PokéPisarz Miesiąca #10 – Sierpień 2018

 


– Profesorze, profesorze, zzt! – Rotom pełen entuzjazmu podleciał do profesora Oaka pochłoniętego opalaniem się na leżaku i czytaniem gazety. – Czy wiedział pan, że Slowpoke, który zostanie ugryziony w ogon przez Shelldera ewoluuje w Slowkinga, zzt? Pokemony z regionu Kanto są niesamowite! – jego ton brzmiał, jakby informował o odkryciu Ameryki.

– Niezupełnie – starzec nie odrywał wzroku od lektury. – Slowpoke ugryziony w głowę ewoluuje w Slowkinga, natomiast dziabnięty w ogon, w Slowbro.

Pokedex chwilę świecił procesorami i wykonywał ładowanie czegoś, po czym z dumą oznajmił:

– Dane zaktualizowane! – na ekranie pojawiła się uśmiechnięta buźka.

Rotom płynnymi ruchami nieznacznie się oddalił, lecz po pokonaniu około pięciu metrów profesor odłożył gazetę i z zadowoleniem zapytał:

– Ile kantyjskich pokemonów już zarejestrowałeś w swojej bazie danych?

– Sto pięćdziesiąt, zzt – starzec wytrzeszczył oczy.

– Aż tyle? – pytał z niedowierzaniem.

– Jasne. Został mi do odnalezienia ostatni stworek, zzt. Czy mógłby mi pan opisać jego wygląd?

– Hmm… – potarł brodę i zamyślił się. – Najpierw pokaż mi pokemony, które już znasz.

Na ekranie Pokedexu przeleciało kolejno sto pięćdziesiąt różnorakich stworzeń – małe, duże, chodzące, latające, pływające, brzydkie, ładne oraz kilkach innych, bliżej nieokreślonych. Mężczyzna jeszcze raz potarł swoimi pomarszczonymi dłońmi lekko owłosioną brodę i rzekł bardzo oficjalnym tonem:

– To Mew.

– Zzt? – diody Rotoma migały, a ekran wyświetlał zdezorientowaną twarz.

– Mew jest pokemonem mitycznym – tłumaczył profesor Oak. – Ukazuje się tylko osobom, które są czyste w sercu, dlatego mało osób spotkało na żywo. Większość z nich to byli kłusownicy, próbujący złapać Mew i sprzedać na czarnym rynku – spojrzał na zegarek. – Jeśli chcesz go dzisiaj spotkać to leć, bo o dwudziestej odbędzie się przyjęcie powitalne, chyba nie chcesz się spóźnić, prawda?

– Skądże, zzt! – zaprzeczył. – Będę punktualnie, a nawet przed czasem! Jest dopiero jedenasta, zdążę, zzt!

Starzec powrócił do swego poprzedniego zajęcia i Pokedex oddalił się w stronę lasu.

Ruchy Rotoma przypominały płynny slalom, bowiem każdą przeszkodę omijał z wyprzedzeniem tak, jakby wiedział, że ona się tam znajduje. Leciał dość szybko, rejestrując wszystko przednią kamerą – każdy krzew, liść, czy chodźmy najmniejsze źdźbło trawy nie umykało jego uwadze. Co prawda, podczas wymijania sto siedemdziesiątego ósmego drzewa, schemat zaczął się powtarzać. Mianowicie droga wyglądała następująco: dziki pokemon, krzew, drzewo, drzewo, skała, drzewo, dziki pokemon, drzewo, drzewo, krzew, dziki pokemon, drzewo.

Po czterech niewyobrażalnie długich godzinach poszukiwań lampka systemu ostrzegawczego poinformowała o niskim poziomie baterii w akumulatorach.

– O nie, zzt! Za pięć minut przejdę w stan uśpienia i na pewno nie zdążę wrócić na czas. W dodatku nie odnalazłem Mew – zawiedziony i zrezygnowany wylądował na niewielkim kamieniu, otoczonym kilkoma dębami. – Ładowanie potrwa siedemdziesiąt pięć minut, więc jeśli się przypadkiem nie zresetuję i nie zapomnę swojego położenia, to może uda mi się wrócić na czas, lecz jeśli-

Nie dokończył, ponieważ bateria się wyczerpała, a Pokedex wyświetlił napis ,,Ładowanie w toku, proszę czekać. Poziom naładowania akumulatorów 0%. Pozostało około 75 minut do całkowitego naładowania.’’

