PokéPisarz Miesiąca #9 – Czerwiec 2018


 – Zróbmy to, Lycanroc! – krzyknąłem, wyciągając ręce przed siebie. – Skały skąpane są w księżycowym blasku Z-Pierścienia, otaczając ten kruchy świat! Żryj to! Contintenal Crush!

Pokemon zawył wściekle i wyskoczył w powietrze, formując na swojej łapie głaz kilkadziesiąt razy większy od niego samego. Gdy uznał, że jest już odpowiednich rozmiarów, cisnął go w swojego przeciwnika. Lycanroc był rozgoryczony i wściekły. Z drugiej strony jednak jeszcze chyba nigdy nie widziałem takiej determinacji w jego oczach. Nawet podczas walki z Ashem czy wtedy, w Ultra Świecie. Mimo wszystko ta walka mu się podobała. Pokemon, gdy był przyparty do muru, stawiał jeszcze większy opór i wydobywał z siebie jeszcze więcej siły. Umbreon, a nawet Silvally zostali pokonani. Miało to być starcie trzy na trzy, tymczasem nie udało mi się znokautować jej ani jednego Pokemona. Poprzysiągłem sobie, że nawet jeśli polegniemy, pociągniemy tego Garchompa za sobą.

 – Jakiś ty wulgarny… – długowłosa blondynka uśmiechnęła się. – Będę musiała porozmawiać z twoją matką. Garchomp, nie mamy za wiele czasu, dlatego musisz przestać się bawić. Dragon Rush! Rozbijmy ten kamyczek!

Pokemon wystrzelił jak rakieta i kręcąc się w powietrzu niby wiertło, wbił się w Z-Atak Lycanroka. Po kilku sekundach z olbrzymiego głazu wielkości kortu do tenisa powstał deszcz drobnych odłamków, które rozbiły się o ziemię. Continental Crush unicestwiony zwykłym atakiem. Byłem zdziwiony, zażenowany i zły. Starałem się nie dawać jednak tego po sobie poznać. Mój Z-Atak. Mój as z rękawa. Starty na proszek. A ona nawet jeszcze…

 – Nieźle, ale w Lidze Sinnoh byś się musiał bardziej postarać – odparła kobieta, wskazując na ozdoby czy spinki we włosach. – A ja nawet nie użyłam jeszcze tego…

Miała rację. Pokonała mi dwa Pokemony, nie używając przy tym ani Z-Ataków, które nie miałem pojęcia, czy zna, ani Mega Ewolucji. Sądząc po kamieniu, który Garchomp miał osadzony na płetwie, musiała mieć ją opanowaną. Więc taką siłą dysponuje Czempion Ligi Pokemon. Ona niewątpliwie jest dużo silniejsza od Hali czy nawet Olivii. W zasadzie nie mogę sobie przypomnieć nikogo o podobnych umiejętnościach z Aloli. Być może pomysł Profesora Kukui nie jest taki zły i nam też przyda się Liga. Liga, którą ja wygram.

 – Zamyśliłeś się? Cóż, w takim razie zakończmy to – westchnęła. – Garchomp, Earthquake!

Zmierzający ku ziemi Pokemon przyśpieszył, zupełnie jakby odpalił jakieś silniki odrzutowe. Gdy był już tuż-tuż, wykręcił salto i gruchnął w nią nogami z całej siły. Miałem wrażenie, że cały Raj Aether się trzęsie. Przez chwilę słyszałem nawet jakąś syrenę ewakuacyjną, ostrzegającą o tsunami. Lycanroc zakołysał się i padł na jedno kolano.

 – Lycanroc, wstawaj! – próbowałem go zachęcić. – To jeszcze nie koniec! Wciąż możesz walczyć, prawda? Prawda?

