Na Skrzydłach Marzeń 5 – Scena 06


TOM II


CZĘŚĆ II


SCENA VI



 – Co tak cuchnie…? – zapytałam, wstając z ziemi.

Przede mną stał ogromny, śmierdzący worek na śmieci. Tak mi się przynajmniej wydawało, do czasu gdy dojrzałam, że ten worek ma ręce. Stwór zmierzył mnie wzrokiem i powiedział coś w swoim dziwnym języku. Po chwili ogarnęłam, że to Garbodor, ewolucja Trubbisha. I wtedy do mnie dotarło. Prawdopodobnie przyszedł się odegrać za to, że przestraszyłam wcześniej jego młodszego brata. Chwyciłam za torbę i zaczęłam szukać Poke Balli. Jak zwykle, w chwili gdy ich najbardziej potrzebowałam, nie mogłam ich znaleźć. Powinnam w końcu zrobić tu porządek. Teraz nie miałam jednak na to czasu, bo Pokemon już zamachnął się pięścią i gotów był mnie zaatakować. Garbodor jednak pomachał mi przed oczyma kapeluszem. To nie było to samo nakrycie głowy, które zostało wcześniej zniszczone, choć dostrzegałam łudzące podobieństwo. 

 – To dla mnie? – spytałam nieśmiało, sięgając po kapelusz. – Dz-dziękuję… i przepraszam, że wystraszyłam twojego kolegę. Poniosło mnie, nie chciałam.

Pokemon kiwnął głową na znak, że rozumie, odwrócił się i rozsiewając za sobą ohydny fetor, zaczął się oddalać. Przymierzyłam swój prezent, który w jakiś dziwny sposób, idealnie na mnie pasował. Po solidnym praniu, być może będę w nim nawet chodzić. Spojrzałam jeszcze raz na oddalającego się Garbodora i dopiero teraz spostrzegłam coś dziwnego. Pokemon pod pachą trzymał coś białego, uparcie niosąc to w sobie znanym kierunku. Zauważyłam, że pakunek musi być dość ciężki, bo mój nowy, śmieciowy przyjaciel miał poważne problemy z poruszaniem się. 

 – Hej! Zaczekaj!

Garbodor przystanął i spojrzał na mnie. Dobiegłam do niego, przyglądając się jego “paczce”. Był to Pokemon. Miał białe futerko, które jednak upstrzone było czerwonymi plamami oraz brudem. Pyszczek, pazurki oraz ogon były koloru czarno-granatowego. Głowę Pokemona przyozdabiał dziwny kształt. Na pierwszy rzut oka skojarzył mi się on z sierpem tylko, że jakby złamanym. Wyjęłam Pokedex.

 – Absol. Katastroficzny Pokemon. Kiedy wyczuje zbliżająca się katastrofę za pomocą sierpowatego rogu, opuszcza swój dom, by ostrzec ludzi przed zbliżającym się niebezpieczeństwem.

Porównałam wygląd Absola przed oczami, z tym w PokeDeksie. Było tak jak się domyślałam. Ten niesiony przez Garbodora miał złamany róg. Ogólnie nie wyglądał za dobrze. Sam fakt, że był nieprzytomny bardzo mnie martwił. Miałam wrażenie, że Pokemon mógł niedawno stoczyć walkę na śmierć i życie z kimś, bądź czymś bardzo niebezpiecznym. Po efektach stwierdziłam, że tą batalię raczej przegrał. Chwila! Katastrofa? Niebezpieczeństwo? Ostrzeżenie? Spojrzałam za siebie, spodziewając się jakiegoś morza ognia, wielkiej fali czy innej klęski żywiołowej. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Przynajmniej póki co. Jednak jeśli PokeDex nie kłamię i Absol rzeczywiście chce ostrzec ludzi przed czymś strasznym, za wszelką cenę muszę dowiedzieć się o co chodzi. Najpierw jednak trzeba zadbać o tego Pokemona.

 – Garbodor, połóż go tutaj! Nie bój się, chcę mu pomóc! – Pokemon niechętnie, ale przystał na moją prośbę. – Sylveon, wybieram cię!