***

O tej porze roku popołudnia w Kanto nie były ani upalne, ani chłodne. Niebo zostało przykryte strzępkami chmur, a bujające się na wietrze gałęzie drzew nadawały temu miejscu wewnętrzny spokój. Dookoła nie było żadnych pokemonów. Prawie…

Rotom obudził się naładowany w stu procentach. Nad jego głową śmiał się i popiskiwał niewielki różowy stworek. Jego pysk był krótki i szeroki, a trójkątne uszy podkreślały duże niebieskie oczy. Oprócz tego posiadał krótkie ramiona z trójpalczastymi łapami, duże tylne nogi i stopy z owalnymi znaczeniami na podeszwach oraz długi, cienki ogon zakończony jajowatą końcówką. Pokedex z niedowierzaniem obserwował tę istotę.

– Niesamowite, zzt… – wyszeptał ledwie słyszalnym głosem. – Nigdy nie widziałem latającego Clefairy. Muszę zaktualizować dane, zzt! – krzyknął podekscytowany, lecz gdy włączył przednią kamerkę na ekranie wyświetlił się napis ,,Błąd’’. Przy kolejnych próbach sytuacja się powtarzała. – Hmm – zamyślił się. – To chyba jednak nie jest Clefairy, zzt…

Gdy Rotom próbował ustalić gatunek, który reprezentuje pokemon, stworzenie zaczęło bawić się swoim ogonem, wydając przy tym piskliwe dźwięki takie jak ,,miju’’ i ,,ju’’.

– Już wiem, co to, zzt! – zawołał uradowany Pokedex i zamarł w pół ruchu. – To… to… to Mew, zzt! – wykrzyknął, a jego ekscytacji nie było końca. – To ten mityczny pokemon, o którym mówił profesor Oak, zzt! Koniecznie muszę go sfotografować!

Rotom latał dookoła Mew i pstrykał dwadzieścia zdjęć na minutę. Pokemon lekko się przestraszył i… zniknął. W miejscu, w którym się znajdował pojawiły się tylko jakieś niewyraźne kontury.

– Co jest, zzt? Czemu zniknął? – na ekranie wyświetliła się zdziwiona i zdezorientowana buźka. – Nieważne. Mam osiem udanych zdjęć i uzupełniony wpis w bazie danych, mogę już wracać, zzt. – uśmiechnął się i ruszył w drogę powrotną.

Pokedex leciał przez gęstwinę leśną tak szybko, na ile mógł, aby pokazać przyjaciołom swoje znalezisko. Nie zwracał na nic uwagi. Był przeszczęśliwy.

– Wszyscy będą ze mnie dumni, zzt – powtarzał w kółko radośnie.

Podczas omijania niewielkiego drzewa Rotom dostał w głowę czymś twardym.

– To Grepa Berry, zzt – rzekł ze zdziwieniem. – Jeśli się nie mylę, to one nie rosną naturalnie w Kanto, choć jeśli-

Nie dokończył, ponieważ oberwał kolejnym owocem. RotomDex odwrócił się za siebie i momentalnie pożałował swojej decyzji, bowiem oparty o drzewo stał Electabuzz. W ręku trzymał Tamato Berry. Na trawie, obok jego nóg, na niewielkiej stercie ułożone było kilka innych jagód. Sam stworek nie był nastawiony pokojowo.

Przez chwilę panowała niezręczna cisza. Pokedex nie wykonywał żadnych gwałtownych ruchów, aby bardziej nie zdenerwować rywala. Po niewyobrażalnie długiej minucie urządzenie wdało się niepewnym tonem w konwersację z oponentem, choć rozmowa się nie kleiła:

– Witaj, zzt. Jestem Rotomem w formie- Auć! – Na jego ekranie rozpłaszczyła się Oran Berry pozostawiając ślady soku. – Ej, zzt! – zdenerwował się. – To nie było fajne, zzt!

Electabuzz zrobił minę w geście ,,Naprawdę? Nie zauważyłem’’.

– Powiedz mi proszę, czego ode mnie chcesz, zzt!