Pokemon posłał mi takie spojrzenie, że aż mi włosy na plecach dęba stanęły. A to się rzadko zdarza w moim wypadku. Właściwie… był to chyba pierwszy raz. W spojrzeniu tym było trochę wyrzutów, dużo złości, spowodowanej niemocą zrobienia czegokolwiek, i coś jeszcze. I właśnie to “coś” nie dawało mi spokoju. Nie wiedziałem kompletnie, o co chodzi, a wyrazy oczu Lycanroka znałem niemal na pamięć. Czasami patrzył się na mnie z wyrzutem, chcąc jakby powiedzieć, że to ja zawaliłem. Czasami był zły na siebie, albo i na mnie. Rozumiałem to i akceptowałem, ale teraz? O co mogło mu chodzić?

 – Lycanroc jest niezdolny do walki! – oznajmiła Wicke, gdy mój Pokemon padł na ziemię. – To oznacza, że zwycięzcą tej walki jest Garchomp oraz Cynthia!

Spuściłem wzrok i odwołałem swojego partnera. Dawno z nikim nie przegrałem tak dotkliwie. Zacisnąłem pięści i odwróciłem się, gotów udać się w sobie tylko znanym kierunku. Tak jak to było w moim zwyczaju. W głowie miałem tylko dwa słowa. Trening i rewanż. Trening i rewanż. Trening i rewanż. Jak najszybciej, zanim stąd odjedzie. Muszę. Muszę jej pokonać choćby tego Garchompa. Nagle spotkał mnie rzadki widok. Moja matka opuściła swoje biuro!

 – I jak? – krzyczała już z daleka. – Jak poszło mojemu małemu synkowi? Wygrał?

 – Nie znam tej kobiety… – mruknąłem, zażenowany.

 – N-nie całkiem… – zakłopotała się Cynthia. – Przegrał, ale to była dobra i… naprawdę widowiskowa walka. Myślę, że ma du…

 – Nie wciskaj mi takich kitów – odparłem ze spokojem. – To nie była żadna dobra walka. To była żenada. Wszystkie moje trzy Pokemony wykończone z taką łatwością. Umbreon nie postał nawet minuty. Silvally, choć dwa razy zmieniłem mu typ na baśniowy, a potem lodowy, uległ twojemu Garchompowi, zanim zdążył cokolwiek zrobić. A Lycanroc? Postawiłem wszystko na Z-Atak, myśląc, że to załatwi sprawę. A tymczasem… Nie! To nie była dobra walka!

 – G-gladion! – Lusamine nie wiedziała za bardzo, co powinna w takiej chwili powiedzieć dobra i kochająca matka. – Jestem pewna, że dałeś z siebie wszystko!

 – Hmph! – parsknąłem, po czym zwróciłem się do Cynthii. – Długo pani u nas jeszcze zabawi?

 – Ciężko mi to teraz określić. Jutro wyruszam z twoją mamą, a moją dawną przyjaciółką, do Ołtarza Księżyca – zamyśliła się blondynka. – Chcę zbadać trochę alolańskich mitów i legend, zwłaszcza tych o stworzeniu waszego światła. Chcę się dowiedzieć, czy Solgaleo i Lunala mają jakiś związek z Arceusem, a jeśli tak, to jaki. Pewnie trochę mi z tym zejdzie. Gdy zakończę swoje badania, wrócę tu jeszcze na kilka dni, a potem odlecę do Sinnoh.

 – Będę czekać – odpowiedziałem stanowczo. – Ja i moje Pokemony.


Nazajutrz, po podleczeniu swoich partnerów, zdecydowałem, że czas na specjalny trening. Przedtem jednak udałem się na lądowisko dla helikopterów, by pożegnać matkę, Profesor Burnet i Cynthię, które właśnie odlatywały do Ołtarza Księżyca. Nie dlatego, że byłem sentymentalny, nie dlatego, że balem się o Lusamine. Po prostu wciąż nie mogłem zaufać Fabie po tym, co zrobił. Wolałem mieć go cały czas na oku. Przywołałem do siebie swoje Pokemony.

