PokéPisarz Miesiąca #1 – Maj 2017


KONKURS ZAMKNIĘTY

ZWYCIĘŻCZYNIĄ ZOSTAŁA KUSHIYAMOKAI



Znalezione obrazy dla zapytania pokemon viridian forest

– Steelix, nie szuraj tak po ziemi – odparł twardo Brock, grożąc wielkiemu wężowi palcem – No i jesteśmy. Las Wertański. Teraz, gdy o tym pomyślę, może nie powinienem cię tu zabierać. Jesteś śmiertelnym zagrożeniem dla tej tutejszej flory.

Pokemon prychnął przecząco, po czym zwinął się w kłębek, próbując przekonać swojego Trenera, że jednak nie jest taki wielki i da radę przemykać pomiędzy drzewami. Mimo tego, że słońce właśnie królowało w zenicie, poczuli przyjemny chłód. W lesie rozciągała się gęsta roślinność, a bujne, liściaste korony zakazywały tu wstępu gorącym promieniom słonecznym. Całą przestrzeń wypełniały Pokemony. Na pierwszy rzut oka nic by na to jednak nie wskazywało. Słabo udeptana ścieżka prowadząca przez gęstwiny wyglądała na całkiem opustoszałą. Jednak, Brock bywał w tym miejscu nie raz. Wiedział, że gdy tylko wsłucha się w otaczające go odgłosy, będzie mógł usłyszeć wesołe poćwierkiwanie Pidgey’ów czy rytmiczne dźwięki wydawane przez kopiące Digletty. Kto wie, jeśli będzie miał szczęście, być może zobaczy żółte błyskawice, zwiastujące obecność dzikich Pikachu. Spoglądając nad siebie, spostrzegł śpiące do góry nogami Zubaty, którym półmrok panujący w lesie całkowicie odpowiadał. Trener uśmiechnął się do iskrzącego w głowie wspomnienia.

Ostatnim razem, gdy tu był, również podążał tą ścieżką. Myślał, że jest bezpieczna. Niestety, natrafił na siedlisko Beedrillów i, gdyby nie obecność jego wiernego Geodude, na pewno wróciłby do domu z bolesnymi ukąszeniami. Teraz więc postanowił, że zrezygnuje ze zdradzieckiej drogi, starając się ominąć gniazdo tych niebezpiecznych Pokemonów. Miał tylko jeden problem – Steelixa. Podczas ostatniego treningu, jego PokeBall uległ uszkodzeniu, i Trener, nie mogąc odwołać swojego kompana, musiał ruszyć do Profesora Oaka w Alabastii, by prosić go o naprawienie zepsutego sprzętu. Uparty Pokemon odmówił zostania w Marmorii i postanowił podążać za Brockiem.

– Ech, jako Onix nie byłeś taki niesforny – zamyślił się. – Zdaje się, że wyrobiłeś sobie charakterek. No dobrze, ruszajmy. Patrz pod no… pod siebie, uważaj, żebyś nie przygniótł żadnego Caterpie czy Weedle’a.

Przez jakiś czas wszystko szło gładko. Steelix, mimo swoich rozmiarów i wagi, rzeczywiście potrafił poruszać się zwinnie. Po drodze przewalił tylko trzy drzewa, które i tak musiały być wcześniej ofiarami burzy… albo tutejszych Pikachu. Brock ocenił, że są już w połowie drogi, po czym poklepał Pokemona, nagradzając go dobrym słowem. Już mieli ruszać dalej, gdy Trener nagle usłyszał dziwnie znajomy dźwięk. Początkowo cichy, mieszający się z odgłosami Pokemonów, stopniowo jednak narastający. Brock, gdy tylko zdał sobie sprawę, co on może oznaczać, natychmiast się podekscytował, panicznie sprawdzając, czy na pewno nie ma przy sobie PokeBalla z Croagunkiem. Był to dźwięk syreny policyjnej. Chłopak majestatycznie oparł się na swoim Steelixie, jakby był najnowszym modelem samochodu, i oczekiwał na przybycie stróża prawa.

– Hej, wy! – krzyknęła rozkazującym tonem, nadjeżdżająca na terenowym skuterze, Oficer Jenny – Stójcie! Ręce i… ogony do góry!