Twarz pokemona zatytułowana ,,Proszę bardzo’’ nie zdradzała nic więcej niż fakt, że szykuje się do wykonania ataku. Nim Rotom się spostrzegł, w jego stronę zmierzał już wielki, przejrzysty Electro Ball. Kula rozpłaszczyła się na ekranie Pokedexu. Coś świsnęło, huknęło, monitor się wyłączył, a urządzenie spadło na ziemię. Zadowolony pokemon podniósł RotomDexa i oddalił się z nim w nieznanym kierunku.

***

Gdy Rotom się ocknął, nad jego głową znów unosił się Mew. Pod drzewem siedział Electabuzz i delektował się soczystym Razz Berry.

– Co się stało, zzt? Gdzie ja jestem? – urządzenie dopiero zaczęło łapać kontakt ze światem zewnętrznym. – Która jest godzina? – na ekranie wyświetliło się ,,16. 23’’. – Spóźnię się na przyjęcie powitalne, zzt! Miło było poznać, muszę lecieć, zzt! – rzucił w kierunku pokemonów i zaczął się oddalać.

– Nie – różowy stworek przemówił śmiertelnie poważnym głosem, a Pokedex wytrzeszczył oczy. – Nigdzie nie idziesz.

– Ty… mówisz, zzt? – pytał niedowierzając. – Koniecznie muszę nagrać twój głos, aby-

– Odmawiam. Mówię tylko w twojej głowie i ściągnąłem cię tu w jednym celu…

-Cięcie, zzt! Wszystko nagrane, zzt – zawołał dumnie, a na monitorze wyświetliła się uśmiechnięta buźka. Mew wyglądał jakby zobaczył ducha.

– Myliłem się. Jesteś taki sam jak wszyscy – rzekł marszcząc brwi. Rotom wyświetlił niepewną siebie twarz. – Przybyłeś tylko po to, aby się wzbogacić. I to moim kosztem! Ludzie tu przyjadą i zmuszą mnie do różnych badań i eksperymentów.

– Prze…przepraszam, zzt – wyjąkał, nie wiedząc, co powiedzieć.

– To ja powinienem przeprosić. Histeryzuję, ale boję się, bo niedawno zostałem skrzywdzony przez człowieka.

– Nie wiedziałem, zzt. Jest mi przykro. Czy mogę ci to jakoś wynagrodzić, zzt?

– Pobawisz się ze mną? – zmieszany Pokedex nie wiedział o co chodzi, więc Mew zaczął tłumaczyć – Uwielbiam się bawić w chowanego, ale w tej okolicy jest bardzo mało pokemonów i nikt nie chce ze mną grać.

– A Electabuzz, zzt? – wskazał na stworka, który wbijał siekacze w Sitrus Berry.

– On nie, bo oszukuje i nie umie przegrywać – Pokemon słysząc to, pokiwał jedynie twierdząco głową.

– Dobrze, zagramy jedną rundę, ponieważ muszę już wracać, zzt – uśmiechnął się.

– Hurra – Mew już nie słuchał Rotoma. – Nie idziemy dalej, niż za rzekę. Ja liczę – zakrył dłońmi twarz i zaczął odliczać.

Pokedex ukrył się w koronach wysokich drzew, rosnących nieopodal, lecz po zaledwie ośmiu sekundach poszukiwań, został znaleziony. Głównym powodem mógł być czerwony róg RotomDexa, wystający ponad liście.

Z czasem jedna runda zmieniła się w dwie, dwie w trzy, trzy w cztery i tak przez dłuższy czas. Nim się spostrzegli, słońce chyliło się ku horyzontowi. Po skończone grze Rotom rzekł:

– Dziękuję Ci za wspólnie spędzony czas, lecz muszę już wracać, zzt.

– Mi też było miło, ale zapomniałem o jednym – uśmiechnął się tajemniczo.

W tym momencie, jakby na rozkaz, z ziemi podniósł się Electabuzz i zdecydowanym krokiem ruszył stronę urządzenia. W międzyczasie zagryzał Pinap Berry.

– Ty… ty chyba nie chcesz, zzt…? – spojrzał spanikowany na Mew.

– Tak – oznajmił poważnym głosem. – Wymażemy Ci pamięć z ostatnich dwóch godzin. Masz moje zdjęcia i nagrania. Nie chcę, aby ktoś się dowiedział o naszym spotkaniu.