Przyłożyłam policzek do pyszczka Pokemona i obserwując jego klatkę piersiową, próbowałam ocenić czy oddycha. Nakazałam Sylveon również opleść go wstążkami. W ten sposób powinna móc wyczuć jego emocję, tym samym sprawdzając czy jeszcze żyje. Początkowo wpatrywała się ze smutkiem w twarz Absola, nie dając żadnego znaku. W końcu jednak uśmiechnęła się do mnie, a ja poczułam zimny oddech na swojej twarzy.

 – On żyje! – przytuliłam się do śmierdzącego Garbodora. – On żyje! Będzie dobrze, musimy mu tylko udzielić jak najszybszej pomocy! Gdzieś tu powinnam mieć jakieś lekarstwa…

Ponownie zaczęłam grzebać w torbie, w której oczywiście nigdy nic nie mogłam znaleźć. Jak prawdziwa, dorosła kobieta. Wywaliłam więc wszystko na ziemie, prosząc Sylveon i Garbodora o pomoc w szukaniu Revive’ów i Super Potionów. Ten drugi, widząc wszystko co wypadło z mojej torebki, wykrzywił się strasznie, najwyraźniej uważając, że takiego śmietnika to nawet on nie widział. Mimo pomocy Pokemonów, nie udało mi się znaleźć medykamentów. Musiałam zostawić je w domu! Akurat teraz, kiedy były mi potrzebne! Rozejrzałam się dookoła w nadziei, że znajdę kogoś, kto mógłby nam pomóc. Szybko przeanalizowałam, czy któryś z moich towarzyszy będzie mógł jakoś wyleczyć Absola. Jedynym rozwiązaniem, na które wpadłam był Swablu. 

 – Swablu, wybieram cię! – przywołałam nieogarniętego, jak zwykle, ptaka. – Swablu, tutaj! Tu jestem! Gdzie lecisz?! 

Wyciągnęłam dłonie przed siebie i nakazałam mu użycie na nich ruchu Cotton Guard. Momentalnie pokryły się one miękkim puchem, którego użyłam do obwiązania tułowia Absola. Nie był to może wybitny bandaż, ale przynajmniej zatamował w jakiś sposób krwawienie. Zrobiłam mu również posłanie z ataku Swablu, po czym wspólnie z Garbodorem ułożyliśmy go na nim. Na pewno w pozycji leżącej będzie bardziej bezpieczny, niż jakby miał być niesiony przez śmierdzącego kuriera nie wiadomo dokąd. Zamierzałam zostawić swoje Pokemony na straży, wziąć ze sobą tylko Pangoro i ruszyć na poszukiwanie pomocy. Pierwszą moją myślą była poznana niedawno Siostra Joy, jednak od Mrocznego Zaułka oddaliłam się już spory kawałek, a poza tym zaczęło świtać i pielęgniarka mogła już opuścić to miejsce. 

 – Absol, wrócę po ciebie. – ukucnęłam przy Pokemonie. – Sprowadzę pomoc, wytrzymaj jeszcze trochę…

Absol nagle otworzył niemrawo oczy i zmierzył mnie wzrokiem. Wyglądał na przerażonego. Nie miałam pojęcia czy to przeze mnie i Garbodora, czy może ta zapowiadana katastrofa tak go przestraszyła. Pokemon spróbował poruszyć głową i pisnął przeraźliwie, ponownie zamykając oczy. Dotknęłam jego pyszczka. Był rozpalony. Gdy zbliżyłam dłoń do złamanego rogu, Absol jeszcze raz pisnął. I to tak, że krew w żyłach zamarzała, a włosy na głowie stawały dęba. Zaczynałam się bać, że nie zdążę sprowadzić pomocy. Nie chciałam tego robić, ale innej opcji nie widziałam. Wyciągnęłam pustego Poke Balla…

 – To jedyne wyjście… – powiedziałam ze smutkiem do nieprzytomnego Absola. – W ten sposób istnieje szansa, że uda mi się dostarczyć cię bezpiecznie do Centrum Pokemon, zanim… Tfu! Co ja mówię?! Na pewno nam się uda! Obiecuję, że cię potem wypuszczę. Masz moje słowo…