– Poddajemy się! – zaoferował bez namysłu Brock, wyciągając ręce przed siebie, prosto w twarz kobiety – Możesz nas skuć! Śmiało, zasłużyliśmy na to!

– Co… – zszokowana sytuacją Jenny, lekko zeszła z tonu – Bardzo… bardzo się cieszę twoją chęcią do kooperacji, ale w ogóle wiesz, dlaczego cię ścigałam?

– To przez mój urok, prawda? No, pewnie i mój Steelix też rzucił ci się w oko.

– Właśnie! Zdajesz sobie sprawę z tego, co robisz? Wprowadziłeś tego Pokemona do tego wspaniałego lasu, który jest ostoją dla wielu innych stworzeń. Zwłaszcza teraz, w sezonie wykluwania się młodych Pidgey’ów i  Spearowów. Czy ty w ogóle wiesz, jak negatywnie wpływa tak ciężki Pokemon na runo leśne? Według moich danych, Steelix waży 400 kg, a po mega ewolucji prawie drugie tyle. Przyznaj się, łajdaku, chciałeś go megaewoluować i pozbawić Pokemonów domków!

– Spokojnie – błysk w oku – Mam prawo jazdy na ciężarówki.

 

Nagle w pobliskich krzakach coś się poruszyło, przyciągając uwagę Brocka i Jenny. Steelix ruszył w tym kierunku, jednak Trener zakazał mu ręką. Ponowny ruch w gęstwinach, tym razem żywszy i bardziej gwałtowny.

– Pokaż się – krzyknęła Oficer, przygotowując się do wybrania Pokemona – Growlithe, szukaj!

– Pozwól mężczyźnie się tym zająć – zaprotestował Brock, stając między krzakiem, a szczerzącym kły psem.

Trener powoli podchodził do ruszającego się krzewu, który w pewnym momencie zaczął wydawać przeraźliwe odgłosy. Czy to Pokemon?, pomyślał. Chociaż, który z nich mógłby wydawać takie dźwięki. Może to jakiś nowy gatunek? Chłopak był już tuż-tuż swojego celu. Growlithe warczał coraz głośniej, gotów w każdej chwili rzucić się na przeciwnika z atakiem Fire Fang. Steelix za to bawił się radośnie własnym ogonem, niby grzechotnik.

Nagle coś wyskoczyło.

– Aaaaaaaaaa!

– To… – Brock przetarł oczy ze zdumienia. – To Ash Ketchum! I to w samych gaciach!

– Brock? Brock! Uciekaj! Pikachu mnie goni! Jest wściekły! Uciekaj!


B: Ale czemu?

A: Nie ważne, UCIEKAJ!!!

Nagle pikachu wyskakuje z krzaków, a za nim drugi. Bohaterowie wskoczyli w krzaki. W tym czasie pikachu zaczęły walkę.

J: Co tu się dzieję?

B: No właśnie, jak możesz narażać tak piękną damę na takie niebezpieczeństwo?

A: No… Jak to powiedzieć…nooo, dawałem chrupki, oczywiście z ketchupem i myślałem, że mojemu pikachu, ale gdy ten wrócił z wyprawy po jabłka, okazało się, że ten jest dziki.

J: Ale mieszasz….

A: No i ten mój to zabrał dzikiemu chrupki i gdy ten dziki próbował je odebrać, to ja się na niego rzucałem, by go zatrzymać i ten dziki to się zdenerwował i teraz mnie goni, a mój mnie broni.

B: Aha, nie mogłeś po prostu powiedzieć, że pomyliłeś dwa pikachu ze sobą i teraz się zezłościły.

A:No w sumie….

J: Wiesz ten pikachu to cie chyba już nie broni.

A: Jak to?

J: No leży tam.

(Jenny wskazuje na miejsce pod drzewem)

A: Nie pika!…

J i B: Cicho, bo nas znajdzie ten drugi.

A: Dobra,o patrzcie wstaje… muszę tam iść.

J i B: Nie..

Jednak ash wyskoczył z krzaków, a dziki pikachu z przygotowanym atakiem iron tail walnął asha.

J: Czy ten chłopak wiedział co robi?

B: cóż… on taki jest zawsze.

Ash i pikachu leżą nieprzytomni pod drzewem, Brock i Jenny siedzą ukryci w krzakach, co teraz będzie? Dowiecie się po przerwie:

 

REKLAMA:

Kupuj maskotki pokemon, już na każdy stoisku z pamiątkami w Krakowie!

