– Witaj, Lopunny! – przywitałam się z Pokemonem. – Jestem Serena. Możesz tego nie pamiętać, ale to ja cię złapałam.

Przekręciła głową, nadstawiając uszu.

– Cóż – ciągnęłam dalej. – Złapałam cię prawdopodobnie wbrew twojej woli, ba, być może w ogóle teraz widzisz mnie pierwszy raz. Gdy patrzyłam jak tych dwóch oprychów atakuje cię, nie mogłam stać bezczynnie. Wybrałam opcję najbezpieczniejszą dla ciebie i dla mnie. Teraz, gdy widzę, że jesteś cała i zdrowa – nie żałuję tego.

Pokemon wpatrywał się we mnie. Nie uciekał, nie atakował. Zwyczajnie siedział i słuchał.

– Złapanie cię nie było moim celem, dlatego teraz… teraz zwracam ci wolność. Możesz odejść, tylko uważaj na siebie. May – odwróciłam się. – Wracamy?

– J-jesteś pewna? – dziewczyna zawahała się. – Naprawdę jej nie chcesz?

– Nie – odparłam cicho. – To nie tak, że nie chcę. Po prostu nie chcę by czuła się zmuszona do mojego towarzystwa. Zarówno Panchama jak i Eevee złapałam, bo połączyła nas więź przyjaźni. Takie “książkowe” łapanie Pokemonów, zawsze kojarzyło mi się z robieniem z tych stworków niewolników. No dalej, nie zwlekajmy. Trening czeka.

– Jak uważasz.

Uszłyśmy dobry kawałek drogi.

– Hej, Serena?

– Słucham?

– Odwróć się.

Odwróciłam się. Nie spostrzegłam nic niezwykłego.

– Widziałaś?

– Co niby?

– Ech, nieważne.

Doszłyśmy do pensjonatu. Na placu przed nim spotkałyśmy Maxa – brata May, trenującego Pokemony z Sali w Petalburgu. Gdy tylko nas zobaczył, podbiegł do nas.

– Co wy robicie? Mam nadzieję, że nie kombinujecie nic głupiego. Nic “pokazowego”?

– Nastąpił wielki przełom, braciszku. Czas na wielki powrót. Powrót Księżniczki Hoenn.

– Coo? Nie mówisz chyba poważnie? Pamiętasz jak wyglądał twój ostatni występ?

– To co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr.

– Ej, dziewczyny! Co to było? Tam przy bramie? Widziałyście?

– Pewnie. – potwierdziła May. – Widziałam to już wcześniej. A ty Serena?

– Ja… Wciąż nic nie widzę.

– Ech. Przypominasz mi kogoś. – na twarzy May zagościł najprawdziwszy, szczery uśmiech. – Twój sposób łapania Pokemonów. Jest zupełnie taki jak jego.

– Jego? O czym ty mówisz?

– Serena, Max… Wybaczcie mi, mam jeszcze jedną bardzo ważną sprawę do załatwienia. Serena, spotkamy się jutro z samego rana, dobrze?

– Będę czekać!

Postanowiłam wrócić do swojego pokoju i zakończyć ten dzień. Wiele się dzisiaj wydarzyło, potrzebowałam drzemki. Otworzyłam drzwi, wypuściłam Sylveon i jeszcze raz podziękowałam za jej ciężką pracę. Padłam na łóżko i zasnęłam.

Nagle usłyszałam pukanie w drzwi. Przetarłam oczy. Już rano? Księżyc za oknem odpowiedział przecząco na to pytanie. Któż to może być? Coś się stało?

Doczłapałam się do drzwi i otworzyłam je. Stała tam… Lopunny!

– Wróciłaś?! Co ty tu robisz?! Mówiłam, masz wolną rękę.

Pokemon wskoczył mi w ramiona i przytulił mnie długaśnymi uszami.

– Więc… chcesz iść ze mną?

Uśmiechnęła się i kiwnęła głową.

– Złapałam Lopunny! Wychodźcie, wszyscy! Braixen, Pancham, Sylveon, to jest Lopunny. Od dzisiaj będzie razem z nami podróżować. Bądźcie dla niej mili.

Braixen i Sylveon przywitały się z nową towarzyszką. Dość dziwnie natomiast zachowywał się Pancham. Cały się zaczerwienił. Czyżby to była… miłość od pierwszego wejrzenia?

– No dobrze moi mili. Musimy się porządnie wyspać. Najbliższe kilka dni będzie dla nas bardzo pracowite. Nasz debiut w Hoenn. Nareszcie będziemy mogli rozwinąć skrzydła naszych marzeń!


Nadszedł długo wyczekiwany dzień. Wraz z May zarejestrowałyśmy się do Pokazu. Trochę się o nią martwiłam, gdyż przyszła tutaj ubrana jak jakiś tajny agent. Gdybym nie wiedziała, że to ona – nie poznałabym jej.

– May, na pewno dasz sobie radę?

– Nie po imieniu! Ujawnię się dopiero na scenie! Możesz mi zaufać. Będzie dobrze. Mam przecież ciebie. Nie ma mowy byśmy nie wygrały! Mam jeszcze to!

Znalezione obrazy dla zapytania love ball

– Co to? Jakiś Pokemon?

– Dobra, możesz uznać mnie za romantyczkę, ale patrząc na ciebie, na to w jaki sposób zdobyłaś zaufanie Lopunny, uświadomiłam sobie, że muszę się zmienić. Pierwszą rzeczą, która zrobiłam była rozmowa z ojcem. Wszystko sobie wyjaśniliśmy. Ja zrozumiałam jego punkt widzenia, a on zrozumiał mój. Przeprosiliśmy siebie nawzajem. Tato powiedział, że jeśli tylko znajdzie sposób, będzie oglądał transmisję z tego Pokazu. Dlatego muszę dać z siebie wszystko. To jest ten dzień! Historia May zacznie się na nowo!

– A co jest w tym PokeBallu?

– Tata, gdy usłyszał, że mam zamiar znów spróbować, przesłał mi tego Pokemona. Powiedział, że idealnie będzie do mnie pasować, a także wywoła furorę w Hoenn.

– To musi być coś niezwykłego!

– Tak! Tato złapał go specjalnie dla mnie.

– Mówiłaś, że twój tata jest gdzie? W jakimś innym Regionie?

– W Regionie Alola!


Panie i Panowie! Koordynatorki i Koordynatorzy! Pokemon Contest Spectacular zaraz się zacznie! Przypominamy, że będą to pokazy w duetach. Konkurs odbędzie się w dwóch etapach. Zasady pierwszego etapu zaraz zostaną ujawnione przez naszych sędziów! Natomiast druga część, to zgodnie z tradycją, pokazowa walka! Tag Battle! Czy jesteście gotowi?! Zaczynamy!


KONIEC CZĘŚCI DRUGIEJ.

Dotarłeś/aś do...

…prawdziwego zakończenia. Gratulacje! Dobra robota!

[collapse]

Dziękujemy, że poświęciłeś/aś czas na przeczytanie drugiej części naszego pseudo-ranobe. Zachęcamy do wyrażania swojej opinii, dzielenia się uwagami czy jakąkolwiek krytyką w komentarzach. Ze względu na obszerność tekstu i jego rozproszenie po kilku stronach, komentarze włączone są wyłącznie we wpisie głównym, o tutaj.