– Mogę przecież to skasować, zzt – mówił z coraz to większym strachem widząc masywnego pokemona, stojącego metr przed nim.

– Przykro mi.

Żółty stworek wepchnął do ust ostatni kawałek jagody, zrobił trzy kroki w tył i wymierzył w Rotoma potężny Low Kick. Urządzenie upadło na trawę i się wyłączyło. Mew i Electabuzz odmaszerowali z ,,miejsca zbrodni’’ zostawiając Pokedex biegowi wydarzeń. Nim odeszli, Mew wyszeptał ciche ,,Przepraszam’’.

***

Na wyświetlaczu ukazał się obraz ukazujący tętno z serduszkiem na środku. Urządzenie wydało donośnie ,, Pip, pip’’, a na ekranie pojawił się symbol oznaczający ładowanie.

– Uruchamianie RotomDexu – oznajmiło urządzenie.

Po chwili monitor przedstawiał już uśmiechniętą twarz Rotoma.

– Alola, zzt! Restart zakończony, zzt! – zawołał radośnie, lecz po chwili, zamyślił się i wykrzyknął zmieszany – Co, zzt!? Jaki restart!? Ja się tylko ładowałem, zzt! Gzie ja jestem, zzt!? Która jest godzina!? Osiemnasta trzydzieści siedem, zzt!? Nie dość, że nie znalazłem Mew, to jeszcze się spóźnię, zzt – Pokedex, prawie, że z prędkością światła ruszył w drogę powrotną.

***

– Czas uczcić spotkanie! – dyrektor Szkoły Pokemon wzniósł toast.

– Na zdrowie! – odpowiedziała cała reszta.

Podczas przyjęcia powitalnego wszyscy świetnie się bawili. Zajadali ze stołu i popijali napoje. Przy grillu stał Mr. Mime smażąc bliżej nieokreśloną potrawę. Nawet pokemony mogły się delektować specjalną karmą przyrządzoną przez Lillie.

– Witajcie w Alabastii. Mam nadzieję, że wam się tu spodoba – rzekła mama Asha głaszcząc aksamitne i mięciutkie futerko Littena. Odwróciła się jeszcze do przyjaciół chłopca i zapytała – Chcecie zobaczyć pokój Asha?

– Mamo, przestań – poprosił lekko zawstydzony. Kiawe i Sophocles zaczęli się śmiać. Nie po złości. Po prostu.

RotomDex dopiero teraz zjawił się na uroczystości.

– No nie, zzt – zasmucił się. – Nie udało mi się zarejestrować wszystkich stu pięćdziesięciu jeden kantyjskich pokemonów, zzt.

– Rotom, gdzie byłeś? – zapytał Ash, widząc zbliżającego się przyjaciela.

– Kompletowałem kantyjski pokedex, zzt – odpowiedział śmiertelnie poważnie.

Za drzewem mieszczącym się niedaleko rozmówców chował się niewielki różowy stworek, który bacznie obserwował otoczenie. Po chwili wydał się siebie donośnie ,,miju’’ i odleciał w kierunku gęstego lasu.

By |2018-09-10T14:01:12+00:00Sierpień 12th, 2018|Strona|26 komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
lycanrocka
Gość
lycanrocka

w końcu udało mi się wysłać, wcześniejsze były często niedokończone, bo się dłużyły i z pewnością gdyby nie limit stron to te tez by się dłużyło.

Ines
Gość
Ines

Ostatnie pytanie. W sumie już skończyłam pracę, ale czy… można zrobić że jakaś postać z anime (np Ash) jest legendarnym pokemonem??? I później inna postać z anime to odkryje?

lycanrocka
Gość
lycanrocka

A może to być postać z odcinków specjalnych np: pokemon Origins?

Ines
Gość
Ines

I teraz wkurzę niektórych…

Czy pomysłodawca tego konkursu gra może w grę przeglądarkową pokemon? Jeśli tak, to niech się odezwie…

Ryuumei
Gość
Ryuumei

Hej, a może być to postać w innym czasie? Mam na myśli np starsze wersje postaci pobocznych?

Buszmenek
Gość
Buszmenek

I jeszcze mam pytanie. Może wystąpić postać z innego anime?

Buszmenek
Gość
Buszmenek

Co do połamania klawiatury to akurat jestem przygotowany jak Leopold z Youtube.