Absol wszedł do Poke Balla, razem ze swoimi bandażami, co było dość zastanawiające. Nie miałam jednak czasu na rozmyślania. Gdy tylko usłyszałam charakterystyczny dźwięk, obwieszczający “złapanie” Pokemona, dźwignęłam się z ziemi, odwołałam wszystkie swoje Pokemony i pędem ruszyłam w kierunku miasta. Jak najszybciej chciałam dotrzeć do Centrum Pokemon. Pomachałam Garbodorowi, dziękując mu z oddali za nowy kapelusz oraz pomoc Absolowi. Odruchowo, nie wiem sama dlaczego, podałam mu również adres pensjonatu, chociaż nie sądziłam, by znał się na topografii miasta. Miałam jednak wrażenie, że Pokemonowi należą się zdecydowanie większe i bardziej hojne podziękowania. 

Gnałam na złamanie karku. Opuszczona dzielnica, znajdowała się niemal na drugim końcu miasta, do Centrum było więc dobre parę kilometrów. Nie zniechęcało mnie to jednak. Wiedziałam, że muszę pomóc Absolowi. Muszę go uratować. On przecież chciał ostrzec nas, ludzi, przed nadchodzącą katastrofą i to dlatego ucierpiał.  Jesteśmy mu coś winni. Miasto dopiero budziło się do życia, toteż ruch uliczny nie był jeszcze tak wzmożony jak w godzinach szczytu. Przystanęłam nawet na przystanku tramwajowym, by sprawdzić czy jest sposób na szybsze dostanie się do celu. Niestety najbliższy odjeżdżał dopiero za niecałą godzinę, a ja nie mogłam czekać. Po przebiegnięciu jakiegoś kilometra czy dwóch, zaczęło ogarniać mnie zmęczenie. Moje kroki stały się krótsze i wolniejsze. Przystawałam co kilka sekund na złapanie oddechu. Pomyślałam, że przydałaby się jakaś podwózka. Wtem koło mnie pojawił się dziwny, biało-czerwony Pokemon. Robiąc kolejną, kilkusekundową przerwę, zeskanowałam go PokeDeksem.

 – Latias. Legendarny Pokemon Hoenn. Potrafi latać z niewyobrażalną prędkością. Jest w stanie zrozumieć ludzką mowę. Jego ciało pokryte jest specjalnym puchem, który odbija światło, pozwalając mu na stanie się niewidzialnym.

 – N-Niewyobrażalną prędkością? – wysapałam. – P-Proszę, pomóż mi… Mam tu rannego Absola i muszę go dostarczyć do…

 – Wszystko wiem. – usłyszałam głos w swojej głowie. – Po to tu jestem.

Niezgrabnie wskoczyłam na Latias. Czułam się trochę niezręcznie. Siedziałam właśnie na Legendarnym Pokemonie, robiąc sobie z niego taksówkę. Cóż, na pewno było to hańbiące dla Latias, ale nie było czasu na wstyd. Teraz liczył się tylko Absol. Legendarny Pokemon Hoenn wzbił się w powietrze, obrócił w kierunku Centrum Pokemon  i zadzierając głowę, spojrzał na mnie.

 – Gotowa? – ponownie użył telepatii.

Rozejrzałam się na boki. Do czerwonego Pokemona dołączył jego niebieski odpowiednik. Stworki komunikowały się w jakimś dziwnym języku, a ja miałam chwilę na kolejny skan PokeDeksem, chociaż domyślałam się już co to za Pokemon.

 – Latios. Legendarny Pokemon Hoenn. Jest wysoce inteligenty. Kontrolując opór powietrza, jest w stanie latać szybciej niż nowoczesne odrzutowce. Posiada zdolność współdzielenia wzroku, przez co może przekazać innym to co widzi, bądź widział.

Dwa Legendarne Pokemony w tym samym czasie. I oba pojawiły się by pomóc mi i Absolowi, a z tego co opowiadała May, dość niechętnie pokazują się publicznie. Ukazują się tylko przed ludźmi ze współczującym sercem. Być może ich obecność spowodowana była moją chęcią uratowania Absola, ale to nie pierwszy Pokemon, którego chciałam przed czymś ocalić. Wcześniej jakoś się nie pokazywały. Dlaczego pojawiły się właśnie teraz? N-Niemożliwe… Czy to ma związek z tą katastrofą? Jest aż tak źle, że konieczna jest interwencja Legendarnych Pokemonów?