 – Umbreon, Silvally… Lycanroc – ten ostatni ponownie zmierzył mnie takim samym wzrokiem jak wczoraj. – Myślałem nad tym całą noc. W-wymyśliłem nam specjalny trening. Udamy się do…

Mimo że trzymałem odpowiedni dystans, Czempionka z Sinnoh zauważyła mnie.

 – Rozumiem, że ta deklaracja z wczoraj jest zapowiedzią naszego rewanżu? – zapytała z uśmiechem, wchodząc mi w pół słowa.

 – Będę trenować – odpowiedziałem z kamienną twarzą, przyłapując się na tym, że powoli zaczynam zachowywać się jak Ash. – Życzę owocnej pracy.

 – Masz, weź to – Cynthia wręczyła mi czerwono-biały Poke Ball. – Być może znajdziesz dla tego jakieś zastosowanie. Ja również życzę ci udanego treningu. Do następnego razu. Mój Garchomp będzie na was czekać.


Przyglądałem się chwile jak Cynthia odchodzi po czym spojrzałem z niechęcią na Poke Balla i schowałem go do kieszeni.

– Nie potrzebujemy pomocy, sami sobie damy radę… – mruknąłem i spojrzałem na Lycanroca – Teraz nam się uda, co? – starałem się być miły, ale Pokémon nie zareagował.

  • Coś nie tak? – ze złośliwym uśmiechem zapytał Faba. – Twojemu Lycanrocowi chyba się coś nie podoba. Mogę go zabrać i spraw-

  • Ani mi się waż! – Przerwałem mu po czym odwołałem stworki i odszedłem.

***

– Profesorze, czy to nie Gladion? – Usłyszałem głos Asha, który już do mnie biegł coś krzycząc.

  • Cześć Gladion! Trenujesz?

Nie, wkurzyłem się na piasek i teraz ma za swoje. Czemu ten dzieciak jest taki irytujący?

  • Może się przyłączę?

Jeszcze tego mi brakowało, ale mogłem się tego spodziewać, w końcu Ash często spaceruje po plaży. Najpierw blondi od Garchompa się nade mną lituje, teraz nie mogę w spokoju trenować. Trudno może ta walka mi się przyda… Może pomoże mi on z Lycanrociem?

  • Jak chcesz…Może zawalczymy? – Spytałem.

  • Jasne! Profesorze nie czekaj na mnie! Możesz też zabrać Poipola ze sobą?

  • Eee…Mam jeszcze takie pytanie. Wczoraj stoczyłem walkę z Cynthią i chyba wymagałem zbyt wiele od mojego Lycanrocka… T-teraz jest chyba na mnie strasznie zły – nie wierzyłem, że proszę o pomoc Asha, ale nie miałem wyboru, musiałem załatwić to szybko – Ty dogadujesz się ze swoimi Pokémonami bardzo dobrze, więc może byś mi pomógł?

  • Hmm… A rozmawiałeś z nim?

  • No… tak. Tylko, że mnie nie słucha.

  • Przywołaj go, może podczas walki lepiej się dogadacie.

  • Wybieram cię! – Krzyknąłem i zobaczyłem jasne światło wydobywające się z lecącej kuli.

***

  • Chciałam porozmawiać o Gladionie. – zaczęła Lusamine – Wiem, że jesteś bardzo silnym trenerem, ale miałam nadzieje, że jednak sobie poradzi…

  • On też jest silny, miał dobrą strategie. Myślę, że jeśli trochę potrenuje i zastosuje się do moich wskazówek, które wręczyłam mu dziś rano, będzie miał szansę mnie pokonać.

  • Wskazówek?

  • Dałam mu Poke Ball, w którym schowałam pluszaka substytuta. Przypomniało mi się jak kiedyś gdy rozmawiałyśmy przez telefon, przestraszyłaś się takiej zabawki, gdy rzucił ją w ciebie mały Rockruff. Opowiadałaś mi potem przez pół godziny jak to Gladion i Rockruff ciągle bawią się takim pluszakiem. – roześmiała się Cynthia. – W zabawce ukryłam karteczkę z wiadomością, aby udali się do pewnego silnego trenera.