KONIEC REKLAMY:

 

Ash i pikachu leżą nieprzytomni pod drzewem, Brock i Jenny siedzą ukryci w krzakach, co teraz będzie? Oczywiście pojawia się Serena.

S: Fenneckin, Płomień.

Pikachu leży, Serena próbuje podbiec do asha, ale sierżant Jenny ją zatrzymuje.

J: Stój w imię prawa.

S: O co chodzi?

J: Do tego lasu nie można wchodzić z pokemonami ognistymi, a co dopiero używać ognistych ataków. Mogłaś podpalić las.

B: No właśnie.

S: Ale to było w obronie.

J: Mogłaś zniszczyć dom wielu pokemonów. Czemu po prostu nie użyłaś innego pokemona?!

S: Bo inne..

A: Cicho, słyszycie to, a tak w ogóle to kiedy się obudziłem?

S: Bo inneg…

B: Ja też coś słyszę.

S: Bo innego nie miałam!!!

A: Aaaaa!!! To Beedrille!

J: Brawo panienko. Obudziłaś Beedrille.

B: Uciekajmy!!!

Bohaterowie znów się schowali, a Beedrille zaatakowały pikachu Asha (ponieważ ten drugi uciekł)

A: NIEEEEEEEEEEE! (rzuca się, by ochronić kumpla)

Beedrille stają, patrzą to na Asha to na pikachu. Największy z Beedrillów wyciąga z kieszeni asha pokeballe i każe wchodzić wszystkim Beedrillom.

J: O co tu chodzi?

S: Ach… ten Ash…

B: Zgaduję, że beedrillom spodobało się jak Ash sam się narażał, by uratować pikachu, więc postanowiły do niego dołączyć.

J: Aaaaa….?

A: Zaraz co? Mam Beedrille! Och nie mam miejsca, wysyłam je do profesora Ouk’a.

B: Och Ash nie sądzisz, że profesor znów będzie znów będzie zły tak jak za taurosy?

A: Co? Już wysłałem!

S i J: Oho! To się będzie działo.

Narrator: Do kompanów Asha i pikachu dołączyło 11 Beedrilli, wdzięczny za uratowanie Ash, zapomniał podziękować Serenie.

S: Zaraz, no właśnie!

J, B i A: Aaaa! To znowu Beedrille!

Narrator: Już wiemy dlaczego. W tym momencie bohaterowie uciekają (Ash w samych gaciach). A przygoda trwa!

 

 

 

 

 

By |2017-06-06T14:57:53+00:00Maj 10th, 2017|Strona|20 komentarzy

20
Dodaj komentarz

avatar
8 Liczba wątków
12 Liczba odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najwięcej reakcji
Najgorętszy wątek
6 Komentujący
PokemonTrenerLusamineadminKushiyamokaiFroZzen!Pestusiaa Ostatni komentujący
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
PokemonTrenerLusamine
Gość

A: No… Jak to powiedzieć…nooo, dawałem chrupki, oczywiście z ketchupem

XD

Kushiyamokai
Gość

Obiecałam Unboxing z paczki z nagrodami więc się pojawi wraz z 3 częścią Szlaku Placów Zabaw ZAPRASZAM 🙂 .

Kushiyamokai
Gość
Kushiyamokai

Gdzie jutro będzie można znaleźć wynik?

Kushiyamokai
Gość
Kushiyamokai

Petusiaa wydaj te książki, na pewno bym kupiła!

Pestusiaa
Gość
Pestusiaa

Dzieki,gorąco zachecam rzucić na to okiem.Jak narazie moja seria Elizamon jest całkiem popularna.Oczywiście wybór czasem zostawiam czytelnikom-np. czy Ash ma złapać magikarpa czy innego pokemona.

Kushiyamokai
Gość
Kushiyamokai

Nie mogę się doczekać następnej historii, naprawdę polubiłam to pisanie.

Pestusiaa
Gość
Pestusiaa

Już wysłałam c; Rozpisałam się,i mam nadzieje że wygram 🙂

Kushiyamokai
Gość
Kushiyamokai

Czy pojawi się wersja samych dialogów tak jak randka w ciemno? Łatwiej, by było.

Patitek
Gość
Patitek

Powiem tyle: strasznie trudne jak na moje możliwości xc