 – Gotowa! – odparłam.

Nie zdążyłam krzyknąć, a już byłam pod drzwiami Centrum. Cały lot trwał może dwie, trzy sekundy. Latias, gdy tylko zestawiła mnie na ziemię, natychmiast stał się niewidzialny i gdzieś przepadł. Zadarłam głowę do góry by wypatrzeć Latiosa, ale jego również nie widziałam. Czułam się… Właściwie nie wiedziałam jak mam się czuć. Spotkałam dwa Legendarne Pokemony i choć nasze spotkanie trwało krótką chwilę, większość ludzi nie będzie mogła nigdy pochwalić się takim doświadczeniem. Ja jednak, zamiast się cieszyć, byłam coraz bardziej zaniepokojona. Miałam przeczucie, że wkrótce w Hoenn, bądź na całym świecie, rozegrają się wielkie wydarzenia. Nie wiedziałam tylko jakie. Kluczem do zrozumienia tej zagadki był Absol, którego los spoczywał w moich rękach. Nie mogłam tego zepsuć…


Od mojej przygody w Mrocznym Zaułku Mauville minął tydzień. Powoli przyzwyczajałam się do Pangoro, nasze układy też troszkę się zmieniły. Choć w dalszym ciągu najlepiej czułam się w swoich słodkich kombinacjach, potrafiłam niemal bez problemu zastosować inny motyw, trochę bardziej mroczny. Dzięki sugestii i pomocy May, udało mi się wypracować nowy “słodko-kwaśny” styl. To ona wymyśliła ta głupią nazwę, nie ja. Mi osobiście za bardzo kojarzyło się to z jedzeniem. Przez cały ten czas nie organizowałam żadnych zajęć. Nasi podopieczni spędzili cały tydzień z May, choć część z nich podobno zaczynała się o mnie dopytywać. Musiałam im w końcu zaprezentować efekty mojego tajemniczego treningu. Zaplanowałam więc specjalny mini-pokaz na dzień jutrzejszy.

Co z Absolem? Siostra Joy okazała się nieocenioną pomocą. Mimo iż wtedy całą noc pracowała w Zaułku, gdy przybyłam do niej z rannym Pokemonem, od razu wzięła się za leczenie. Operacja trwała kilkanaście godzin, ale ostatecznie Absol wyzdrowiał. Aktualnie mieszkał razem z nami, przynajmniej do odzyskania pełnej sprawności. Zauważyłam, że dość chętnie przyglądał się naszym próbom. Nie wiedziałam tylko czy to z nudów, czy rzeczywiście miał ochotę na jakiś mały występ. Nie chciałam go jednak forsować, dlatego nawet nie proponowałam mu wspólnego treningu. Postanowiłam jednak, że jutro zaproszę go do pokazu. Będzie to taki ładny akcent na nasze pożegnanie. Obiecałam w końcu, że go wypuszczę, prawda?

Jedyna katastrofa, jaka przez te dni nam się przydarzyła, to wyjedzenie wszystkich zapasów żywnościowych pensjonatu przez Munchlaksa May. Żadnego pożaru, żadnej powodzi, żadnego trzęsienia ziemi czy ataku z obcej planety. Wszystko wydawało się być w porządku. Absol, po stracie swojego rogu, nie był w stanie wyczuwać już katastrof, dlatego nie dowiedziałyśmy się niczego konkretnego. Joy stwierdziła, że róg po jakimś czasie sam odrośnie, jednak regeneracja będzie czasochłonna. Pokemon zdawał się nie pamiętać również przed czym chciał nas ostrzec, jednak ja zauważyłam, że zachowuje się dziwnie w ciemnych pomieszczeniach, bądź w nocy. Wtedy zawsze niemal błagał mnie, bym wróciła go do Poke Balla. A był przecież typem mrocznym, więc mrok powinien mu służyć…

 – I co z nim zrobisz? – May wyrwała mnie z zamyślenia. – Już chyba całkiem wydobrzał. No, poza tym rogiem…

 – Już mówiłam. Wypuszczę go jutro, tak jak mu obiecałam.