  • Ale skąd mają wiedzieć, że w środku jest wiadomość?

  • Jeśli otworzą Poke Ball to najprawdopodobniej Lycanroc rozpruje pluszaka, kiedy zacznie się nim bawić. Jeśli Gladion w ogóle nie weźmie mojej pomocy pod uwagę podczas treningu to już jego sprawa. Może dadzą sobie radę bez niej, ale wczoraj twój syn nie dogadywał się za dobrze ze swoim Pokémonem.

  • Jak to?! – Zawołała Lusamine – Przecież zawsze byli tacy… hmm… zgrani…

  • Wydaje mi się, że Gladion wymagał od niego zbyt wiele. Wydawało mi się też, że o czymś sobie przypomniał… Może zdarzyło mu się kiedyś coś nieprzyjemnego? – ze spokojem zapytała Cynthia.

  • Muszę się zastanowić…

***

-Ale przecież twoje Pokémony stoją za tobą. – Zdziwił się chłopak.

-Ugh! To pewnie ten Poke Ball od Cynthi!

W istocie był to prezent od rywalki.

  • Czy to nie zabawka substytut? – Zapytał ze zdumieniem Ash. – mój Lycanroc miał taką, gdy był jeszcze Rockruffem. – Zaśmiał się.

  • M-mój też… – Przypomniałem sobie. – Jak kiedy byliśmy mali na okrągło się nią razem bawiliśmy. Ach! – Przypomniałem sobie coś jeszcze!

Podbiegłem do Lycanroca

-Czy chodzi o tą walkę? – Spojrzałem na Pokémona przepraszającym i pytającym wzrokiem.

***

  • Jesteśmy na miejscu! – Usłyszały kobiety po czym wysiadły z helikoptera.

  • Od czego zaczniemy? – Spytała Lusamine

  • Może przejdziemy się po Ołtarzu Księżyca, a ty w tym czasie opowiesz mi trochę o Ultra Bestiach czy alolańskich legendarnych Pokémonach? Ja mogę podzielić się tylko legendami. – Roześmiała się Cynthia. – Zagłębiłam się nieco w temat, więc może którejś nie znasz.

  • Dobry pomysł! Pewna historia wydarzyła się na całkiem niedawno i dotyczy Ultra Bestii oraz Asha.

  • Och, ten chłopak jest niesamowity. Jest mocnym trenerem i jego więź z Pokémonami jest naprawdę silna! A zdążyłam tylko raz z nim zawalczyć, ale to zauważyłam!

  • Tak, Ash i jego przyjaciele ze szkoły kochają swoje pokemony i są naprawdę mili. – odparła Lusamine. – Ale wracając do tematu, kiedy Nihilego…

***

-Lycanroc czy jesteś na mnie zły dlatego, że przypomniało ci się to, jak kiedy jeszcze byliśmy mali i nie mogłeś już walczyć, ja powiedziałem, żebyś wstał?

Pokémon chwilę się wahał, ale potem spojrzał na mnie normalnym wzrokiem i zaczął szczekać.

  • Tak, wiem. Bardzo cię przepraszam! – Przytuliłem go. – Już nigdy tak nie powiem gdy będę widział, że nie możesz już walczyć. Chciałem cię tylko zachęcić. Wybaczysz mi?

Lycanroc zaszczekał jeszcze kilka razy, uśmiechnął się i polizał mnie po twarzy. Było to do niego niepodobne, ale chyba długo go to gryzło.

  • To jak, zawalczymy? – Z uśmiechem na twarzy podszedł do nas Ash.

  • Jasne! To co Lycanroc, tym razem wygramy, nie? – Ugh… Znów zacząłem zachowywać się jak on!

  • Zawalczmy dwa na dwa, bez wymian, okej?

