami! Jeśli uzna to za konieczne, w każdej chwili będzie mógł od nas odejść. Będzie… wolny! A przecież na tym ci zależało prawda?

Pokemon zadarł głowę i spojrzał na mnie. Wesoły wyraz jego twarzy zdradzał, że pomysł May bardzo mu się spodobał. Absol niewątpliwie przyzwyczaił się przez ten tydzień do mnie, do życia w mieście, a także do pokazów. Mało tego, te ostatnie bardzo go interesowały. Mógłby zatem być razem z nami szczęśliwy. No i ktoś dbałby o niego w nocy, nie musiałby się bać ciemności. Być może ostrzegł by nas też tym nadchodzącym zagrożeniem.

 – Absol? Chcesz z nami zamieszkać? – Pokemon kiwnął głową twierdząco, a ja zwróciłam się do May. – Nie podoba mi się to. Za bardzo zaczynamy przypominać Zespół R. Mamy swoją organizacje, swojego dzikiego Pokemona… Co będzie dalej? Jednolite uniformy? Wygłaszanie motta?

 – Skoro już o tym mówisz… – zaczęła May. – Już dawno miałam cię o to zapytać. 

 – O co?

 – Czemu ty właściwie nie masz jeszcze Mega Pierścienia, Bransolety czy czegoś podobnego? 

 – Jakoś nigdy nie było okazji by je zdobyć. – przyznałam. – Poza tym, byłam bardziej Artystką, a nie Trenerką, toteż nigdy się tym zbytnio nie interesowałam. 

 – W Hoenn Mega Ewolucje odgrywają istotną rolę w Pokazach…

 – Nawet jeśli, to wciąż nie mam Pokemona, który mógłby megaewoluować…

 – Masz Swablu! W dodatku alternatywnie ubarwionego! – uśmiechnęła się, klaszcząc w dłonie. – Jeśli ewoluujesz go w Altarię… staniesz się naturalną rywalką Lisii! 

 – Myślałam, że to ty chcesz nią być…

 – C-Co? Ja…? – May strasznie się speszyła. – S-Skąd! Nie rozmawiajmy o tym, wróćmy do ciebie! Myślę, że czas odwiedzić miasto Ever Grande!

 – A co tam jest?

 – Zobaczysz… – przygryzła wargę. – Oj, zobaczysz…


KONIEC


Spoiler

W poprzednim głosowaniu mieliśmy remis między dwiema pierwszymi opcjami. Zatem spontanicznie pojawiło się inne, czwarte rozwiązanie.

[collapse]