 – Jesteś tego pewna? Przemyślałaś to dobrze? Absol to fajny Pokemon, a poza tym, wydaję mi się, że cię lubi.

 – Tak. Nawet jeśli nie będzie moim Pokemonem, wciąż będziemy przyjaciółmi, prawda?

 – A, słuchaj… – May spuściła wzrok. – Bardzo by ci przeszkadzało, jak ja bym go sobie złapała?

 – Coo?! – zdziwiłam się. – Możesz to powtórzyć? Chcesz złapać Absola zaraz po tym, jak go uwolnię?

 – Zawsze chciałam mieć Absola. Widziałam ich tyle podczas Pokazów i szczerze się przyznam, że zazdrościłam ich Trenerom… – dziewczyna posmutniała, po czym wyciągnęła coś z kieszeni. – Mam nawet to…

 – Czy to jest…? – wytrzeszczyłam oczy. – Skąd to masz?

 – Tak, to jest. Absolite. Wygrałam kiedyś w kasynie, tu niedaleko nas.

 – Nie wiedziałam, że jesteś hazardzistką…

 – Nie jestem. – May zarumieniła się. – Po prostu bardzo mi na tym zależało.

 – Niech pomyślę…

Kolejna trudna decyzja. Obiecałam wprawdzie, że wypuszczę Absola i tak powinnam zrobić, aby być w zgodzie ze swoim sumieniem. Gdy stanie się on dzikim Pokemonem, nie powinno mnie obchodzić czy ktoś go złapie, czy nie. Nawet jeśli miałaby to być moja najlepsza przyjaciółka. Z drugiej strony May miała rację. Absol rzeczywiście mnie polubił, a ponadto wykazywał pewną chęć uczestnictwa w Pokazach. Tylko jeśli zdecyduje się na zostanie ze mną i będziemy razem występować, wtedy May może krzywo na mnie patrzeć, a nawet zazdrościć mi, jak sama się do tego przyznała. Z drugiej strony, jeśli zapowiadana katastrofa naprawdę kiedyś nadejdzie, dobrze byłoby mieć Absola u swojego boku. Choć ma złamany róg, wkrótce się zregeneruje. Wtedy mógłby nas ostrzec w porę, a my moglibyśmy uprzedzić innych. Być może uratowalibyśmy tym zdrowie czy życie ludzi i Pokemonów. Co robić, co robić…?

Spoiler

Dlaczego to teraz tak wygląda? Dowiesz się tutaj!

Wybór: Głosowanie większościowe (co to jest? kliknij tutaj)

Jak zapewne można było się domyślić, następna scena będzie ostatnią w tej części. Wasz dzisiejszy wybór będzie miał większy wpływ na ewentualne kolejne części, niżeli na środową scenę. Poprzednim razem sami mieliście nadać tor biegowi wydarzeń, a powyższy tekst powstał na podstawie pomysłów komentujących o nickach Redeemed oraz Buszmenek. Im, oraz wszystkim innym, serdecznie dziękuję za sugestię! ^^

Głosowanie trwa do najbliższego niedzieli, do godz. 23:59. Następna scena pojawi się w środę.

Przypominamy  PBF-ie “Na Skrzydłach Marzeń”! Więcej info tutaj!

[collapse]
By |2018-05-27T20:18:32+00:00Maj 24th, 2018|Na Skrzydłach Marzeń|23 komentarze

23
Dodaj komentarz

avatar
9 Liczba wątków
14 Liczba odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najwięcej reakcji
Najgorętszy wątek
11 Komentujący
DiamondTigeraLycanrockaadminKarolPiotrex125 Ostatni komentujący
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
TheSylveon
Gość
TheSylveon

Kiedy kolejna część?

TheSylveon
Gość
TheSylveon

Nie zauważyłam już jest 😉

Lycanrocka
Gość

Ciekawe czytając to przypomniała mi się manga ORuby i ASaphire. Tam było o katastrofie i właśnie był tam absol. Więc stawiam na to żeby absol został z Sereną. To Ne jest to że ją faforyzuję bo dla mnie jest taka jakby to powiedzieć… Poprostu nie podoba mi się ona. Lecz Absol polubił ją nie można go od niej oddzielić. U May prawdopodobnie by był nie szczęśliwy. Chociaż nie podoba mi się to że Serena może wykożystać go do pokazów.