  • Okej! Lycanroc dawa- – zawołałem, ale złapał mnie okropny skurcz w prawej ręce. – No cóż Ash, złapał mnie… skurcz, będę musiał trzymać tą rękę przez całą walkę, ech…

  • Ehehe… no dobra. – Zaśmiał się zakłopotany trener, którego najwyraźniej nigdy podczas walki nie złapał skurcz, a przecież od tego rzucania Poke Ballami i machania rękoma naprawdę może się coś stać! -Lycanroc pokaż na co cię stać! Rock Throw! – Zawołał Ash.

  • Tyle lecących kamieni… Powstrzyma je tylko Counter! A potem Stone Edge! – Ash wykonał pierwszy ruch, ale ja byłem szybki.

  • Wyskocz w górę Accelerockiem i zaatakuj Rock Throwem! – On też nie był najwolniejszy.

  • Lycanroc wszystko dobrze? – Pokémon został uderzony, ale zapewnił mnie, że wszystko w porządku. – Podbiegnij i ugryź go jak najmocniej potrafisz, Crunch!

  • Tak tego nie załatwisz! Stone Edge. – Ash nie zdawał sobie z tego sprawy ale ja miałem plan!

  • Omijaj je, wiem, że dasz radę. Jesteś bardzo szybki! – Zachęcałem stworka.

  • J-jak?! Omija atak z taką szybkością?

  • Teraz! – Chłopak wraz z Pokémonem był zdezorientowany co wpłynęło na naszą korzyść. Lycanroc wbił swoje zęby wzmocnione atakiem w przeciwnika. – Szybko Counter!

  • Niee! – Ash był zły, że przez swoją nieuwagę zaraz przegra pierwszą walkę.

  • Zakończ to Stone Edgem!

Pokémon był niezdolny do walki, a wszystko dzięki naszemu sprytowi. Nawet nie musieliśmy używać Z-ataku!

-Lycanrock, dziękuję. Bardzo dobrze się spisałeś. Pomożesz nam Torracat?! – Wykrzyknął Ash, po czym cisnął Poke Ball w niebo. Wydobyło się z niego jasne światło, po czym u stóp chłopaka wylądował czerwono-czarny kot. – Flame Charge!

  • Unik! – Zawołałem zaskoczony tym nagłym atakiem. – Stone Edge!

  • Wyceluj Ember w te skały! – Torracat, cisnął silnym atakiem, w równie mocne, wyrastające z ziemi skały. Niestety atak Pokémona okazał się silniejszy i skały rozbiły się w drobny pył. – A teraz Fire Fang w przeciwnika!

  • Och! – Nie zdążyłem nawet krzyknąć co ma zrobić mój partner, kiedy Lycanroc został trafiony. – Dasz radę walczyć?! – Pokémon spojrzał na mnie spokojnym wzrokiem. – To dobrze, uderz Counterem w piasek, by ograniczyć widoczność, a potem Stone Edge!

Kątem oka zauważyłem, że mama wraz z Cynthią mi się przyglądają. Ciekawe kiedy zdążyły przyjść? Uff… Dobrze, że mój skurcz już przeszedł.

-Ach, Torracat dasz radę walczyć? To dobrze, a więc zaczynajmy, to nasza ostatnia szansa! Użyjmy Z-ataku typu normalnego! – O nie! Tego nie mieliśmy jak uniknąć! – To nasza… pełna siła!

Widziałem jak Torracat pędzi w stronę mojego przyjaciela! Lycanroc jest niezdolny do walki! Jak to się mogło stać? Byliśmy tak blisko zwycięstwa. No cóż… Teraz mam tylko z górki, wykończę go jednym, małym atakiem mojego Silvallyego.

  • Lycanroc, powrót! Świetnie się spisałeś, teraz dokończę to, a to wszystko dzięki tobie. – Pochwaliłem kompana. – Silvally twoja kolej! – Wyrzuciłem Poké Ball w górę i krzyknąłem tak, aby usłyszała mnie cała okolica. – Teraz to wygramy! Ukarz swoją siłę wraz z typem wodnym! – Pokémon groźnie wyskoczył w stronę przeciwnika. – Szybko Swords Dance wraz z Crush Clawem! – Był tak szybki i zwinny, że Ash nie zdążył mrugnąć, a jego towarzysz nie mógł walczyć.