Karol
Gość
Karol

,,Niezgrabnie wskoczyłam na Latiasa”. Tego się nie odmienia 😀 Powinni być ,,Niezgrabnie wskoczyłam na Latias”. Ale ogólnie bardzo fajne opowiadanie czekam na więcej.

Karol
Gość
Karol

No i ,,Cóż, na pewno było to hańbiące dla Latiasa”. Podobny błąd

Ines
Gość
Ines

Albo Taki pomysł mi w nocy zaświtał: Serena: May, co się z tobą dzieje? May: Nic, rozmyśliłam się Sereno, nie można? Serena: Ty??? Nie rozumie. jeszcze kilka dni temu dałabyś się pociąć za tego Absola, a dziś? Wystarczyło, byś zobaczyła tego chłopaka. Wystarczył on. Skoro wg niego ten Absol jest bezużyteczny to i ty za nim papugujesz? May: Ja… odczep się. Mówiłaś, że go wypuszczasz, to co chcesz. A może go złapie? Skąd wiesz? Serena: Posłuchaj! Nie pozwolę, by mój pokemon trafił to kogoś takiego jak ty! Nie zasługujesz na niego. May: Jak możesz mi coś takiego mówić, przecież jesteśmy… Czytaj więcej »

Buszmenek
Gość
Buszmenek

Dzięki za wybranie mojej sugesti

Adam
Gość
Adam

Tak w ogóle to czekam aż Serena sptka Wallace’a!

Piotrex125
Gość
Piotrex125

Co?! JAK MOŻNA NIE POZWOLIĆ MAY ZŁAPAĆ ABSOLA! Zawsze zbyt faworyzujecie Serene. Jej dopiero co ewoluuował Pancham, weźcie ludzie.

PS: Życzę ci Sereno, byś się tym Absolem udusiła.

AliVix
Gość
AliVix

Groźby, groźbami!
I tak zapewne Serena będzie miała więcej głosów, więc trzeba się z tym pogodzić ^^
Nie reagujmy źle. Tak przecież zaczyna się wojna 😉

TheSylveon
Gość
TheSylveon

Raczej wygra Serena i trzeba się z tym pogodzić niestety. Ale i tak głosuje na May

DiamondTigera
Opiekun Postaci

Tak przecież zaczyna się wojna i oto chodzi :F

Piotrex125
Gość
Piotrex125

Wiecie że wtedy Serenawyjdzie na samolubną?

TheSylveon
Gość
TheSylveon

Może i tak ale wszyscy kochają Serene i nikt nie zauważy

Piotrex125
Gość
Piotrex125

Nie wszyscy. Znam kilka osób (ekhem) które nie przepadają za Sereną. I to jest łagodnie powiedziane

TheSylveon
Gość
TheSylveon

A no tak ale i tak jest dużo osób które ją lubią

Karol
Gość
Karol

Jestem za ,żeby May złapała Absola. Niech ma, poza tym ma tem Absolite więc na pewno by było ciekawie. Serena nie może w końcu mieć wszystkiego.

TheSylveon
Gość
TheSylveon

Bardzo fajne! A co tam niech May sobie go złapie szkoda by było zmarnować Absolite(no chyba że Absol zostanie z Sereną to może jej dać)

Ines
Gość
Ines

Nie wiem na co zagłosować. Szczerze. Więc wolę to opisać:
Można by w ostatniej części połączyć wszystkie jakby 3 odpowiedzi. Tzn, Serena wg swojej obietnicy mogłaby go wypuścić, ale najpierw jakby mu powiedziała o sobie i o May. I jako wolny pokemon niech da mu wybór. Czy chce być dziki, czy dołączyć do niej czy zawalczyć z May.
A może jajko i dwa Absole???

Ines
Gość
Ines

I wtedy wybór Absola może być taki, jaki wynik głosowania?

TheSylveon
Gość
TheSylveon

Niezły pomysł

Miausticzka
Gość
Miausticzka

To by było najlepsze rozwiązanie