-Eeech, może następnym razem uda mi się z tobą wygrać. – Mrukną Ash przywołując z powrotem swojego Pokémona i dziękując mu, za to jak dobrze się spisał.

  • Widze, że ciężko dziś trenowałeś i zastosowałeś się do mojej rady? – Podeszła do mnie Cynthia wraz z moją matką.

  • Rady? – Zdziwiłem się.

  • Noo… Żebyś poszedł do Asha. – Jeszcze bardziej zdziwiona i zakłopotana odpowiedziała mi kobieta.

  • Nic takiego mi Pani nie mówiła.

  • Nic nie mówiłam, ale ukryłam karteczkę w zabawcę, którą dostałeś w Poke Ballu!

  • Aaa… – Teraz to ja byłem zakłopotany. – Nie za bardzo jej używaliśmy… Mogę oddać w nienaruszonym stanie! – Podałem pluszaka i skarciłem się w myślach, że staję się Ashem, choć… nie przeszkadzało już mi to tak bardzo.

  • Ach, nie trzeba! Zostawiam ją dla was na pamiątkę. Może jeszcze kiedyś was odwiedzę i zawalczymy.

  • Dzień dobry! – Mój przeciwnik dopiero teraz do nas podbiegł.

  • Ooo, to ty! Miło Cię znowu widzieć. – Uśmiechnęła się liderka.

  • A-ale jak to może jeszcze kiedyś zawalczymy? – Byłem nieco zaniepokojony.

  • Okazało się, że muszę natychmiast wracać, gdyż znalazłam cenne skamieliny Pokémonów i muszę je jak najprędzej zbadać i zabezpieczyć dlatego wracam do Sinnoh jutro rano. Akurat, wracałyśmy do domu, ale twoja mama powiedziała, że musimy na chwilę tu przylecieć, by zabrać też ciebie.

  • A skąd wiedziałyście, że tu będę?!

  • Przez pół ranka dopracowywałeś swój super trening na plaży i ciągle o nim mamrotałeś. – Zaśmiała się Cynthia.

  • A czy nie możemy jeszcze zawalczyć, skoro wraca pani dopiero jutro?! – Rozpaczliwie, próbowałem ją namówić, bo nie po to trenowałem i walczyłem z Ashem przez cały dzień, żeby nie pokazać jaki jestem silny!

  • Twój Lycanroc nie jest teraz w dobrej formie, a ja zobaczyłam już, że jesteś bardzo silny. Pokonałeś Asha, który pokonał mnie kilka dni wcześniej!

  • Cooo?! Ty pokonałeś Cynthie, a ja nie?!

  • Ehehe… no wiesz… – Zaśmiał się nieco zakłopotany Ash.

  • Musiałeś popracować nad więzią z Lycanrociem i tyle – Łagodnie uśmiechnęła się trenerka. – Jesteś naprawdę dobrym, silnym trenerem!

***

Nazajutrz wszyscy pożegnaliśmy się z Cynthią. Ja, Pokémony, Lusamine, Lillie i nawet Ash, specialnie przyleciał na lotnisko.

-Dziękuję pani za wszystko! – krzyknąłem gdy wsiadała do samolotu. Pomachaliśmy jej wszyscy.

-Niema za co! Powodzenia trenerzy! Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy. – Pomachała nam.

Koniec

 

By |2018-09-10T13:53:43+00:00Czerwiec 11th, 2018|Strona|42 komentarze

42
Dodaj komentarz

avatar
20 Liczba wątków
22 Liczba odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najwięcej reakcji
Najgorętszy wątek
11 Komentujący
BartolomioMPiotrex125InesNightFury Ostatni komentujący
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Bartolomio
Gość
Bartolomio

Wspaniała praca! Gratulacje, M!

Ines
Gość
Ines

Nie no… przyznaje – mistrzpstwo świata.

Ines
Gość
Ines

Z taką pracą nie miałam się jak równać.

M
Gość
M

Ojej, dziękuję! Naprawdę bardzo mi miło ^^

MiszczFezorowski
Gość
MiszczFezorowski

Rozumiem że wszystko wydarzyło sie w 900 odcinku gdzie gladion i ash mnustwo razy byli w Ultraprzeszczeni wienc gladion stał sie ashowaty.

MiszczFezorowski
Gość
MiszczFezorowski

Wkońcu!!! Przegrałem. Znowu. To znak by zacząć trening.
Gratuluje wszystkim któż zakwalifikowali sie do 2 etapu.

Buszmenek
Gość
Buszmenek

Panie adminie długo jeszcze?

Piotrex125
Gość
Piotrex125

Ech… Uspokujcie się. Na pewno będzie dzisiaj, a najprawdopodobniej wieczorem.

MiszczFezorowski
Gość
MiszczFezorowski

Wiem że to może być denerwujące, ale “Ile jeszcze?”

MiszczFezorowski
Gość
MiszczFezorowski

“Ile jeszcze?”

Buszmenek
Gość
Buszmenek

Wiem co czujesz.

MiszczFezorowski
Gość
MiszczFezorowski

Już prawie 12

MiszczFezorowski
Gość
MiszczFezorowski

Już prawie dwunasta

Ines
Gość
Ines

Spokojnie. Jest prawie 13.00… do jutra aż 10 godzin i 19 minut… jest czas.

MiszczFezorowski
Gość
MiszczFezorowski

Admin może i ma, ale ja czasu nie mam.

Ines
Gość
Ines

Będzie dobrze… zobaczysz…

Ja się cieszę, że mogę brać udział w Pisarzu…

Ines
Gość
Ines

Jeszcze 2 dni i będzie wszystko wiadome. Nie mogę się doczekać możliwości gratulacji zwycięzcy 😀

PS Również czekam na kolejny konkurs…

MiszczFezorowski
Gość
MiszczFezorowski

Poszło

Ines
Gość
Ines

Hejo,
mam ostatnie 2 pytania uniwersalne.
1. Można uznać, że pokemon Gladiona uczy się ruchu niezapisanego w dexie na bulbapedii (jak Pikachu ElectroWeba, czy jak Absol, którego dostajemy w Pokemon Brick Bronze).
2. Można uznać, że kiedyś istniał ojciec Gladiona i Lillie (ten o którym mowa przy art z Raju Ather)?

NightFury
Gość
NightFury

Prawie skończyłam ^^

Absol123
Gość
Absol123

Wysłane!

Absol123
Gość
Absol123

Czy do pracy trzeba skopiować cały początek?

Absol123
Gość
Absol123

Napisałam bez tego. Będzie się liczyć?

Ines
Gość
Ines

Można udać, że Lycanroc ma Mega Ewolucję?

Ines
Gość
Ines

Potrzebowałam odmiany! Szkoda, że Poke-pisarz idzie na urlop. Dopiero co wrócił. Nie wiem jak reszta rywali, ale zamierzam się świetnie bawić!

Ines
Gość
Ines

I dzięki adminów za odmianę. Przyda mi się… Pozwól, że spróbuję dopasować się do Twojego stylu. Dobrze mi to zrobi taki trening!

Buszmenek
Gość
Buszmenek

Jak się zapisać ? Chciałbym spróbować.

Absol123
Gość
Absol123
MiszczFezorowski
Gość
MiszczFezorowski

Mogą wystompić Fakemony?

Rika
Gość

Bardzo ciekawy pomysł z tą zmianą narracji. Pozwala lepiej ,,obudzić” pomysły, które mam w głowie 😉

Snowy17
Gość
Snowy17

interesujące…

Absol123
Gość
Absol123

Ciekawy pomysł. Na pewno coś napiszę.